Pochwala wyobrazni....

31.01.06, 19:10
"Gdyby sie wzniesc ponad gornolotny slowotok,malo znaczace wobec ogromu
tragedii gesty i slowa,slowa,slowa,o czym warto pamietac-tak po prostu,tak po
ludzku?
O tej lekcewazonej na co dzien odpowiedzialnosci za innych,odpowiedzialnosci
za to,co sie w zyciu robi,nawet jesli jest to tylko (?)niepowazne sprzatanie
banalnej ulicy......za skutek tego,co krotkowzroczne i pozornie zadnego
znaczenia nie ma.
Odpowiedzialnosc w polaczeniu z wyobraznia ustrzeglaby nas przed wiekszascia
tzw.nieszczesliwych wypadkow,ktorych w rzeczywistosci rezyserem jest czyjas
wczesniejsza glupota.Takze swoja,niestety.Wszystkie knoty i buble produkowane
przy kazdej okazji,byle odhaczyc i odepchnac od siebie.Wziasc kase,...wrszcie
kasa.Ten powod,dla ktorego sprzedajemy sie czesto bezmyslnie,bez wyobrazni
wlasnie.Niesprawdzone wiadomosci,w pospiechu zlozone dokumentacje,bo
terminy,terminy,terminy....
Tak,wiem.Nie kazdy produkuje proch.Czasem tylko.....przyszlych bezmozgowcow.Ze
nauczycieli znow sie czepiam?No nie,przeciez to o rodzicach tez.
I nawet w urzedach,zamiast kolekcjonowania-kolokwialnie mowic-dupochronow
warto by czasem wypromowac jakies sensowne dzialanie.
Gdybysmy tak normalnie umieli BYC PONAD ta wszechogarniajaca u nas pochwale
cwaniactwa.Nic wiecej."
strachprzed.blox.pl/html/B10721,262146,13html?829732
Nic dodac nic ujac.
    • sloggi Re: Pochwala wyobrazni.... 02.02.06, 22:43
      Mnie czasami wyobraźnia ponosi.
      • skiela1 Re: Pochwala wyobrazni.... 02.02.06, 22:48
        A ja sie boje,ze mnie moja wyobraznia w jakas nerwowa chorobe wpedzi.
        • sloggi Re: Pochwala wyobrazni.... 02.02.06, 22:50
          To zależy w jakiej sferze jest wybujała?
          Katastroficznej?
          • skiela1 Re: Pochwala wyobrazni.... 02.02.06, 23:08
            sloggi napisał:

            > To zależy w jakiej sferze jest wybujała?
            > Katastroficznej?

            Niestety.
            Dam Ci taki przyklad.
            Wczoraj zawiozlam mloda do kolezanki,wysiadla z samochodu i poleciala...Prosto z
            ulicy wchodzi sie do bloku,do domofonu musi wejsc na Ipietro.
            A ja jak juz ruszylam mysle sobie tak...a jak jakis zboczeniec tam stoi na
            schodach(ja strasznie sie o nia ostatnio martwie),jaka glupia bez glowy matka ze
            mnie,zawsze krytykuje taka bezmyslnosc u innych a sama nie jestem lepsza.Ona ma
            komorke ja nie,wiec nawet zadzwonic nie moglam.Ale wiem,ze ona zawsze dzwoni do
            tej kolezanki,ze jest na dole i juz idzie.
            Dochodzi do takiej paranoi.Na szczescie potrafie sie otrzasnac,bo inaczej
            zwariowac mozna.Wczoraj pojechalam prosto do sklepu i w koncu zapomnialam o
            tym.Najwazniejsze chyba zeby nie wpasc w sidla jakiejs obsesji.

            Bierze sie to wlasnie z tych wszystkich tragedii,o ktorych mowia w radio,TV w
            prasie.Czasami nie moge sie nadziwic,ze ludzie moga byc tak bezmyslni,tylko
            ze...to moze sie tyczyc kazdego.Nie jestesmy doskonali.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja