carrramba
24.12.05, 21:35
Wigilia zapowiadała się jak zawsze uroczyście i bez problemów. Do czasu.
Wlaczylam wode nz kawe i herbate. Corka zaczepila spodnica o choinke.
Choinka sie zwalila na podloge, pociagjac za soba czajnik z wrzatkiem.
Czajnik /nowy/ poszedl w drobny mak, wrzatek zalal prezenty pod choinka i
oczywiscie podloge. We wrzacym bajorku /pelnym potluczonych bombek/ taplaly
sie smetne prezenty. A niech to. Sprzatanie zajelo mi dobra godzine, Wiec
pytam Kochani ? Jaka Wigilia, taki rok ?