W sobotę nie ma nas dla nikogo

10.12.05, 20:05
Jeszcze nie tak dawno czekaliście na weekend, żeby po całym tygodniu pracy od
rana do wieczora nadrobić wreszcie towarzyskie zaległości. Teraz na sobotę nie
planujecie już żadnych spotkań, a nawet wyłączacie telefon.

Nie macie ani ochoty, ani siły, żeby w weekend umawiać się z kimkolwiek,
zapraszać go do siebie, albo dać się gdzieś wyciągnąć. Najchętniej nie
wychodzilibyście wtedy w ogóle z łóżka i przespała oba wolne dni (albo
przesiedzieli w Salonie).

Albo wreszcie poświęcili sobie trochę czasu - wzięli długą kąpiel, panie
nałożyłyby maseczkę, połaziły po sklepach za nowymi ciuchami, poczytały
babskie pisemka, obejrzały jakąś komedię, a i panowie po prostu zrobili to, na
co w zwykły, roboczy dzień zawsze brakuje ci czasu.

Ale zaraz przypominamy sobie, że są jeszcze dzieci, żona/mąż i dom - oni też
czekają na weekend i na to, że znajdziemy dla nich trochę więcej czasu. Plan
zatroszczenia się o siebie ograniczamy więc do minimum - większość wolnego
czasu zajmują nam porządki, gotowanie, pranie, zakupy, odrabianie lekcji i
zabawy z dziećmi, ich dodatkowe, pozalekcyjne zajęcia, itd.

Nawet z pomocą połówki trudno jest się uporać z zaległościami po kilku dniach.
Śmiejemy się, że sobota to najgorszy dzień w tygodniu, że odpoczniemy w
poniedziałek, gdy znów pójdziemy do pracy. Może choć uda nam się spokojnie
zjeść razem sobotnie śniadanie czy niedzielny obiad, albo chociaż usiąść przy
dobrej, świeżo zaparzonej kawie. A po wejściu do łóżka nie od razu zasnąć...

Na samą myśl, że ktoś miałby wpaść do was w sobotę z niezapowiedzianą wizytą,
robicie się nerwowi. Już u progu mógłby potknąć się przecież o odkurzacz czy
co dopiero przyniesione zakupy. Bo nawet w sobotę brakuje już czasu na
improwizacje i swobodę - niemal każda godzina jest zaplanowana, żeby zdążyć ze
wszystkim, co czeka w kolejce po całym tygodniu. Coraz trudniej w tym dniu się
z kimś umówić - znajomym też brakuje czasu i także chociaż wtedy chcą pobyć w
domu.

Jeszcze niedawno oburzaliście się, gdy słyszeliście, że na Zachodzie czy w USA
nawet rodzice muszą zadzwonić i zapowiedzieć swoją wizytę. Teraz, gdy teściowa
wpada do was w sobotnie popołudnie, myślicie, że to wcale nie jest takie głupie...

(według INTERIA.PL)
    • wadera3 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 21:59
      To nie do konca tak...są i będą ludzie, którzy do mojego domu mają wstęp o
      każdej porze dnia i nocy, bez względu na odkurzacz i porządki, bez względu na
      powód...
      są również ludzie którzy powinni sie "zameldować" i ludzie, którzy muszą bywać,
      ale najchętniej nie widywałabym ich w swoim domu...
      Co prawda doszłam do etapu, gdzie tacy ludzie już nie pojawiają sie w moim zyciu
      i domu, a w każdym razie coraz rzadziej....
      • towita Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 22:11
        U mnie w sobotę to nie tylko o odkurzacz można sie potknąć. Jakby moja teściowa
        pedantka w tej chili weszła do mojego domu ... padłaby trupem ( o samochód mogę
        się założyć).
        • sloggi Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 22:14
          towita napisała:

          > U mnie w sobotę to nie tylko o odkurzacz można sie potknąć. Jakby moja
          teściowa pedantka w tej chili weszła do mojego domu ... padłaby trupem ( o
          samochód mogę się założyć).

          A co robi syn pedantki?
          • towita Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 22:17
            > A co robi syn pedantki?
            Gazetę czyta , bo dzieki mnie wie co jest w życiu ważnesmile
            • sloggi Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 22:20
              Naprostowałaś mu ścieżkę potrzeb smile
              • towita Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 22:25
                Ciekawe czy odczuje potrzebę zrobienia grzańca i kanapek dla żonki?
                • sloggi Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 22:42
                  towita napisała:

                  > Ciekawe czy odczuje potrzebę zrobienia grzańca i kanapek dla żonki?

                  Wątpię, czerpie wszak wzorce z ideału smile
                  • towita Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 22:49
                    > Wątpię, czerpie wszak wzorce z ideału smile
                    A właśnie, że zrobił i kanapeczkę z salami też. Wszak czerpie wzorce z ideału.
                    Ja też czasami po piwko dla mężusia biegnę.
                    • sloggi Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 22:51
                      Powiedz mu, żeby tych kanapek więcej zrobił. 23.20 mam jeszcze 152 to wpadnę smile
                      • towita Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 22:52
                        Jedną Ci zostawięsmile
      • sloggi Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 22:12
        Mam podobne zdanie do Twojego, ale jakos nie miewam nieplanowanych wizyt.
        • fedorczyk4 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 22:38
          W zasadzie prawda że w soboty raczej szoferuję przychówkowi niż szaleję, ale
          akurat w tę było inaczej. Miałam wolną chatę, zwołałam zbiórkę damskiej drużyny
          i było bardzo miło. Kobitki ulotniły się dosyć wcześnie czyli koło pierwszej w
          nocy, bo wszystkie pracujemy w sobotytyż. A tu O 1.30 telefon i bardzo dawny i
          dawno nie widziany kolega pyta czy mam frytki bo tak jakoś go naszło. Miałam.
          przegadaliśmy resztę nocy do szarego dnia.
          • sloggi Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 22:44
            Zimą nie daję rady gadać do świtu, usypiam z otwartymi oczami.
            • fedorczyk4 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 23:01
              Ja też i wtedy gadam przez sen.A tak poważnie to z kimś wartym grzechu
              gadulstwa strzelam sobie kawę szatana, byle tylko nie stracić wątku. Niestety
              jestem w przedziale wiekowym i społecznym w którym rozmowy zaskakujące stają
              się rarytasem.
              • sloggi Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 23:03
                A ja jestem tak przekofeinowany, że żaden szatan na mnie nie działa.
                • fedorczyk4 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 23:10
                  Boś mojego nie pił
                  • sloggi Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 23:21
                    Moze inaczej, powyzej 3 łyżeczek na kubek nie pijam.
                    • fedorczyk4 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 23:28
                      I tu jest pies pogrzebany. Nie uznaję zalewajek i rozpuszczalników. Ekspres
                      przelewowy w najmniej skomplikowanej postaci i już mogę gadać i słuchać kilka
                      nocy pod rząd (ale nie aktualny)
                    • skiela1 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 10.12.05, 23:29
                      sloggi napisał:

                      > Moze inaczej, powyzej 3 łyżeczek na kubek nie pijam.
                      A serduszko stuka Ci miarowo?
    • miilka5 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 11.12.05, 00:32
      W kraju w ktorym mieszkam kazda wizyta musi byc wczesniej umowiona
      telefonicznie lub osobiscie...na poczatku mnie to dziwilo ale teraz po trochu
      doceniam zalety tego sposobu...chociaz nieraz odwiedzaja mnie niezapowiedzeni
      goscie ale oni tez sa mile widziani.
      Dla mnie licza sie intencje...milo jest jak ktos o kim myslimy nagle sprawi nam
      niespodzianke swoja wizyta a to ze zobaczy mnie w dresach no problem...kazdy z
      nas jest czlowiekiem.
    • skiela1 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 11.12.05, 00:36
      A ja lubie spontaniczne odwiedziny.I juz z doswiadczenia wiem,ze sa najfajniejsze.
      • tomek854 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 11.12.05, 06:19
        Ja też wink

        Ale jak do kogoś idę z nienacka, to raczej staram się zadzwonić, choćby i spod bramy "masz chwilkę czasu? To świetnie, będę u Ciebie za 45 sekund smile"
      • wadera3 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 11.12.05, 08:36
        skiela1 napisała:

        > A ja lubie spontaniczne odwiedziny.I juz z doswiadczenia wiem,ze sa najfajniejsze.

        Moja była teściowa "spontanicznie" potrafiła zadzwonić do mnie
        z mojego własnego domu do pracy, mówiąc "pospiesz się czekamy na obiad"....
        i okazywało się,że przywiozła ze sobą dalszą rodzinę w ilości sztuk 4,
        co czyniło nie 4 , tylko w sumie 10 osób na obiedzie...
        • fedorczyk4 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 11.12.05, 10:11
          Mylisz pojęcia, to niebyły wizyty spontaniczne, a sataniczne. Masz szczęście że
          ta teściowa jest już było.
          • wadera3 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 11.12.05, 11:50
            big_grin faktycznie,szczęście...
        • skiela1 Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 11.12.05, 17:37
          Nooo spontaniczna do potegismile)))
          • mrouh Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 11.12.05, 18:09
            Prawda, w weekend chciałabym mieć już tylko święty spokój, kończy sie jednak na
            tym, że pracuje w sobotę do południa i czasm w niedzielę, poza tym w sobote
            robię zakupy, pranie i sprzątanie, bywa, że czas i natchnienie na zrobienie
            obiadu mam raczej w ciągu tygodnia, a nie w tzw. wolne dni.

            A co do zapowiadania się, mój Połów uważa że jestem faszystką pod tym względem.
            Pewnie dlatego, że tylko jego kumpel się nie zapowiada, w najlepszym razie
            dzwoni, że za 10 minut będzie. Gdyby przychodził sam do Połówka, nie miałabym z
            tym problemu, ale przychodzi z żoną, która mnie niemiłosiernie nudzi. Tak
            naprawdę ona przychodzi do mnie (a on do mego Lubego), niezapowiedziana, a że za
            nia nie przepadam doprowadza mnie to do szewskiej pasji. Moi znajomi dzwonią i
            pytają, czy mogą wpaść i jakoś nikt nie czuje się z tego powodu zlekceważony.
            nigdy nie wpadam bez uprzedzenia a właściwie zapytania, może dlatego, że lubię
            święty spokój i wiem, że inni też mogą mieć pragnienie spokoju. Co nie oznacza
            wcale, że ich nie lubię albo, że oni mnie.

            Właśnie w tym tygodniu miałam nalot tych znajomych... Jakieś półtora tygodnia
            temu kumpel zadzwonił do mego Chopa, że niedługo (konkretnych terminów urlopu
            ani wizyty nie podał) będzie miał urlop i spędzi go u rodziców, czyli w naszym
            mieście. No i w czwartek przyszedł z żoną, ja nic nie wiedziałam, wróciłam po 12
            godzinach pracy, oni byli, a kobitka czekała, że ją zaproszę na pogaduchy
            osobiste... nie zrobiłam tego, coś przebąkiwała o niedzieli, węc posprzątałam
            chałupkę, zakupiłam słodycze do kawy na dziś i nie przyszli. Wrrrrr...
            • skorpioniczka Re: W sobotę nie ma nas dla nikogo 17.12.05, 21:36
              To wyobraź sobie, że dzwoni do Ciebie ktoś z Katowic (mieszkasz tuż pod
              Warszawą) i pyta czy jesteś w domku. Na twierdzącą odpowiedź prosi: "to otwórz
              bramę, bo już jesteśmy".
              Mamy takich znajomych. Do mnie nie przyjeżdżają, bo mam alergię na ich dziecko,
              ale innym robią takie naloty - średnio co tydzień.
    • skiela1 Dzisiaj wszyscy dla wszystkich 17.12.05, 14:20
      a w S@lonie taaaka ciszasmile
      nawet do kawy nie ma towarzystwa;-(
      juz nie mowiac,zeby cos poczytac (oprocz gazety)
      • frida2 Re: Dzisiaj wszyscy dla wszystkich 17.12.05, 14:51
        Do kawy mogę być ja? smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja