sloggi
13.12.05, 22:33
Dzwonisz pod wskazany w gazecie numer, umawiasz się w nieznanym ci miejscu, po
godzinnym spotkaniu intymnym z obcą kobietą, kładziesz banknot na stół i
wychodzisz. Seks za pieniądze. Ostateczność czy ukryte pragnienie?
Historia, w której dziewczyna zgarnięta z ulicy do hotelu okazuje się
wrażliwą, czułą i interesującą kobietą, cały jej zawodowy "dorobek" znika wraz
ze ściągniętą peruką i niebawem zostaje twoją żoną, jest trochę za bardzo
hollywoodzka, ale nie niemożliwa.
Dużo bardziej jednak prawdopodobne jest to, że koleżanka, z którą umawiasz się
do kina, klubu, na spacer... dorabia w wolnych chwilach jako dziewczyna do
towarzystwa. Nie tylko twojego.
Prostytutki dzielą się na luksusowe, te z ulicy i te z... autostrady. Do
wyboru tego zajęcia czasem zmusza je sytuacja (przynajmniej taka jest ich
oficjalna wersja), inne wprost przyznają, że po prostu to lubią, albo to
właśnie robią najlepiej. A stawki tych najlepszych są różne. 100, 200 złotych,
czasem nawet kilkaset dolarów za spotkanie.
Prostytucja na poziomie
Studentki medycyny, prawa, ekonomii... Nie potrzebują alfonsów, agencji,
pośredników. Same organizują sobie pracę. Znajdują wspólniczki, wynajmują
mieszkanie (najlepiej trzy pokoje na parterze), w którym mieszkają i przyjmują
klientów. Kupują telefony komórkowe i ogłaszają się w prasie. W dzień
studiują, popołudniami i wieczorami przyjmują klientów. W przerwach się uczą.
Uważają to zajęcie, jak każde inne.
Klienci lubią te kameralne, domowe agencje, bo mają zapewnioną dyskrecję i nie
narażają się na dodatkowe problemy z agresywnym alfonsem lub na spotkanie
znajomego. Poza tym studentki są inteligentne, modnie ubrane, młode, znają
języki obce. Można przyprowadzić do nich kontrahenta - obcokrajowca.
Romans sponsorowany
"Szukam atrakcyjnej dziewczyny w wieku do 35 lat (może być w stałym związku);
oprócz wspólnych przyjemnych chwil interesują mnie imprezy, kolacje;
oczywiście wszystkie wydatki pokrywam ja; interesuje mnie raczej stały
sponsoring jednej osoby; jestem wysokim, szczupłym, miłym i majętnym facetem
na poziomie" - czytamy w ogłoszeniach zamieszczonych w internecie.
Taki sponsorowany romans cieszy się ostatnio dużą popularnością. Dziewczyna ma
opiekuna, który stale pokrywa jej wydatki, nie musi urządzać codziennego
polowania na klienta. Mężczyzna oprócz stałych wydatków ma stałe towarzystwo i
seks na zawołanie. Oboje są zadowoleni. Zdarza się, że sponsor opłaca nie
tylko stroje, fryzjera czy kolację w jego towarzystwie, ale także studia.
Mit kurtyzany
Kobieta lekkich obyczajów od wieków w pewnym sensie pociągała mężczyzn. Często
pod tą niechlubną profesją kryła swoje zalety wyidealizowana istota jak
dumasowska Dama Kameliowa. Dziś nie mamy takich obiektów westchnień
pojawiających się w loży opery w białej lub w czerwonej (w czasie okresu!)
sukni, jak kiedyś, ale typ kobiety, która chce i umie zaspokoić mężczyznę i
bierze za to pieniądze jest przedmiotem fantazji, czasem obsesji wielu panów.
To pociąga mężczyzn. Nowoczesna prostytutka (przynajmniej ta luksusowa) jest
atrakcyjna i zadbana. Poza tym wie, co lubi mężczyzna, wie jak mu dogodzić i
poza ograniczeniami, jakie czasem występują (seks bez pocałunków, obowiązkowa
prezerwatywa) jest za odpowiednią stawkę gotowa na wszystko. Można spełnić z
nią najbardziej wyszukaną erotyczną fantazję, na którą inna kobieta nie
zgodziłaby się.
Wśród klientów prostytutek zdarzają się młodzi chłopcy, czasem po to, by
przeżyć swój pierwszy raz, ale większość to mężczyźni w wieku od 35 do 60 lat.
Z usług korzystają niezaspokojeni mężowie, samotni, bogaci i zapracowani
biznesmeni (najczęściej), zakompleksieni i niedoświadczeni (najrzadziej) oraz
ci, którym satysfakcję sprawia, że za to płacą. Przeciwnikami tych ostatnich
są tacy, którzy mówią: jestem za młody i za piękny, by za to płacić.
(INTERIA.PL)