Dodaj do ulubionych

Za krew oddawaną za darmo szpitale słono płacą

05.02.06, 02:08
Ludzie oddają ją za darmo - z potrzeby serca. Tak było po katastrofie w
Katowicach. Ale nie wszyscy, którzy reagują na apele o oddawanie krwi, wiedzą,
że zanim trafi do chorego, szpital słono za nią zapłaci. A jak nie ma
pieniędzy, to do drzwi zapuka komornik

Pani M. ma bardzo rzadką grupę krwi. Gdy dzwoni telefon z regionalnego centrum
krwiodawstwa i krwiolecznictwa, zawsze jedzie. - Nie wyobrażam sobie, żeby
odmówić pomocy w takiej sytuacji. Nie przyszło mi jednak do głowy, że szpital
musi zapłacić za krew, którą ja oddaję za darmo - dziwi się.

Tymczasem opłaty za krew to jeden z najpoważniejszych wydatków w budżetach
szpitali, zwłaszcza tych, gdzie przeprowadza się dużo operacji. - Gdy w
ubiegłym roku zalegaliśmy centrum krwiodawstwa i krwiolecznictwa 2,5 mln zł,
przysłali do nas komornika. To już była jakaś aberracja, bo na utarczkach
dwóch publicznych jednostek służby zdrowia wzbogacił się tylko ten komornik -
mówi Andrzej Kulig, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego.

Na wysokość rachunków narzekają też w Prokocimiu. - W 2005 r. krew kosztowała
nas aż 2,5 mln zł - mówi Marcin Mikos, rzecznik prasowy szpitala dziecięcego.

Pobrać i zoperować

Z kolei w Szpitalu im. Jana Pawła II - z oszczędności, ale i dla
bezpieczeństwa - co trzeci pacjent operowany jest przy użyciu krwi, którą
wcześniej sam dla siebie oddaje. - Gdyby było inaczej, przy tej liczbie
operacji kardiochirurgicznych, którą się u nas wykonuje, chybabyśmy
zbankrutowali - mówi Renata Stąpor, kierownik działu transfuzjologii szpitalnej.

Sytuacja jest bez wyjścia, bo żaden ze szpitali nie może uruchomić własnego
punku krwiodawstwa, żeby w ten sposób zmniejszyć koszty zabiegów. - Zabrania
tego prawo, choć mamy wystarczająco dobry sprzęt i laboratoria, w których
moglibyśmy robić takie same badania jak regionalne centrum. Ale nie, musimy
kupować od monopolisty - wyjaśnia Stąpor.

- Który w dodatku z roku na rok chce za nią coraz więcej pieniędzy -
przytakuje Kulig. - Na początku 2004 r. jedna jednostka krwi pełnej kosztowała
nas 170 zł, rok później już 220 zł - wylicza.

Na ceny i złe prawo narzekają zresztą we wszystkich szpitalach. Zasadę, że
krew wydawana jest zakładom opieki zdrowotnej tylko za pieniądze, wprowadziła
ustawa o publicznej służbie krwi. Zgodnie z nią wysokość opłat na każdy rok
ustala minister zdrowia.

Za krew jak za leki

- Ceny krwi w całym kraju są takie same, my na tym nie zarabiamy - broni się
Jolanta Zatorska, szefowa Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa
w Krakowie. - Pieniądze od szpitali pokrywają zaledwie 60 proc. naszych
wydatków związanych z pobieraniem, badaniem i przechowywaniem - wylicza.

Uważa też, że za krew - tak samo jak za leki koncernom farmaceutycznym -
trzeba płacić. A jedyna dobra informacja, jaką ma, jest taka, że cena za
jednostkę w tym roku jest taka sama jak pod koniec ubiegłego.

Zdaniem Renaty Stąpor takie stawianie sprawy jest niezgodne z Europejską
Konwencją Bioetyczną, podpisaną przez Polskę w 1999 r. Zgodnie z art. 29
"ciało ludzkie ani jego części - jako takie, nie mogą stanowić źródła korzyści
finansowych". Jak handel krwią ma się do tych zapisów? Zwłaszcza w świetle
wiedzy, że ludzie oddają ją za darmo - pyta.
/GW/


Złodziejstwo.
Obserwuj wątek
    • a.g.n.i Re: Za krew oddawaną za darmo szpitale słono płac 05.02.06, 11:34
      Byłam pewna, że szpitale mają własne punkty krwiodawstwa, na pewno taki był na
      Wołoskiej, gdzie trafiał kiedys mój ojciec, w Bielańskim, do którego trafia
      teraz, chyba też jest punkt.
      Może trzeba będzie bojkotować Stację Krwiodawstwa i oddawać w szpitalach?
      Jeżeli rzeczywiście tak jest, to ja więcej na Saskiej krwi nie oddam. Ale
      jestem prawie pewna, że w Bielańskim szpitalu jest punkt krwiodawstwa, no to
      mam nadzieję, że krew stamtąd już na potrzeby konkretnego szpitala idzie.
      • wedrowiec2 Re: Za krew oddawaną za darmo szpitale słono płac 05.02.06, 12:02
        Komu zrobisz na złość nie oddając krwi? Tylko i wyłącznie pacjentowi z innego
        szpitala. Gdy mój ojciec miał bardzo ciężką operację, to krew sprowadzano mu z
        Koszalina. "Tylko" 250 km jechała karetka, bo w Szczecinie nie było ani jednej
        porcji odpowiedniej grupy. Co by było, gdyby ktos w KOszalinie powiedział, że
        jego krew ma trafić tylko do pacjentów tylko w określonym miejscu. To mija się
        z ideą krwiodawstwa.
        Punkty krwiodawstwa, nawet istniejące na terenie szpitala są odrębną placówką.
        Artykuł jest bardzo tendencyjny. Płaci się nie za krew jako taką, a za koszty
        jej przechowywania i badania. Szpitale płaca za leki, więc muszą też płacić za
        badania na obecność wirusów we krwi, za badania dawców, za całodobowe dyżury
        osób pracujących w służbie krwi.
        • a.g.n.i Re: Za krew oddawaną za darmo szpitale słono płac 05.02.06, 12:18
          ja nie powiedziałam, że nie będę oddawać krwi, tylko że zmienię miejsce
          oddawania. Nie zamierzam nikomu robić na złość, przecież byłoby to bez sensu.
          Dlatego zapytałam o punkty na terenie szpitala, bo uznałam, że może to lepsze
          rozwiązanie.
          Tak czy tak, uważam, że ta sprawa powinna być inaczej rozwiązana, ludzie oddają
          krew z potrzeby serca najczęściej i trochę przykro przeczytać, że coś się
          takiego dzieje. Nawet jeżeli płaci się nie dosłownie za krew, a za wszystko
          inne, badania, przechowywanie etc.
          Zresztą, to nie jedyne moje zastrzeżenie. Kiedyś mogłam oddawać krew częściej,
          bo brali ode mnie ćwierć litra, teraz już nie, ostatnio jak oddawałam, pobrali
          mi 450 ml. A dla mnie to trochę za dużo, po takim ubytku już czuję się źle.
          Pytałam dlaczego, w stacji mi powiedzieli, że pobierają tyle, bo nie produkują
          już tych mniejszych woreczków. Nie wiem, może im się nie opłaca pobierać
          mniejszych ilości. A szkoda. Teraz oddaję rzadko, najwyżej raz na pół roku, bo
          jednak robi mi się po tym słabo. A po oddaniu ćwierć litra czułam się
          rewelacyjnie i wtedy oddawałam częściej.
        • a.g.n.i Re: Za krew oddawaną za darmo szpitale słono płac 05.02.06, 12:36
          wedrowiec2 napisała:

          > Co by było, gdyby ktos w KOszalinie powiedział, że
          > jego krew ma trafić tylko do pacjentów tylko w określonym miejscu. To mija
          się z ideą krwiodawstwa.

          A o tym rzeczywiście nie pomyślałam, przepraszam. Zareagowałam spontanicznie i
          akurat była to pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka