isabell00
03.02.06, 21:02
...odszedl ode mnie rok temu..Byl-a wlasciwie nadal jest-moja wileka
miloscia..znalam go od zawsze-mieszkamy na tej samej ulicy,ma
22lata/ja-21/.bylismy razem 4mies-najpiekniejsze w moim zyciu...Teraz jestem z
innym chlopakiem-sama nie wiem dlaczego...juz 9miesiecy..nie kocham go.on mnie
natomiast tak.wiem,ze go ranie,ale trudno jest mi z nim zerwac..tym
bardziej,ze razem studiujemy..
Po ostatnich wydarzeniach/zawalona hala w katowicach/zastanawiem sie, ze
gdyby stalo sie cos strasznego,to on nigdy by sie nie dowiedzial co do niego
czuje..nie zdazylabym mu powiedziec,ze go kocham nadal..niewazne czy on mnie
tez...chcialabym mu to po prostu powiedziec..ale-sami wiecie-jak by to
wygladalo:jakas laska mowi swojemu bylemu sprzed roku,ze go kocha..no
posmiewisko by bylo

ale czasem sie zastanawiam czy aby na pewno by sie tak
stalo..łudze sie,ze moze on tez cos do mnie czuje..pociesza mnie fakt,ze na
koncu naszej znajomosci bliskiej powiedzial,ze na mnie nie zasluguje...czy to
znaczylo,ze zostawil mnie ..no wlasnie-dlaczego??? czy ktos zna odpowiedz..?