To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:)

27.12.05, 18:39
Nie mam zrozumienia dla ludzi posiadający rodziny i dzieci. Dziwi mnie ich
"borykanie się" z codziennoscią, dziwi fakt, że 3/4 ich życia kręci się wokół
dzieci i pieluch. Do niedawna myslałem, że to chyba starokawalerstwo, ale
odkryłem forum "Wyrodne matki" i okazało się, że można mieć rodzinę i
funkcjonować zupełnie tak samo jak wcześniej. W końcu decyzja o ślubie i
dziecku to nie jest powód do przestawienia całego świata. Odetchnąłem z ulgą.
A oto i wspomniane forum:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34708
    • baba_ta_sama ot - rozmonozyly Ci sie fora, sloggi ;) nt 27.12.05, 18:48
      • sloggi Re: ot - rozmonozyly Ci sie fora, sloggi ;) nt 27.12.05, 18:49
        ?
        • baba_ta_sama Re: ot - rozmonozyly Ci sie fora, sloggi ;) nt 27.12.05, 18:51
          forum.gazeta.pl/forum/0,46581,1540807.html?x=1373316
          • grudniowe.slonko Re: ot - rozmonozyly Ci sie fora, sloggi ;) nt 27.12.05, 18:53
            Hehe jesteśmy podwójni wink
            • baba_ta_sama Re: ot - rozmonozyly Ci sie fora, sloggi ;) nt 27.12.05, 18:54
              Zduplikowalo Was - gratuluje wink)))
    • magdajeden Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 27.12.05, 18:57
      super forum smile
      wreszcie normalne matki big_grinD
      dzieki sloggi
    • carrramba Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 27.12.05, 19:00
      To proste Sloggismile) Z codziennoscią borykają się wszyscy, i fakt posiadania
      rodziny, nie ma tu nic do rzeczy. Czy 3/4 życia kręci się wokół pieluch ? Nie,
      jakieś 2 lata, potem już maluch siusia gdzie należy. Natomiast dziecko
      pozostaje dzieckiem, i metryka jest nieistotna. Zapytaj Mamęcję, zobaczysz co
      powie. Zawsze będziesz dla Niej małym chłopczykiem. Tak jak ja dla swoich
      rodziców /Zosiu- załóż czapkę, Zosiu- nie czytaj po ciemku etc/.
      Sam ślub nie zmienia nastawienia do dzieci, czy też do świata. To
      usankcjonowanie związku. Ale czy nas zmienia ? Chyba nie.
      Znam osoby obu płci, które jak twierdzą nienawidzą dzieci. Znam również takie,
      które po urodzeniu własnego dziecka, zmieniły zdanie.
      Natomiast samo pojęcie "wyrodna matka" zypełnie inaczej mi sie kojarzy niz
      przytoczone forum. Wyrodna matka, kupi gorzałe zamiast chleba. Wyrodna matka,
      nie przytuli, bo nie ma czasu. Patologia.
      Dzieci kochamy miłoscią bezinteresowną, każda inna miłość jest interesowna.
      Dzieci kochamy za to, że są. I to jest wspaniałe.
      Jestem pełna zrozumienia dla ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci, natomiast
      gardzę takimi, którz sobie dzieci zrobili, i nie zupełnie się nie interesują
      ich losem.
      ps
      przeczytałam wpisy na forum wyrodnej matki, sporo pań po prostu robi z siebie
      pośmiewisko. Nie wiem, co jest wesołego w tym, że dziecko ma gorączkę i jest
      chore. A paniusia pisze, ze miała Święta do dupy. A dziecko ?Hmmmmm, nie
      skomentuję.
      • anutka77 Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 28.12.05, 12:44
        Wątek, o którym piszesz na końcu wcale nie jest napisany w żartobliwym tonie -
        nie wiem dlaczego więc odniosłaś wrażenie, że ma być śmieszny. Dokładne
        czytanie pozwoliłoby Ci dostrzec drugie zdanie, w którym autorka pisze, że jej
        dziecko tym bardziej (ma skopane święta). Dlatego masz rację... nie komentuj
        niczego bez uważnego czytania ze zrozumieniem.
      • mama_kotula Gwoli wyjaśnienia... 28.12.05, 16:47
        Słowo "wyrodna" jest w przypadku KMW określeniem ironicznym, a nie dosłownym,
        zainspirowanym omentarzami na innych forach, gdy po wielokroć założycielka owego
        forum została określona mianem "wyrodna" jedynie za to, że nie postępuje ze
        swoimi dziećmi jak z jajkami i robi mnóstwo rzeczy opisanych we wstępie do
        forum. Użycie określenia "wyrodna" w nazwie forum jest celowym zabiegiem
        stylistycznym smile))
        Poza tym, warto czasem poczytać więcej i ze zrozumieniem, a nie przytaczać
        wypowiedzi wyrwane z kontekstu.
        Pozdrawiam
        Matka Założycielka Klubu Matek Wyrodnych ;PPP
        • warszawianka_jedna Re: Gwoli wyjaśnienia... 28.12.05, 16:51
          mój sposób postrzegania macierzyństwa jest bliski waszym poglądom.
          Chętnie do was dołączę.
    • grudniowe.slonko Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 27.12.05, 19:05
      Sloggi nie dane mi było być matką , ale często pomagałam
      mojej bratowej, czasem koleżankom w opiece nad dziećmi,
      i nie wydaje mi się , że małżeństwo może żyć takim samym
      rytmem po narodzinach dziecka jak przed, przynajmniej w
      początkowym okresie. A może się mylę …nie mam doświadczenia uncertain
    • skiela1 Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 27.12.05, 19:09
      Co na tamtym forum jest co Ci pasuje?
      zebym mogla ocenic musialabym przeczytac o co tam wlasciwie chodzi...a duzo tego.
      To borykanie z codziennoscia zyciem sie zwiesmileNie wszyscy narzekaja.
      • sloggi Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 27.12.05, 19:26
        Czytając tamto forum odsączam idiotki od normalnych. zam rózne matki.
        Kumpla żona wyparza wyszystkie naczynia z których dziecko korzysta, moja siostra
        (mamy podobne usposobienia) zwyczajnie je myje. Carramba pisała o Mamęcji, moja
        Mamcia bardzo mnie kocha, ale to ja doszedłem do jej życia, a nie odwrotnie i
        nie wspominam traumatycznie bywania w kawiarniach - jako trzylatek umiałem
        obsługiwać szafę grającą i namawiać wszystkich gości do wrzucania 5 złotówek
        żeby słuchać Boney M smile
        Patrzę na siostrę - po roku od urodzenia Młodej ich życie wróciło do
        poprzedniego rytmu. A gdy Młoda żżarła mając 1,5 roku dżdżownicę w piaskownicy
        to ja panikowałem, a nie siora smile Młoda nie bywa chora, jej ciuchy od dawna są
        prane razem z odzieżą rodziców, jest czysta, śmiała (spała w małym pokoju
        podczas imprezowania tongue_out), a jej rodzice nie maja przerwy w życiorysie.
        Rozumiem, ze każdy jest inny i te trzęsące się matki też są normalne - one po
        prostu traktują macierzyństwo jako misje (lub obowiazek-priorytet).
        • skiela1 Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 27.12.05, 20:02
          sloggi napisał:

          > Czytając tamto forum odsączam idiotki od normalnych. zam rózne matki.

          To samo mozesz zrobic czytajac forum niemowlaki czy forum emama...Metode sitka
          mozna wszedzie zastosowac.
          Te kobiety z FWM (pierwsza strone przeczytalam)tylko wmawiaja sobie,ze sa inne.
          A tak naprawde sa tak samo ograniczone chocby towarzysko jak reszta.Czasami,zeby
          nie byc wysmianym zaklada sie taka dziwna maske i to jest to, co One tam robia.
          Wysmiewaja niektore watki z F.Niemowlaki czy F Emama(?)i to je zdradza.
          Tatus bedzie robil Harleya z drewna,szkoda mi tatusia i jego czasu bo dzieciak
          oleje tego Harleya.No ale jakby co to one sa "wyrodne".
          • agao_72 Tu żona Tatusia od Harleya 28.12.05, 12:43
            Jako żona Tatusia od Harleya - nie żałuj mi mojego męża i tak ma pecha, ze się
            ze mną ożenił, a i przed ślubem mieszkał. Jakoś większość sprzętów drewnianych
            w domu mamy naszej produkcji i Larew sypia w kołysce zrobionej przez swojego
            ojca.

            Jak się Harry nie sprawdzi to stanie się elementem dekoracyjnym salonu -
            przymocowany do sufitu.

            Miło, że troszczysz się o czas wolny mojego męża. Chcesz mu coś ciekawego
            zproponować? Tylko on lubi kobiety z fantazją i takie co czytają min. 300 stron
            dziennie (ze zrozumieniem). Spełniasz te wymagania?
            • sloggi Re: Tu żona Tatusia od Harleya 29.12.05, 00:48
              A Ty spełniasz?
            • warszawianka_jedna Re: Tu żona Tatusia od Harleya 29.12.05, 00:56
              agao_72 napisała:

              > Tylko on lubi kobiety z fantazją i takie co czytają min. 300 stron
              >
              > dziennie (ze zrozumieniem). Spełniasz te wymagania?

              to jedyne kryterium?
              • sloggi Re: Tu żona Tatusia od Harleya 29.12.05, 01:17
                warszawianka_jedna napisała:

                > agao_72 napisała:
                >
                > > Tylko on lubi kobiety z fantazją i takie co czytają min. 300 stron
                > >
                > > dziennie (ze zrozumieniem). Spełniasz te wymagania?
                >
                > to jedyne kryterium?

                Pewnie tak.
                >
        • carrramba Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 27.12.05, 20:02
          I ok, ja też Matka- Polka nie jestem smile))Nie była też nią moja Mama. Mam
          nadzieję, że jestem normalna wink)
        • sasha_m Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 28.12.05, 11:34
          sloggi napisał:

          > jako trzylatek umiałem
          > obsługiwać szafę grającą i namawiać wszystkich gości do wrzucania 5 złotówek
          > żeby słuchać Boney M smile

          Przybij piątkę, Sloggi, ten rocznik '73 coś jednak w sobie ma wink))
          Ja znałam chyba wszystkie kawiarnie w stolicy, po raz pierwszy zawitałam w tym
          przybytku mając... 2 tyg. - był to kawiarniany ogródek w Parku Saskim smile Moi
          rodzice tak jak Twoja Mamęcja wyszli z założenia, że to ja doszłam do ich
          życia, a nie odwrotnie. Tak też postępuję ze swoimi dziećmi. Przerwa w moim
          życiorysie była, owszem, ale króciutko smile)) I moi synowie nie wygladają na
          takich, którzy mają nieszczęśliwe dzieciństwo, tak jak i ja swoje dzieciństwo
          uważam za bardzo, bardzo szczęśliwe smile
          • antidotumm Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 28.12.05, 11:49
            Od zawsze nie lubie dzieci.
            Wlasne uwielbiam.
            Przed urodzeniem czesto mialam roznorakie chandry, brak wiary w sens zycia.
            Teraz sens zycia tuli sie do moich kolan szepczac "kocham Cie".
            Nie, tego nie sposob wyrazic...
            Dziecko mialam pozno: przedtem mialam roznorodke hobby, b. duzo podrozowalam po
            swiecie, bylo fajnie, ale:
            Satysfakcja z najwspanialszego nawet hobby lub podrozy w stosunku do satysfakcji
            z faktu posiadania dziecka ma sie jak Gubalówka do Mount Everestu.
        • warszawianka_jedna Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 28.12.05, 11:58
          sloggi napisał:

          >> Rozumiem, ze każdy jest inny i te trzęsące się matki też są normalne - one po
          > prostu traktują macierzyństwo jako misje (lub obowiazek-priorytet).
          >


          wiesz wydaje mi sie że nie do końca sa normalne. Przede wszystkim żyją życiem
          swoich dzieci a nie własnym. To poważny błąd, bo później nie chcą wypuścić
          dzieci spod swoich skrzydeł. Kiedy te dzieci dorosną, rodzice stracą sens życia
          i będą się ciągle wtrącać w ich życie.
          • sasha_m Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 28.12.05, 12:04
            Też wydaje mi się, że to nie jest normalne. Tylko że, niestety, zrozumieją, jak
            będzie już za późno sad((
    • nisar Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 28.12.05, 12:16
      Po urodzeniu dziecka świat Ci się i tak przestawi. Tak sam z siebie, bez
      Twojego udziału. Nie sposób żyć tak jak przedtem, ponieważ dochodzi
      odpowiedzialność za Malucha. To co Cię tak zachwyca, to nie popadanie w
      szaleństwo macierzyńskie i nie ograniczenie się li tylko do bycia rodzicem. Ale
      na to nie trzeba być wyrodnym, tylko normalnym. Niemniej nigdy już po urodzeniu
      dziecka nie będzie tak jak przedtem. Będzie trudniej i pełniej.
      • towita Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 28.12.05, 14:56
        Ależ to jest starokawalerstwo. Samo to, że wchodzisz na forum dla wyrodnych
        matek...
        • vitalia Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 28.12.05, 17:24
          To ja jestem okropnie wyrodna matka...w tym właśnie sensie tego"wyrodzieństwa"
          • skiela1 Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 28.12.05, 19:19
            A tak wlasciwie to o co chodzi?O to,ze jedna sie poswieca i wyparza buteleczki a
            druga taka glupia nie jest i nie bedzie tego robic??
            Jakie to w sumie glupie i niedojrzale podejscie do tematu.Kazdy niech chowa tak
            jak chce bez osmieszania sie nawzajem.
            Niestety "wyrodnym"z FMW wydaje sie,ze ich metoda jest najlepsza...bo sa leniwe
            jak same przyznaly.
            • warszawianka_jedna Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 28.12.05, 22:52
              skiela1 napisała:

              > Niestety "wyrodnym"z FMW wydaje sie,ze ich metoda jest najlepsza...bo sa leniwe
              > jak same przyznaly.

              "lenistwo" w tym przypadku należy uznać za skrót myślowy. One nie dają zapędzić
              się w kozi róg i ja to popieram. Narobić się, to żadna sztuka. Sztuką jest żyć w
              zgodzie z samym sobą, nie zaniedbując innych osób czy obowiązków.
              • ajk10 Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 28.12.05, 22:55
                takie lenistwo powoduje, ze ma sie czas na inne rzeczy oprócz dziecka, domu i zagrodywink
                • warszawianka_jedna Re: To chyba jednak nie jest starokawalerstwo:) 29.12.05, 00:09
                  ajk10 napisała:

                  > takie lenistwo powoduje, ze ma sie czas na inne rzeczy oprócz dziecka, domu i z
                  > agrodywink

                  i o to chodzi wink
Pełna wersja