sloggi
04.02.06, 01:06
Lubię pojawiać się i znikać ze wiekszych spotkań "po angielsku". Czyli przyjść
późno, wcześniej wyjść - ale bez szumu, bez rozgłosu.
Czy to aby jest taktowne, bo agnielskie wyjście (jak wiemy) jest bez
pożegnania? (pożegnanie jest w formie pisemnej lub przez telefon - czyklu
"wybacz, ale musiałem już wyjść")..