przeciez mu nie powiem, ze go kocham...

03.02.06, 21:02
...odszedl ode mnie rok temu..Byl-a wlasciwie nadal jest-moja wileka
miloscia..znalam go od zawsze-mieszkamy na tej samej ulicy,ma
22lata/ja-21/.bylismy razem 4mies-najpiekniejsze w moim zyciu...Teraz jestem z
innym chlopakiem-sama nie wiem dlaczego...juz 9miesiecy..nie kocham go.on mnie
natomiast tak.wiem,ze go ranie,ale trudno jest mi z nim zerwac..tym
bardziej,ze razem studiujemy..
Po ostatnich wydarzeniach/zawalona hala w katowicach/zastanawiem sie, ze
gdyby stalo sie cos strasznego,to on nigdy by sie nie dowiedzial co do niego
czuje..nie zdazylabym mu powiedziec,ze go kocham nadal..niewazne czy on mnie
tez...chcialabym mu to po prostu powiedziec..ale-sami wiecie-jak by to
wygladalo:jakas laska mowi swojemu bylemu sprzed roku,ze go kocha..no
posmiewisko by bylosad ale czasem sie zastanawiam czy aby na pewno by sie tak
stalo..łudze sie,ze moze on tez cos do mnie czuje..pociesza mnie fakt,ze na
koncu naszej znajomosci bliskiej powiedzial,ze na mnie nie zasluguje...czy to
znaczylo,ze zostawil mnie ..no wlasnie-dlaczego??? czy ktos zna odpowiedz..?
    • zo_h Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 03.02.06, 21:34
      ... chyba nie do nas te pytanie?
      • impostor Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 03.02.06, 21:38
        a dlaczego nie? jezeli uznala, ze jestesmy godni zaufania i ze ktos z nas moze
        jej pomoc, to dlaczego od razu kopem w tylek odpowiadac? jak sie ma nic
        ciekawego do powiedzenia to sie nic nie mowi, a juz zwlaszcza w imieniu wszystkich.
        • zo_h Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 03.02.06, 22:07
          Osobiście uważam, że forum nie jest dobre do rozpatrywania takich spraw ...
          znając wycinek cudzego życia nie jesteś w stanie komuś pomóc (ocenić go).
          Zresztą czasem nawet bliscy znajomi nie czują się na tyle silni, aby pomagać w
          takich sprawach. Logicznym jest więc dla mnie, że w stosunku do obcych osób taka
          korelacja jest jeszcze silniejsza. I wcale nie uważam że jest to kop z mojej
          strony. Cudzych spraw przez internet nie załatwisz.

          A następnym razem poprawie się i napiszę że do nas ...

          No i na koniec ... miałem jednak coś do powiedzenia i napisałem to. Pozwolisz że
          będę wyrażać swoje opinie ... chyba że chcesz potraktować kopami?

          Nie chcesz nie czytaj ... proste tongue_out.
          • impostor Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 03.02.06, 22:13
            > Zresztą czasem nawet bliscy znajomi nie czują się na tyle silni, aby pomagać w
            > takich sprawach.

            nie wyrywac sie do odpowiedzi to jedno, a dawanie spierdalajek to drugie.
            subtelna roznica...
            • very_famous Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 03.02.06, 22:16
              No ale skąd my mamy wiedzieć dlaczego ją rzucił facet - a o to przecież pyta, nie?
            • zo_h Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 03.02.06, 22:19
              Dramatyzujesz ... ewidentnie ... no ale cóż no to w takim razie robie
              "spierdalajkę" z tego wątku skoro tak bardzo uciska Ciebie moja wypowiedź.

              Pozdrawiam.
    • very_famous Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 03.02.06, 22:22
      > łudze sie,ze moze on tez cos do mnie czuje..

      No faktycznie się łudzisz. Długo tak możesz? Nie szkoda życia?

      > pociesza mnie fakt,ze na
      > koncu naszej znajomosci bliskiej powiedzial,ze na mnie nie zasluguje...

      Ponoć tak mówią gdy chcą się elegancko wykręcić ze znajomości.

      > czy to znaczylo, ze zostawil mnie ..no wlasnie-dlaczego??? czy ktos zna
      odpowiedz..?

      Chyba nikt tu tego nie wie. No bo i skąd?
      • tomek854 Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 04.02.06, 00:50
        > Ponoć tak mówią gdy chcą się elegancko wykręcić ze znajomości.

        Tak mówią, i nie tylko faceci smile
        • towita Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 06.02.06, 08:41
          Chwileczkę, a kim jest ten drugi mężczyzna. Plasterkiem? którego można wyrzucić
          do kosza jak skaleczenie się zagoi?
          • f.l.y Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 06.02.06, 12:30
            plasterek sam się powinien oderwać i to raz-dwa....

            skoro nie kochasz obecnego - to bądź z nim szczera i nie marnuj mu jego młodego
            życia - niech ulokuje swoje uczucia w godnej tego dziewczynie...
            bo Ty go najzwyczajniej teraz oszukujesz...
            a fe!
            • agnie_szka9 Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 06.02.06, 14:29
              a dlaczego nie powiesz mu, że go kochasz?
              jak kochasz to powiedz.

              acha, no i nie wiem jak można kochać jednego, a spotykać się z drugim...
              po co? na siłę?
              • f.l.y Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 06.02.06, 15:33
                agnie_szka9 napisała:
                >
                > acha, no i nie wiem jak można kochać jednego, a spotykać się z drugim...
                > po co? na siłę?

                ========
                bo na bezrybiu i rak ryba....
    • wiedz-ma Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 06.02.06, 17:33
      czasem warto uczyc sie na cudzych bledach, polecam przypomniec sobie
      chociazby "Przeminelo z wiatrem" ....
    • sloggi Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 17.04.06, 21:06
      isabell00 napisała:

      > pociesza mnie fakt,ze na
      > koncu naszej znajomosci bliskiej powiedzial,ze na mnie nie zasluguje...czy to
      > znaczylo,ze zostawil mnie ..no wlasnie-dlaczego??? czy ktos zna odpowiedz..?

      Ten tandetny tekst jest często powtarzany, żeby uspokoić swoje sumienie. Teksty
      o nie zasługiwaniu etc. są żałosne.
      • dimanche Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 17.04.06, 21:16
        ja nie znam odpowiedzi i obawiam się, że nikt jej nie zna...
      • skiela1 Re: przeciez mu nie powiem, ze go kocham... 18.04.06, 03:50
        sloggi napisał:


        > > znaczylo,ze zostawil mnie ..no wlasnie-dlaczego??? czy ktos zna odpowiedz
        > ..?
        >
        > Ten tandetny tekst jest często powtarzany, żeby uspokoić swoje sumienie.

        Ten tandetny tekst ma chyba tez koncowke....zostawiam cie dla twojego
        dobra...czy cos takiego...znane fakt ale zalosne.
Pełna wersja