Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań

04.02.06, 01:06
Lubię pojawiać się i znikać ze wiekszych spotkań "po angielsku". Czyli przyjść
późno, wcześniej wyjść - ale bez szumu, bez rozgłosu.
Czy to aby jest taktowne, bo agnielskie wyjście (jak wiemy) jest bez
pożegnania? (pożegnanie jest w formie pisemnej lub przez telefon - czyklu
"wybacz, ale musiałem już wyjść")..
    • tukee Re: Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań 04.02.06, 01:15
      trudno powiedziec, kto chce to zauwazy twoje przyjscie i wyjscie. I cokolowik
      bys nie zrobil to i tak to zauwazy tylko tyle, ze jak wodzi oczkami za toba to
      bedzie mu przykro jesli sie z nim nie pozegnasz.
      • skiela1 Re: Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań 04.02.06, 01:18
        Najlepszy przyklad z salonu.Sloggi pokaze sie podczas dnia-tlok sie robi.Sloggi
        zmyka reszta zmykasmile)
        • tukee Re: Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań 04.02.06, 01:20
          cos w nim musi byc, magnez je z potasem czy jak wink
          • skiela1 Re: Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań 04.02.06, 01:28
            Ten typ tak masmile)
            • f.l.y Re: Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań 04.02.06, 21:35
              lubię wychodzić po angielsku....

              nie lubię tych cmoków, uścisków, ochów, achów i szczerzenia zębów...nie zawsze,
              ale prawie...
              dotyczy to oczywiście spotka, gdzie muszę być...

              tam, gdzie lubię bywać mogę i ochać i cmokać i tiurli..tiurli też..smile)
              • sloggi Re: Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań 04.02.06, 21:40
                No to mamy tak samo.
                Dla mnie kurtuazja jest ciasnym gorsetem, często jest to konieczność, choć nie
                zawsze wymuszona. W określonych miejscach muszę bywać, więc bywam, ale bez
                wylewności i wyszukanego bon tonu.
                • a.g.n.i Re: Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań 04.02.06, 21:46
                  dla mnie to właściwie nie jest kurtuazja...
                  no chyba że mówimy faktycznie o "konieczności" bywania gdzieś, ale chyba i
                  wtedy się witam i żegnam, tyle że jak mówiłam, słownie i bez wylewnosci raczej.
                • skiela1 Re: Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań 05.02.06, 20:35
                  Wydaje mi sie,ze zasada jest jedna-jezeli jestes gosciem u kogos w domu Twoje
                  dobre wychowanie nakazuje,zeby pozegnac gospodarza.Jezeli jestes gosciem na
                  przyjeciu firmowym,osiedlowym -nie jest to wymagane (wiadomo)
                  Czy wychodzac z supermarketu mowisz do widzenia?....natomiast wychodzac ze
                  sklepu "pana Kazia"mowisz dziekuje i zegnasz wlasciciela.
                  • fedorczyk4 Re: Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań 05.02.06, 20:53
                    Okropnie nie lubię wychodzić żegnając się z całokształtem, bo ruch wykonany
                    przez jenostkę wywołuje baranią reakcję łańcuszkową. Zazwyczaj odczekuję do
                    połowy obecności gosci i cicho żegnając gospodynię lub darza, znikam. Pojawiać
                    sie przy dźwięku fanfar nieierpię, więc też staram się albo nietaktownie
                    przybyć pierwsza i gdzieś zadziać, albo wyliczyc sobie porę zbiorową.
                    • skiela1 Re: Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań 05.02.06, 21:06
                      fedorczyk4 napisała:

                      > Okropnie nie lubię wychodzić żegnając się z całokształtem, bo ruch wykonany
                      > przez jenostkę wywołuje baranią reakcję łańcuszkową.

                      To jest takie typowo polskie.
                      Bedac ostatnim razem w Polsce uczestniczylismy w wielu takich spotkaniach,ludzie
                      mi zupelnie obcy(bo znajomi siostry lub szwagra)nie przepusciliby chyba tej
                      okazji zeby sie nie przywitac czy pozegnac osobiscie(oczywiscie calusniki i
                      misiaczki niesamowite).Moje dzieciaki przed wyjsciem upewnialy sie..czy tam tez
                      bedziemy musieli sie z wszystkimi sciskacsmile))))
              • a.g.n.i Re: Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań 04.02.06, 21:43
                witam się i żegnam prawie zawsze, zwykle słownie i nie jakoś specjalnie
                wylewnie, ale raczej tak, nie lubię wychodzić po angielsku, no chyba, że z
                jakichś bardzo dużych i niemal zupełnie anonimowych imprez, ale takich nie
                lubię i unikam raczej. Są też osoby, z którymi żegnam się jakoś bardziej
                osobiście, zamieniając choćby parę słów, patrząc przez chwilę w oczy, czasem
                jakimś uściskiem, różnie... jak do nich nie podejdę, żeby się pożegnać, czuję
                się potem źle...oczywiście mówię cały czas o jakichś wiekszych spotkaniach.
    • skiela1 Re: Etykieta, a kurtuazja podczas spotkań 04.02.06, 22:42
      Wieksze spotkanie to 10 osob?..20,30.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja