Równouprawnienie a wojsko

18.12.05, 17:36
Tak mi przyszło do głowy przy okazji mojego sąsiedniego wątku:

Dlaczego w kraju, w którym w konstytucji mamy zapisane, ze nie wolno nikogo dyskryminowac ze wgzlędu na płeć, do pełnienia zasadniczej służby wojskowej zmuszani są tylko mężczyźni?

Przecież w innych krajach z powodzeniem w wojsku służą także kobiety (z poboru jest to na przykład Izrael)...

Feministki głoszą, że kobieta w żaden sposób nie jest gorsza od mężczyzny, przy zachowaniu oczywiście pewnych róznic i ja się z tym w całej rozciągłości zgadzam!

Dlaczego zatem skoro padają ostatnie bastiony wyłączności męskiej na zawody (kierowcy, maszyniści kolejowi, policja) wojsko cały czas zostaje po staremu?

I jak to jest, że do zwykłej słuzby kobiety się nie nadają, a już na bycie dowodzącymi się nadają (przykład z WSO we Wrocławiu, gdzie kobiety są przyjmowane, choć z tego co mówił mi studiujący tam w owym czasie przyjaciel, traktowane są jako maskotki raczej, to jednak odbywają z grubsza to samo szkolenie i zostają tak samo dobrymi żołnierzami jak męzczyźni.

US Army robiła kiedyś badania i wysłali wyłącznie żeński oddział do rozładowywania ciężarówek, żeby sprawdzić jakie będą tego wyniki - okazuje się, ze wyniki były jedynie o 5% gorsze od męskiego oddziału, czego się nikt nie spodziewał, a skutkiem "ubocznym" było nabranie przez panie żołnierki pięknych kobiecych kształtów (wiedza i życie, nie pamiętam numeru, gdzieś sprzed dwóch lat...). Niemniej testy sporawnościowe w WSO dla kobiet są o połowę mniej wymagające...

Kobiety z powodzeniem pracują w policji, innych służbach mundurowych, są mistrzyniami sztuk walki wręcz, świetnymi strzelcami (choćby renata mauer, ale podobno i snajperki są lepsze z kobiet niż z mężczyzn), mają wrodzony talent organizacyjny... Więc dlaczego nie wojsko?

Ja sobie myślę tak (co pewnie spowoduje ponownie oburzenie niektórych) że ta cała walka o równouprawnienie jestr prowadzona tylko tam, gdzie kobietom jest wygodnie.

Przykład duży: czy ktoś widział może organizację feministek lub np. rzeczniczkę do spraw równouprawnienia wojującą o zrównanie praw do dostapienia zaszczytnego obowiązku obrony ojczyzny?

Przykład mały: moje współlokatorki (próba: 4 lata, w sumie 7 dziewczyn) i zawsze to samo:
- zmywanie, sprzątanie, gotowanie - równouprawnienie, każdy ma robić po równo
- przetkanie kibla, wyjście w ulewę do sklepu po spaloną żarówkę, pójście na pocztę zapłacić rachunek, wyniesienie zepsutej lodówki, zawiezienie przebitego koła do wulkanizacji (mój samochód, ale kumpela nim jechała, zlapala gume i jakiegos przechodnia wciagnela w wymianę jej koła, także wystarczyło wsiąść, pojechać do wulkanizatora i poczekać parę minut (no i zapłacić, ale to już inna historia)) - męska robota.

Szczególnie z lodówką było zabawnie - lodowka była lekka, bo pusta w środku, ale za duża żebym ją wyniósl sam. Dziewczyny uparcie twierdziły, że jest dla nich za cięzka, ja twardo twierdziłem, że sam jej nie wyniosę (bo to po prostu niemożliwe), lodówka stała w przedpokoju i dziewczyny co rusz tarasowały mi nią wejście do mojego pokoju, zebym wreszcie wyniósł - do noszenia jej po przedpokoju nie była za ciężka smile
    • zo_h Re: Równouprawnienie a wojsko 18.12.05, 19:52
      Koleżanki są po prostu wygodnickie i z feminizmem nie maja nic wspólnego.

      A wojsko ... ten system stworzył męski świat, który nie dopuszczał zbyt chętnie
      kobiet w swoje szeregi.
      • impostor Re: Równouprawnienie a wojsko 18.12.05, 21:42
        oczywiscie
      • tomek854 Re: Równouprawnienie a wojsko 18.12.05, 23:54
        > Koleżanki są po prostu wygodnickie i z feminizmem nie maja nic wspólnego.

        No, ale buzię sobie nim wycierają co pięć minut. Ja myślę, że takie potoczne rozumienie feminizmu, jeżeli mogę to określić, tylko źle wpływa na wizerunek tych skądsinąd słusznych idei smile
    • zdzicha Re: Równouprawnienie a wojsko 18.12.05, 21:25
      Ja chcę być księdzem i mieć chłopaka jako niańkę do dzieci. Chcesz się u mnie
      zatrudnić?
      • tomek854 Re: Równouprawnienie a wojsko 18.12.05, 23:53
        E, nie, dziękuję. Ale podobno mam rękę do dzieci - moi przyjaciele zostawili mi kiedyś swoje malututkie kajtki i te nie płakały ze mną wink Ale nie jest to to, czym chcę się zajmować w życiu (szczególnie zmiana pieluch nie napawa mnie radością).

        Ale nie mam nic przeciwko tak kobietom księżom, jak i żeby pan został gospodyniem domowym wink
        • zdzicha Re: Równouprawnienie a wojsko 19.12.05, 10:13
          tomek854 napisał:

          > (szczególnie zmiana pieluch nie napawa mnie radością).

          Ożeń się z kobietą, która już ma odchowane dzieci innego, żebys nie musiał tego
          przykrego obowiązku spełniać. Bo mogłoby się okazać, że ona woli wyrzucać
          śmieci, naprawiać samochód albo majsterkować zamiast zajmować się dzieckiem.
          • tomek854 Re: Równouprawnienie a wojsko 19.12.05, 15:20
            E tam, swoje własne dzieci to co innego. W pracy bym nie chciał tego robić. To tak jak ze sprzątaniem - nie chciałbym pracować jako sprzątacz, ale w domu się to robi, prawda?

            Znowu uprościłem, ale chyba wiadomo o co biega smile
    • ashek Re: Równouprawnienie a wojsko 19.12.05, 00:12


      dla feministek obowiązkowa służba wojskowa kobiet nigdy nie będzie postulatem bo
      nim być nie może tak samo jak obowiązkowa służba wojskowa mężczyzn. poza tym
      feminizm to wiele różnych poglądów i same feministki się między sobą różnią.
      tak w sumie to bardzo wolnościowy sposób patrzenia na świat. przede wszystkim
      dający KAŻDEMU możliwość wyboru.

      a twoje współlokatorki....no coments
      • tomek854 Re: Równouprawnienie a wojsko 19.12.05, 00:18
        > a twoje współlokatorki....no coments

        Wiesz, jak ktoś słusznie zauważył moje dziewczyny z chałupy (i wiele innych znanych mi panien) są po prostu wygodnickie, a nie feministyczne. Feminizm to tylko taki wygodny argument, jak powiem coś co im nie pasuje, zawsze mogę zostać szowinistyczną świnią smile

        Ale jak byłem na kulturoznawstwie to kiedyś na jakichś ćwiczeniach starliśmy się o to samo z pannami z gender studies (znaczy mam na myśli, że zauważają tylko te miejsca, gdzie kobietom jest gorzej) - i o dziwo większość dziewczyn nie było po mojej stronie (fakt jednak, ze dyskutowaliśmy sobie poważnie a nie takie półzarcikowe złośliwostki, jakie nie przypadły very_famous do gustu, co nie zmienia faktu jednak, że tak jest...)
        • tomek854 errata 19.12.05, 00:19
          i o dziwo większość dziewczyn było po mojej stronie
    • drzazga1 Re: Równouprawnienie a wojsko 19.12.05, 02:26
      Ciekawe, w ktorym miejscu te zolnierki nabraly kobiecych ksztaltow od
      rozladowywania ciezarowek...hmmm?

      Obowiazkowej sluzby wojskowej w ogole nie powinno byc, wojsko zawodowe i juz.

      Co do"rownouprawnienia" w sensie takich samych dokladnie obowiazkow nie bedzie
      nigdy - chlop dziecka piersia nei nakarmi itd.

      A co do lokatorek... nieglupie dziewuchy, musze sie od nich nauczyc. Moze bym
      wpadla kiedys na krotkie szkolenie?;>

      Bo jak na razie to ja sie lapie odruchowo za wszelkie ciezkie rzeczy do
      wyniesienia, w ulewe nikt oprocz mnie dupy nie ruszy po te przyslowiowa
      zarowke, do tego sprzatam wspolna lazienke, bo inaczej plesnia by porosla,
      acha, pieke ciasta i smaze nalesniki - choc ostatnio stanelam okoniem (probuje
      cwiczyc asertywnosc).

      Ja chyba glupia jakas jestemsad
      • tomek854 Re: Równouprawnienie a wojsko 19.12.05, 04:14
        A ja natomiast Ci powiem, ze "po dobroci" duzo dalej z chlopakami zaleziesz smile

        Teraz mieszkam z dobra psiapsiola i nikt nikomu wymowek nie robi, czyja robota jest. Jak ja cos pichce, to ona sie zalapie i na odwrot. Jak sa naczynia w zlewie, to sie zlapie ten kto akurat bedzie mial ochote i pozmywa, nie patrzac ktore czyje, i czyja to powinna byc robota. W mieszkaniu nie jest oszalamiajaco czysto, ale tez specjalnie brudno niejest smile

        Inna sprawa bylo mieszkanie z chlopakami - ustalilismy sobie dyzury kto gdzie i kiedy sprzata, wszyscy sie tego trzymali, pilnujac sami siebie, a nie goniac innych, i przez te 10 miesiecy mialem najczysciej w mieszkaniu smile
        • drzazga1 Re: Równouprawnienie a wojsko 19.12.05, 21:41
          tomek854 napisał:

          > A ja natomiast Ci powiem, ze "po dobroci" duzo dalej z chlopakami zaleziesz smile

          Akurat jest odwrotnie jak na to wskazuja wszelkie spotkane w zyciu przypadkisad(((

          Wiesz, ja sie nie czepiam, do dzwigania ciezkich rzeczy dawno przywyklam,
          gotowac i piec nawet lubie, a dla samej siebie mi sie nie chce. Wkurza mnie
          tylko jedno: jesli ja cos w kuchni robie i potem zostawie posprzatane to za
          chwile i tak bedzie chlew, bo przyjdzie wspollokator pichcic, zostawi
          porozlewane, nakruszone, kuchenke utytlana w tym co mu sie akurat rozlalo (a
          rozlewa mu sie czesto).
          Nie mialabym pretensji gdyby bylo tak, ze ktos wpada glodny, wcina na stojaco i
          leci gdzies dalej, rozumiem, ze mozna czasu nie miec, ale jesli siedzi na dupie
          caly wieczor w domu, nudzi sie a zostawia bajzel (bo ktos kiedys zawsze
          sprzatnie przeciez) uncertain

          Dobra, przyznaje, zdarzylo mi sie mieszkac z dziewczynami i bylo dokladnie tak
          samo. Czyli pod tym wzgledem mamy rzeczywiscie rownouprawnienie....
          • tomek854 Re: Równouprawnienie a wojsko 19.12.05, 21:48
            To ja jakiś nietypowy jestem. Jeżeli Szpilka pichci a ja wchodzę akurat jak skończyła, to się załapię na jedzenie, a za to potem pozmywam wink

            Ale też w drugą stronę to działa analogicznie - dobraliśmy się jak w korcu maku? wink

            Ale ona też musi być jakaś bardzo nietypowa skoro je to, co ja gotuję big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja