sloggi
05.01.06, 19:24
- To propaganda szerząca nienawiść i dyskryminację - komentuje znany
psychiatra akcję wymierzoną w homoseksualistów, jaką prowadzi krakowskie
Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi. Zaczęło się od
plakatów na mieście, potem przyszła kolej na broszury rozsyłane do szkół.
Pretekstem do rozpoczęcia akcji stało się zorganizowane w listopadzie w
magistracie szkolenie o zapobieganiu AIDS, na którym rozdawano ulotki z
instrukcją dla gejów, jak bezpiecznie uprawiać seks. Ponieważ część ulotek
mogła dostać się w ręce dzieci, prezydent natychmiast interweniował. Ulotki -
z dwoma rozebranymi i obejmującymi się mężczyznami na okładce - nazwał
"obrzydliwymi". Stowarzyszenie jednak uderzyło na alarm, rozwieszając w
mieście plakaty z hasłem "Stop homoseksualnej deprawacji".
Może to jest coś złego?
Kilkanaście takich plakatów jeszcze w poniedziałek widzieliśmy na Dworcu
Głównym PKP. - Skandal, żeby w europejskim mieście w XXI wieku wisiało coś
takiego - oburza się Piotr Piwowarczyk, prezes fundacji "Mam Marzenie". -
Właśnie przyjechałem do Krakowa z przyjaciółmi z zagranicy, przed którymi
muszę się wstydzić. Nie trzeba znać języka polskiego, żeby je zrozumieć, i nie
trzeba być homoseksualistą, żeby czuć się nimi obrażonym.
Z opinią taką nie zgadza się rzeczniczka firmy PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.
Dorota Szalacha. - A może to jest pozytywny przekaz, reakcja na coś, co jest
negatywne? - zastanawiała się. Problemu nie widzi też dyrektor oddziału PKP
PLK S.A. Włodzimierz Żmuda: - Każdy ma prawo reklamować cokolwiek, jeśli
będzie to zgodne z prawem.
Kontrowersyjne plakaty znikły wczoraj z dworca.
Portret geja
Tuż przed przerwą świąteczną do dyrektorów krakowskich szkół trafiły pliki
broszur o różnych aspektach homoseksualizmu. W liście przewodnim prezes
Stowarzyszania Sławomir Olejniczak, nawiązując do incydentu w magistracie,
pisze m.in.: "wszystkim nam leży na sercu dobro dzieci, często nieświadomych
homoseksualnego zagrożenia". Prosi o udostępnienie przesyłki nauczycielom.
"Co jest przyczyną homoseksualizmu i czy można to zmienić", "Przemoc i
homoseksualizm" "Medyczne konsekwencje praktyk homoseksualistów",
"Molestowanie dzieci a homoseksualizm", "Psychologia homoseksualizmu", "Takimi
się urodzili?" - to niektóre tytuły broszur. W środku tabelki, wyników badań i
statystyki zaczerpniętych z materiałów amerykańskiego Family Research
Institute. Mają m.in. dowieść, że "ci, którzy są w opozycji do norm
społecznych: homoseksualiści, prostytutki, alkoholicy itp., są bardziej
skłonni do używania przemocy". W innym miejscu: "Powiązanie między seryjnym
morderstwem a homoseksualizmem wcale nie jest nowe". Z przytaczanych badań
wynikać ma też, że wielu pedofilów to homoseksualiści, a nauczyciele
homoseksualiści częściej molestują dzieci niż nauczyciele heteroseksualni.
Manipulacja do kosza
Katarzyna Stefanow z fundacji Kultura dla Tolerancji: - To manipulacja, tym
bardziej perfidna, że podtrzymuje stereotyp pedofila-homoseksualisty. Cytowany
instytut nie jest związany z żadnym poważnym uniwersytetem w USA, to odłam
skrajnie prawicowych naukowców, którzy swoje życie poświęcili udowadnianiu
tego typu tez.
Co na to szkoły? Barbara Nowak, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 85, broszury
wyrzuciła. - Wzbudzanie zainteresowań takimi tematami wśród małych dzieci jest
niedopuszczalne - komentuje.
Także katolickie szkoły prywatne (np. I Społeczne LO im. Ignacego Krasickiego,
LO św. Jacka pod patronatem ojców dominikanów czy Zespół Szkół Katolickich im.
Świętej Rodziny) zapowiedziały, że nie będą korzystać z tych materiałów.
Dyrektorzy liceów państwowych przekazali broszury szkolnym pedagogom, by ci
zadecydowali, co z nim robić. W XXI LO ostatecznie wylądowały w koszu.
Zdzisław Kusztal, dyrektor VIII LO, przyznaje, że jeśli już miałby organizować
jakieś lekcje na ich temat, najpierw zapytałby rodziców o zgodę. Nie zrobi
tego jednak. - W tym wieku młodzież już wie, co to jest seks, jakie są jego
odmiany, kiedy należy go rozpoczynać i co jest w nim najważniejsze. Nie
zamierzam nic robić z tymi broszurami - deklaruje.
Stowarzyszenie im. ks. Skargi nie chciało rozmawiać z "Gazetą".
Dla "Gazety" komentuje prof. Jacek Bomba, psychiatra:
- Słyszałem o ulotkach Stowarzyszenia im. Skargi od znajomej dyrektorki
szkoły. Była oburzona. Stanowisko psychiatrii wobec homoseksualizmu jest
jednoznaczne: nie jest to zaburzenie, ale jedna z możliwych dróg rozwoju
orientacji seksualnej. Patologią jest m.in. niezdolność do stworzenia
stabilnego związku, ale nie ma dowodów, że wśród homoseksualistów dzieje się
to częściej. Uwiedzenie przez osobą homoseksualną nie wpływa na ewentualny
późniejszy homoseksualizm. Rozsyłanie broszur, w których informacje nie są
poparte rzetelną naukową wiedzą, to propaganda szerząca nienawiść i
dyskryminację wobec określonej grupy społecznej. Jest to ryzykowne i
niebezpieczne, bo powoduje eskalację konfliktów i narastanie napięcia
społecznego tam, gdzie mogłoby ich w ogóle nie być.
Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Piotra Skargi
Powstało w 1999 r. Wśród jego członków jest m.in. były dziennikarz "Naszego
Dziennika" Sławomir Skiba i krakowski radny LPR Piotra Doerre. Stowarzyszenie
zasłynęło agresywną kampanią przeciwko Marszowi Tolerancji i apelem do
urzędników stanu cywilnego, by oprotestowali projekt ustawy o legalizacji
związków partnerskich. Niedawno rozsyłało wzór protestu przeciwko lansowaniu
homoseksualizmu w "Gazecie Wyborczej".
Statutowo utrzymuje się z datków wiernych oraz sprzedaży dewocjonaliów i
książek. W 2001 r. powstała fundacja Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej
im. ks. Piotra Skargi - finansowe ramię organizacji. Nie wiadomo dokładnie,
jakimi pieniędzmi obraca. Można jednak przypuszczać, że dużymi. Zatrudniony w
fundacji radny Doerre w 2004 r. zarobił tam ponad 39 tys. zł; a w 2003 r.
prezes Stowarzyszenia Sławomir Olejniczak szacował, że na realizacje planów
będzie potrzebował 6,7 mln zł. Wiemy też, że ze sprzedaży jednej z książek w
2005 r. uzyskano wpływ sięgający 5 mln zł. Stowarzyszenie wynajmuje
100-metrowy lokal w centrum miasta i korzysta z usług drogiej kancelarii
prawniczej.
Krakowski Kościół dwukrotnie odciął się od działalności Stowarzyszenia.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3095992.html