Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P)

03.12.05, 15:31
Tak mi przyszło do głowy przy okazji dyskusji o Otylii J.

Piszecie różne rzeczy o tych TIRowcach, co powinni, a czego im nie wolno, a tak na prawdę jechał ktoś TIRem kiedyś?

Ja od 10 lat jeżdżę autostopem, głównie TIRami, sam sobie dorabiałem (u nas i w Szkocji) na furgonetce, w sumie jakieś 2.5 roku. Z tej perspektywy zupełnie inaczej to wygląda.

Z kolei jeżdżąc stopem często jeździ się też mniejszymi pojazdami. I powiem Wam, że najwięcej do powiedzenia o TIRach (i to przeważnie bzdrur świadczących o całkowitym braku pojęcia o sprawie) to mają np. młodsze ode mnie panienki w seicentach z kratką albo starsi ludzie, którzy w trasę wyjeżdżają raz na 5 lat i jest to dla nich wielkie przeżycie...

Tak mam teraz chwilkę czasu, to chciałem się rozprawić z paroma mitami o TIRach wink A taki będę przemądrzały =) Ale myślę, że dobrze coś wiedzieć jak świat wygląda ze strony innych to nam wszystkim będzie łatwiej. Oczywiscie wsrod dużych kierowców też zdarzają się idioci, ale śmiem twierdzić, że ich procentowa ilość jest mniejsza niż w osobowkach - selekcja naturalna + doświadczenie...

1. Tiry powinne jeździć w kolumnach zgodnie z przepisami o kolumnach.

Nieprawda. Owszem, mają obowiązek zachowywać pewne odstępy, ale czasem po prostu jest tak, ze jeden przymierza się do wyprzedzenia drugiego.

Natomiast przepisy o zorganizowanych, oznakowanych kolumnach dotyczą przejazdów zorganizowanych - kolumna wojska, jakieś przewozy ponadgabarytowe, cyrk itp. Wtedy te kolumny muszą mieć określoną długość i określone przerwy dlatego, że nam NIE WOLNO wbijać się pomiędzy pojazdy takiej zorganizowanej kolumny i gdyby nie to, to nie mielibyśmy jej jak wyprzedzić.

2 Tiry ścinają zakręty

Niezupełnie tak jest. Tiry są większe, dłuższe, a że nie jadą po szynach to z oczywistych przyczyn tylne osie jadą po węższym łuku. Jeżeli droga wąska - mamy ciasno. Co ciekawe KD mówi o tym ,że to my, kierujący mniejszymi pojazdami mamy obowiązek ułatwić przejazd na wąskiej drodze pojazdom większym - przez zjechanie na pobocze lub nawet zatrzymanie się.

I to nie chodzi o żadną dyskryminację - po prostu jeżeli osobówka wjedzie na chodnik albo na trawę to nic się nie stanie, a jak to zrobi pojazd, który na jedno koło ma nacisk ok. 5 ton, to już się może źle skończyc - czy to dla niego, czy dla chodnika, pobocza itp.

3. Dlaczego ten drań nie da się wyprzedzić? Zjechałby tylko na to szerokie pobocze...

Szerokie pobocza nie zawsze spełniają takie same normy jak główna część jezdni - nie mają np. odpowiedniej podbudowy - i raz, że się niszczą kiedy jeżdżą po nich tiry a dwa, że mogą mieć przez to jakieś zapadliska. Wpadnie taka naczepa, zarzuci tirem, kierowca założy kontrę, przeleci na lewą stronę jezdni zabije pięć osób i czyja będzie wina?

Inną sprawą są drzewa. Zjedzie na pobocze, zahaczy o gałąź, i juz ma pół dnia z głowy - musi wzywać służby celne, sprawdzić czy nic z towaru nie zginęło itp...

4. Te dranie nigdy nie gaszą długich świateł

No cóż, to są oczko większe pojazdy niż nasze. Jak coś ma reflektor na wysokości naszego bagażnika na dachu to nie dziwota, że nam będzie dawać po oczach. Ale nie martwmy się, jakby jechał na długich to byśmy dopiero wtedy zobaczyli.

5. Co mu szkodziło zatrzymać się?

A no to, że o ile my zatrzymamy się i rozpędzimy z powrotem do setki w 20 sekund. A spróbójcie rozpędzić do 80 na godzinę 40 tonowego potwora z 16 biegową skrzynią ;D

Już mi się to dawało we znaki kiedy miałem sprintera i 2 tony na plecach...

6. Tiry na przejazdach, skrzyżowaniach. "No czemu on nie jedzie, przecież jest wolne" "co on za slalomy wyprawia"?

Sprawa wyląda tak, że z kabiny tira (albo już nawet takiej maluśkiej blaszanej furgonetki jak ford courier) widoczność w prawo kończy się na kącie 90 stopni. (noie możemy popatrzeć przez tylne prawe okno) Czyli jak droga główna/przejazd idzie z prawej od tyło to po prostu nie ma szans na zobaczenie. Czasami można sobie obkręcić pojazd tak żeby coś zobaczyć, a czasami trzeba wstać i się wychylić. Dlatego właśnie teraz już prawie nie ma ukośnych przejazdów w tą stronę - zawsze są robione takie slalomiki - między innymi właśnie dlatego.

7. Czemu ten drań skręca z lewego pasa w prawo/wyjeżdzając z parkingu wjeżdża na moją połowę jezdni itp.

KD mówi, że jeżeli wymiary pojazdu uniemożliwiają skręt z pasa właściwego można to zrobić z innego.

Na razie nie mam pomysłów, może Gacek coś dopisze...

Powiem wam jedno - warto żyć w zgodzie z kierowcami TIRów. Bo oni mają CB radio. Uczynimy takiemu uprzejmość i w eter pójdzie "puśćcie tą osobówkę, to bardzo uprzejma osoba". I naprawdę będzie łatwiej smile
    • tomek854 Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 03.12.05, 15:33
      Aha i jeszcze jedno - byłem niedawno swiadkiem, jak TIR przepchał maluszka jakieś 500 metrów. Jeżeli jesteśmy w okolicach prawego przedniego rogu tira (a w anglii lewego przedniego) nie róbmy głupot - on nas po prostu nie zobaczy.
    • skiela1 Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 03.12.05, 19:30
      io
      > . Uczynimy takiemu uprzejmość i w eter pójdzie "puśćcie tą osobówkę, to bardzo
      > uprzejma osoba". I naprawdę będzie łatwiej smile

      Nigdy nie jechalam TIR'em ale siedzialam (znajomy ma takiego),i podziwiam jak to
      mozna prowadzic.Sama kabina to ogrom,w drugiej czesci sypialka-ladnie w srodku
      wyglada...ale wracajac do jazdy.U nas ciagle trabia,zeby im nie zajezdzac,zeby
      przepuszczac czy cierpliwie poczekac kiedy cofa czy parkuje.Ludzie nie
      rozumieja,ze taki ciezar ma inne mozliwosci hamowania,manewrowania czy nawet
      widocznosci,wiele razy kierowca takiego tira nie moze dostrzec w lusterkach
      jadacych przy nim samochodow osobowych.
      • kicia7 Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 03.12.05, 23:33
        Ja do kierowców TIRów nic nie mam, i też podziwiam umiejętność sterowania taką
        machiną. Znajomy znajomej jest TIORowcem i z opowiadań wiem, że to naprawdę
        ciężka praca. Ale staram się unikać jechania przed TIRem, na prawa fizyki nie
        ma mocnych i w nagłym wypadku jego droga hamowania będzie znacznie dłuższa niż
        Kiciolotka. A poza tym, jak na Al. Włókniarzy przede mną TIR, po lewej TIR, po
        prawej TIR i wszyscy mają koła wysokości mojego autka, to rozumiem jak się
        czują osoby cierpiące na klaustrofobię.
    • sloggi Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 00:51
      Przez wiele lat jeżdziłem na stopa na Wybrzeże, potwierdzam.
    • eulalija Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 12:15
      Generalnie mało mi podpadli, raz jeden spychał mnie na trawnik w Warszawie przy
      zjeździe z Ostrobramskiej w TŁ na wysokości Kinowej, i raz jeden rozbójnik
      usiłował mnie zepchnąć do rowu (nie dałam się, jeżdziłam wtedy starą ładą,
      która wbrew wyglądowi miała solidny silnik i potrafiła dość szybko rozbujać się
      do 150).
      Za to z ogromnym sentymentem wspominam TIR-a na trasie poznańskiej, miał
      holenderską rejestrację, leciał równo 120, czy teren był zabudowany czy nie, ja
      pomykałam za nim, nie wiem kiedy przejechałam 200 kilometrów, niestety zjechał
      na parking.
      Z ciekawszych obserwacji widziałam dwa razy jak te machiny zawracały, raz na
      trasie z W-wy do Bydgoszczy (to chyba 10-tka), wcale tam za szeroko nie było a
      ta machina, łapiąc oczywiście nieutwardzone pobocze, zawróciła. A drugi raz pod
      teatrem na Targówku, jak Kołowa dochodzi do przecznicy, tam też toto zawróciło,
      byłam pod wrażeniem, patrzyłam z rozdziawioną gębą.

      I apel do Ciebie Tomek854 i wszystkich innych kierujących.
      Samochód z kratką to nie jest zawsze samochód służbowy. Mam Fabię Kombi i mam
      kratkę, kratka jest dla psicy, żeby nie łaziła po samochodzie.
      • tomek854 Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 15:03
        Mi chodzi o te autka z kratką za przednimi siedzeniami a nie za tylnimi smile
    • chaladia To jest tłumaczenie TIRowca... 04.12.05, 13:37
      Tak naprawdę, to nie takie są największe zastrzeżenia do TIR-owców.
      Ja trochę po Polsce pojeździłem i mam zupełnie inne "ale" do tego, co TIRowcy
      wyrabiają na drogach:

      1.
      Jazda po 16-18 godzin bez odpoczynku i popełnianie w stanie skrajnego
      wyczerpania błędów, których nie popełniłby świeżo upieczony posiadacz praw
      jazdy kat. "B1".

      2.
      Założenie tego, że z uwagi na upiorną mase pojazdu, kazdy takiem TIRowi ustąpi.
      Pracując w ABB jeździłem często trasą do Białegostoku. Zmorą był tam widok
      dachów dwóch TIRów wyłaniających się zza wzgórza, właśnie wyprzedzających
      się "pod górkę" z drugiej strony. Jedyną opcją ratującą życie była ucieczka do
      rowu. Widziałem nawet policyjny radiowóz uciekający do rowu przed taką szarżą -
      a TIRy nawet nie zwolniły. Przez ułamek sekundy można było zobaczyć twarze
      tych szaleńców za kierownicami - zupełnie nieprzytomne, czerwone...

      3.
      Jazda "stadami" po 10-15 takich smoków (czyli często blisko pół kilometra
      długości) z zachowaniem odległości rzędu 4-5 metrów między samochodami.
      Wyprzedzenie podobnego pociągu drogowego bez silnika 250 KM jest mission
      impossible.

      4.
      "Dowcipy" polegające na wrzuceniu prawego kierunkowskazu "wyprzedzaj mnie" w
      chwili, gdy z przeciwka nadjeżdża samochód...

      Czy można się dziwić, że nie da się lubić tych kamionistów?
      • tomek854 Re: To jest tłumaczenie TIRowca... 04.12.05, 15:34
        > Tak naprawdę, to nie takie są największe zastrzeżenia do TIR-owców.
        > Ja trochę po Polsce pojeździłem i mam zupełnie inne "ale" do tego, co TIRowcy
        > wyrabiają na drogach:

        Czy sugerujesz, że ja pojeździłem za mało, żeby mieć takie doświadczenia jak Ty? Czy to znaczy że TIRowcy jadąc patrzą na kim by tu wymusić pierwszeństwo i widzą mnie i mówią "nie, ten ma dopiero 8 lat prawo jazdy, weźmy tego chaladię, on jest bardziej doświadczony" smile

        A tak poważnie kiedy czytam to co piszesz, to chyba właśnie Ty jesteś adresatem mojego wątku " Przez ułamek sekundy można było zobaczyć twarze tych szaleńców za kierownicami - zupełnie nieprzytomne, czerwone..." Chłopie, brzmi strasznie. Czy to nie o Tobie Spielberg nakręcił "Pojedynek na szosie"? smile Ja rozumiem, że sie zdarzają idioci, jak wśród kierujących każdym rodzajem pojazdu, ale czy od razu szaleńcy? A dresik w golfie pocinający 200 po krajowce to nie jest szaleniec? No, ale spróbuję Ci odpowiedzieć, choć mam wrażenie, że swoje zdanie masz, i ciężko będzie Cię przekonać. Tymbardziej, że z tego co piszesz wynika, że wszyscy szaleńcy i idioci wprost śledzą Cię chyba - bo ze zwykłej statystyki niemożliwe jest, żebyś Ty na tylu trafiał .

        > 1.
        > Jazda po 16-18 godzin bez odpoczynku i popełnianie w stanie skrajnego
        > wyczerpania błędów, których nie popełniłby świeżo upieczony posiadacz praw
        > jazdy kat. "B1".

        Czasem się zdarza. Zapewniam cię, że wśrod kierowców furgonetek zdarza się dużo częściej, bo oni się nie boją ITD, bo nie mają tachografów. Mowię to jako byly kierowiec furgonetek co mu się zdarzyło. Ja miałem taką dobrą sytuację, że jeździłem dla znajomych i mogłem powiedzieć im "więcej tak nie zrobię" i nie usłyszeć "to wypierdalaj, znajdziemy sobie innego kierowcę"

        > Pracując w ABB jeździłem często trasą do Białegostoku. Zmorą był tam widok
        > dachów dwóch TIRów wyłaniających się zza wzgórza, właśnie wyprzedzających
        > się "pod górkę" z drugiej strony. Jedyną opcją ratującą życie była ucieczka do
        > rowu.

        Oczywiście, idioci się zdarzają. Ja równie często spotykam się z takimi numerami w wykonaniu pojazdow osobowych. W przypadku jednak TIRów sprawa może często wyglądać nieco inaczej - wyobraźmy sobie, że jedziemy za takimi i nagle tuż przed szczytem ten debil zaczyna wyprzedzać! A przecież nic nie widać!!!... Tylko że TO MY nic nie widzimy, bo siedzimy na wysokości 1 metra a nie 3,5 smile

        > 3.
        > Jazda "stadami" po 10-15 takich smoków (czyli często blisko pół kilometra
        > długości) z zachowaniem odległości rzędu 4-5 metrów między samochodami.
        > Wyprzedzenie podobnego pociągu drogowego bez silnika 250 KM jest mission
        > impossible.

        Ja się nie spotkałem, a często jeżdżę 2ką (Świebodzin - Poznań) gdzie TIRy stanowią lekką licząc połowę ruchu, jako że to trasa jest Berlin - Warszawa i dalej na wschód. A może troszkę się Ci przesadziło? No bo jak mogłeś je policzyś, skoro nie byłeś w stanie ich wyprzedzić?

        > 4.
        > "Dowcipy" polegające na wrzuceniu prawego kierunkowskazu "wyprzedzaj mnie" w
        > chwili, gdy z przeciwka nadjeżdża samochód...
        >

        Po pierwsze: ZAWSZE za podjęcie decyzji o wyprzedzaniu podejmujesz Ty, i Ty za nią odpowiadasz. Niech sobie mrugają - jak im nie ufasz, to ich nie słuchaj.

        Drugą rzeczą jest to, że być może popełniasz bardzo częsty błąd polegający na tym , że jak chcesz go wyprzedzić jedziesz tuż za nim na jego zderzaku. W ten sposób po peirwsze nic nie widzisz, a po drugie jak zaczniesz wyprzedzać to najpierw zmieniasz na lewy pas a dopiero potem zaczynasz się rozpędzać - co zajmuje oczywiście dużo czasu. Jeżeli jedziesz w dużym odstępie widzisz wszystko, masz miejsce na rozpęd i już rozpędzony zmieniasz pas na lewy.

        Z kolei kierujhący większym pojazdem (jeździłeś kiedyś?) jak np. już długa wersja sprintera ma trudności z oceną jak wielki odstęp jest _za nim_. A więc on nie wie, czy jedziesz na jego zderzaku, czy 5 metrów dalej... Więc być może tak, że on zakłada że jedziesz rozsądnie i dasz radę go wyprzedzić, a Ty tymczasem wyjeżdżasz na lewą stronę i dopiero zaczynasz się rozpędzać - a wtedy nie zdążysz. NIemniej powtarzam jeszcze raz: za decyzję o wyprzedzaniu odpowiadasz tylko i wyłącznie TY.

        > Czy można się dziwić, że nie da się lubić tych kamionistów?

        Po pierwsze zapewniam Cię że się da. Ja ich lubię. Inni ktorzy się wypowiedzieli w tym wątku też jakąś nienawiścią nie pałają smile

        Dziwić się można twoim wydarzeniom. Albo jesteś z założenia nastawiony "na nie" wszystkie zdarzenia interpretujesz na ich niekorzyść, zachowania patologiczne przyjmujesz za normę i uogólniasz to na wszystkich kierowców większych pojazdów, albo żyjesz w jakimś zaburzeniu przestrzeni propabilistycznej i wszystkie pechowe zdarzenia zdarzają się Tobie... Tak, temu to na prawdę bym się zdziwił smile

        Przypomina mi się moja dyskusja na forum rowerowym, gdzie znajomi z reala narzekają jacy kierowcy są chamscy, jak to na nich trąbią, że nie da się poruszać rowerem po głównych drogach i tak dalej. Ja wiem, jak oni jeżdżą, i wcale się nie dziwię, że na nich trąbią - sam bym tak robił. Tymczasem ja jeżdżę od 15 lat po głównych drogach także, zawsze jeżdżę wyrażnie, rozsąsnie w miarę przepisowo i jestem oświetlony jak trzeba i nie pamiętam kiedy ktoś na mnie zatrąbił...

        Pozdrawiam, i trochę więcej życzliwości dla innych.
        • tomek854 Re: To jest tłumaczenie TIRowca... 04.12.05, 15:40
          Aha. I wcale nie jestem TIRowcem. Pojeździłem trochę jako pasażer, pojeździłem trochę 3.5 tonowymi vanami i po prostu teraz rozumiem to, czego nie zrozumie nikt, kto nie wsiadł nigdy w nic większego od laguny...
        • chaladia Re: To jest tłumaczenie TIRowca... 04.12.05, 19:29
          Prawo jazdy mam od 16 roku zycia, co oznacza, że ponad 33 lata.
          Jako szoferak nie pracowałem, bo nieekonomicznie byłoby zatrudniać kogoś
          takiego jak ja na stanowisku kierowcy. W Niemczech najeździłem się służbowo
          dużo z budowy na budowę i do Duisburga do Bundes- i Landesarbeitsamtu i
          specjalnie mi to nie przeszkadzało. TIRy swoim pasem, osobowe środkiem, a
          Autobahnraserzy - jak mieli trzeci pas - to też swoim...
          W Polsce raz tylko życie zmusiło mnie przez rok do jeżdżenia po Polsce
          samochodem (właśnie do Kondratek i Włocławka w ramach Projektu Yamal) i piszę
          to, co widziałem. Na początek do jeżdżenia służyły Ople Vectry, bo to szybki
          samochód, ale jak wleciał do rowu spędzony przez białoruskiego (albo i
          polskiego) TIRa, to trzeba było wzywać pomoc drogową. Więc wymienili je nam na
          Toyoty HiLux DC 4*4. Taki to 120 km/godz nie przekroczy, ale z rowu sam się
          wydostanie...

          Dresów w 20-letnich "Bumach", "Mersiach" i Golfach VR6 boję się podobnie, jak
          TIRów. Tyle, że ten wątek jest o TIRowcach, nie o dresach...
          • tomek854 Re: To jest tłumaczenie TIRowca... 04.12.05, 19:36
            No tak, to teraz rozumiem. Mi 3 miesiące wystarczyły w UK, żeby być w szoku co się u nas wyprawia na drogach, a jak ty całe życie jeździłeś na zachodzie to co dopiero.

            > Na początek do jeżdżenia służyły Ople Vectry, bo to szybki
            > samochód, ale jak wleciał do rowu spędzony przez białoruskiego (albo i
            > polskiego) TIRa, to trzeba było wzywać pomoc drogową. Więc wymienili je nam na
            > Toyoty HiLux DC 4*4. Taki to 120 km/godz nie przekroczy, ale z rowu sam się
            > wydostanie...

            Jeżeli mogę spytać: ile razy w ciągu tego roku lądowałeś w rowie?

            I drugie pytanie: to ile ty na godzinę jeździsz? Bo wiesz, jak ktoś tnie 150 to trudno, żeby oczekiwał, że inni za niego myśla. Dla przypomnienia: na takich drogach jednopasmowych na ktorych tiry się wyprzedzają dopuszczalna prędkość maksymalna wynosi 90 km/h. Ja jeżdżę nieco szybciej ale nigdy nie musiałem uciekać do rowu ani nic...

            Tacy co przyjeżdżają z zachodu do nas, i jeżdżą z prędkościami takimi,jak na niemieckiej autostradzie, to też stanowią zagrożenie. Tymbardziej, że nie są przyzwyczajeni do tego co się u nas wyprawia na drogach.
            • tomek854 Re: To jest tłumaczenie TIRowca... 04.12.05, 19:38
              Aha, dlaczego o to pytam.

              Bo jeżeli ja jadę sobie i zabieram się do wyprzedzania, widząc z przeciwka daleko jadący samochód to mam prawo zakładać, że on nie jedzie szybciej niż 90 (z poprawką zdroworozsądkową tak do 120...)

              Jeżeli lecisz 170 to się nie dziw, ze nikt rozsądny tego nie brał pod uwagę...
              • chaladia Re: To jest tłumaczenie TIRowca... 04.12.05, 19:52
                W ciągu 1999 roku - ja 3, z czego tylko raz udało mi się wygrzebać o własnych
                siłach. A jeździłem tylko raz w tygodniu, góra dwa razy. Ale rekordziści mieli
                takich przypadków po 5-6.

                Te wjazdy do rowu nie były szybkie - 10 km/godz, bo wiedzieliśmy, że za każdą
                górką może czaić się śmierć, więc jeździliśmy tak, żeby móc wyhamować i
                zjechać. Cóż, jeśli dwa TIR-y walą z naprzeciwka każdy po środku jednego pasa,
                to trzeba by zupełnie nie szanować swego życia, żeby stanąć na poboczu, a nie
                wjeżdżać do rowu... zwłaszcza zimą, gdy jest ślizgawica i nikt nie wie, jak
                taki TIR pojedzie.
                • tomek854 Re: To jest tłumaczenie TIRowca... 04.12.05, 19:55
                  Wjazdy do rowu powoli, a jazda w ogóle?
          • tomek854 Re: To jest tłumaczenie TIRowca... 04.12.05, 22:49
            > Jako szoferak nie pracowałem, bo nieekonomicznie byłoby zatrudniać kogoś
            > takiego jak ja na stanowisku kierowcy.

            Tak sobie myślę, ze jezeli ktoś ląduje w rowie 3 razy do roku jeżdżąc najwyzej dwa razy w tygodniu, to to faktycznie byłoby nieekonomiczne big_grin
    • magoo_king Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 14:46
      Ja natomiast dość często i regularnie pokonuję trasę warszawa - płock, na
      tirowców nie mam za bardzo co narzekać. Poza jednym, ale to nie jest zależne od
      nich. Nienawidze jechać za tirami w "mokrą" pogodę. 5 litrów spryskiwacza nie
      starcza czasami. Natomiast pozdrowić chciałem wszystkich kierowców
      autobusów "Polskiego Expresu". Jadą szybko i nie robią sobie jaj typu "wyprzedź
      mnie i weź udział w programie mamy Cię".
    • zdzicha Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 15:01
      Trzeba stosować zasadę, że większy ma pierwszeństwo i wszystko będzie dobrze.
      • chaladia Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 16:44
        Mniejszy też może mieć pierwszeństwo, pod warunkiem zamontowania PGPPanc na
        dachu (najlepiej kilku...)
        • tomek854 Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 16:53
          Gratuluję. Z takim myśleniem na pewno szybko zwiększy nam się kultura na drodze.

          A po za tym: na wąskiej drodze większy ma pierwszeństwo i to jest zapisane w KD

          Jezeli nie będziemy ustepowali większym, ktorym na przykład o wiele trudniej skręcić w lewo, to co prawda my pojedziemy szybciej, ale za to 20 wozów które stoją za nim będzie czekać godzinami...

          Na zachodzie już to rozumieją, u nas niestety jeszcze do tego daleko.
          • chaladia Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 19:17
            A Ty nie widzisz, że to był żart...?
            NB - wbywałem w miejscach (Jemen, Południowy Sudan, gdzie otwarcie ognia do
            pojazdu nadjeżdżającego z przeciwka i np. oślepiającego źle ustawionymi
            światłami jest na porządku dziennym.
            • tomek854 Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 19:21
              A jakoś nie zauważyłem (może w świetle tych sliniących się szaleńców pędzących na spotkanie śmierci z Twojego poprzedniego postu) smile

              Aczkolwiek często obserwuję takie powiedzenie, że na drodze, to jest bitwa.

              Ja tego tak nie traktuję, i moze dlatego dużo przyjemniej mi się jeździ...
              • towita Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 22:06
                Ja tam zawsze jestem tolerancyjna dla kierowców Tirów, bo oprócz tego, że
                pracodawcy ich wykorzystują to są chyba jedyną grupą gdzie chorobą zawodową
                jest bezpłodność z powodu przegrzania jąder.
                A poza tym to trochę się boję bo są więksi.
                Najbardziej się bałam jak jesienią w 1939 cięłam NRD-owskim trabantem
                autostradą Legnica-Wrocław i musiałam wyprzedzać kolumny czołgów.

                Heikum Mejkum

                Towitka
                • zdzicha Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 22:16
                  towita napisała:

                  > Najbardziej się bałam jak jesienią w 1939 cięłam NRD-owskim trabantem
                  > autostradą Legnica-Wrocław i musiałam wyprzedzać kolumny czołgów.

                  To w 1939 juz produkowali trabanty?
                  • towita Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 22:20
                    Oczywiście, ale tylko w NRD smile
                    • tomek854 Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 04.12.05, 22:49
                      Ale NRD powstało chyba dopiero po wojnie? surprised
                      • towita Re: Ci niedobrzy TIRowcy! (Fakty i mity :P) 05.12.05, 08:16
                        Bingo!
          • sloggi Tomku 04.12.05, 22:24
            W takiej Autrii nie istnieje już tranzyt wozów z oznaczeniem TIR. Takie wozy są
            przewożone na lorach przez teren tamtego kraju.
            • tomek854 Re: Tomku 04.12.05, 22:48
              NIe tylko w Austrii. Wiem. Czemu to do mnie piszesz?
    • xysztov a rowerzysta na to 05.12.05, 09:19
      dojeżdżam do pracy rowerem, oczywiście nie zimą, ale przez 2/3 roku jednak tak.
      trasa jest ruchliwa, sporo tirów i wszelkich innych pojazdów. i moja obserwacja
      jest taka, że każdy kierowca lekko zwolni wyprzedzając mnie na drodze, każdy -
      pod warunkiem że nie jest to kierowca tira. szczęśliwie nigdy jeszcze nie
      wpadłem do rowu, ale kilka razy niewiele brakowało.
      • tomek854 Złudzenie 05.12.05, 16:36
        A ja jeżdzże rowerem także zimą. Do tego obserwowałem wyprzedzanie rowerzystów nie raz ze środka kabiny ciężarówki. Od tego co napsizę są na pewno wyjątki ale powiem Ci, że się mylisz - to tylko proste złudzenie dlatego, że TIR jest większy.

        Bo osobówka zmieści się bez problemu koło rowerzysty - kilkakrotnie nawet potrącili mnie lusterkiem.

        A TIR się nie zmieści - więc żeby Cię wyprzedzić musi wyjechać na sąsiedni pas, i ten pas musi być wolny. A skoro tak, to co mu szkodzi już objechać cię na 3 metry a nie na 30 cm?

        Po za tym jakby TIR nie zwalniając przejechał koło Ciebie w odległości 10 cm, tak jak niejednokrotnie to robią osobówki, to byś tu już nie pisał, tylko by cię wyplatywali właśnie z kół od naczepy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja