Kotki ks. Twardowskiego

09.02.06, 17:46
właśnie w I programie Polskiego Radia Podali że 4 koty którymi opiekowal się
ksiądz Twardowski zostały wyrzucone z jego mieszkania z przeznaczeniem do
schroniska lub ewentualnie lecznicy bo w mieszkaniu księdza zostanie zrobiona
izba pamięci. Przecież na pewno duzo osób chciałoby sie nimi zająć. A tu zero
dzialania tylko łatwizna - przecież to tylko koty a ksiądz Twardzowski juz w
trumnie. A trumna ma już tylko przynosić zyski.
No tak najpierw postąpili wbrew jego testamentowi dla kasy a potem wyrzucają
najbliższe mu żywe istoty ktore z nim mieszkały - czy niektórym księzom
brakuje zwyczajnie serca?
    • sloggi Re: Kotki ks. Twardowskiego 09.02.06, 17:54
      Nikt nie pomyślał, że koty mogą być częścią izby pamięci.
      • jane_24 Re: Kotki ks. Twardowskiego 09.02.06, 18:06
        nie musialy byc, na pewno ktos by je przyja ale latwiej wyrzucic...
        • a.g.n.i Ręce mi opadły... 09.02.06, 20:44
          ja już nawet nie wiem, jak to skomentować...
          • f.l.y Re: Ręce mi opadły... 09.02.06, 20:58
            jak to wyrzucone do schroniska...

            albo wyrzucone albo do schroniska....

            jak ktos będzie chciał je wziąc to znajdzie je w schronisku czyż nie?

            nie jestem przeciwna kotom, ale bez przesady - bo były Twardowskiego? wiele
            zwierząt, których właściciele umierają trafiają do schronisk niestety....
            • jane_24 Re: Ręce mi opadły... 09.02.06, 22:34
              po prostu przykre ze sie pozbywają stworzen w taki sposób
              tym bardziej że nie szanowali jego ostatniej woli i nie szanuja niczego co do
              niego nalezało a przyanjmniej tego co nie jest nic warte w sensie finansowym...
            • groha Re: Ręce mi opadły... 09.02.06, 22:56
              f.l.y napisała:

              > jak to wyrzucone do schroniska...
              >
              > albo wyrzucone albo do schroniska....

              F.l.y. nie ma albo-albo. To na jedno wychodzi, mówię Ci. A może jeszcze gorzej.
              Jeśli byłaś w zwykłym, polskim schronisku, to wiesz o czym mówię. Współczuję
              kotom, których właściciele umierają i nagle stają się niczyje. Myślę, że lepiej
              byłoby im odejść razem ze swoim panem, czy panią, niż skończyć w obozie
              koncentracyjnym, szumnie zwanym schroniskiem. A te koty mogły zostać w swoim
              domu, gdyby tylko znalazł się jeden, jedyny człowiek. Człowiek. Ale widać w
              otoczeniu księdza Twardowskiego zabrakło ludzi, pozostały same hieny.
              • umfana Re: Ręce mi opadły... 09.02.06, 23:43
                groha napisała:


                > Jeśli byłaś w zwykłym, polskim schronisku, to wiesz o czym mówię. Współczuję
                > kotom, których właściciele umierają i nagle stają się niczyje. Myślę, że lepiej
                >
                > byłoby im odejść razem ze swoim panem, czy panią, niż skończyć w obozie
                > koncentracyjnym, szumnie zwanym schroniskiem. A te koty mogły zostać w swoim
                > domu, gdyby tylko znalazł się jeden, jedyny człowiek. Człowiek. Ale widać w
                > otoczeniu księdza Twardowskiego zabrakło ludzi, pozostały same hieny.

                To prawda... Podpisuję się pod tym postem.
                Jedyne czego się potwornie lekam to osierocić swoje Koty!
    • umfana Pisałam o tym już na forum Koty 09.02.06, 21:13

      Osierocone koty księdza Twardowskiego sad
      Autor: umfana ☺
      Data: 29.01.06, 14:28

      Ksiądz Twardowski patrzy z Niebios i płacze nad losem swoich podopiecznych:
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=38280
      Ksiądz Jan Twardowski miał siedem kotów, z wyjątkiem jednego - wszystkie
      doskonale czarne. Kotki i kocurki, w różnym wieku, ale raczej młode.Inna niż
      pozostałe jest Skarpetka (kotka czarna z białym żabocikiem i skarpetkami),
      ulubienica księdza, która Go nie odstępowala w ostatnim okresie. Jako jedyna
      przebywała w jego pokoiku na pięterku. Pozostale koty sa wychodzące, ale
      nocowały zawsze w domu.
      Ksiądz odszedł.... pozostały Jego koty. Na razie są dokarmiane i mogą
      swobodnie wchodzić do pomieszczenia, w którym do tej pory przebywały. Ale nie
      mogą w miejscu swojego pobytu pozostać na stałe...To teren klasztorny.
      Potrzebna jest pomoc w znalezieniu im domów. W grę wchodzą także domy
      tymczasowe. Z miłości do kotów i z szacunku dla Księdza nie można pozwolić by
      trafiły do schroniska.
      Jak tylko uda mi się zebrać więcej informacji natychmiast je umieszczę w
      wątku. W połowie tygodnia będzie też znany telefon osoby, która zajmie się
      adopcjami.

      Dodane 25.01.06
      Pełna informacja na temat kotów i form pomocy jest na str 2. post #29, telefon
      kontaktowy: p. Barbara 0889 760 405 "
      Niestety nikt się tam tym nie przejął:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=35835077

      Natomiast na forum Miau sporo ludzi działa w tej sprawie:
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=38280
      • umfana Poprawiony link do forum Miau 09.02.06, 21:15
        Tutaj możecie się nabierząco zapoznać z akcją ratowania tych kotów albo je
        zobaczyć na zdjęciach:
        forum.miau.pl/viewtopic.php?t=38280
      • a.g.n.i Re: Pisałam o tym już na forum Koty 09.02.06, 21:19
        Kurczę...
        nie wiem, jak by mój bandyta-terytorialista zareagował na drugiego kota w domu,
        obawiam się, że regularne walki by były, na niekorzyść nowego domownika
        zdecydowanie...
        • umfana Parę tych kotków ma już domy 09.02.06, 21:27
          Agni zobacz dokładnie na forum Miau. Tam dziewczyny sprawnie przerowadzają akcję
          ratowania tych kotów- opieka zdrowotna i poszukiwania domów :o)
          Szkoda że na forum Koty ludziska zignorowali ten temat...
          • jane_24 Re: Parę tych kotków ma już domy 09.02.06, 22:28
            dobrze ze ktos sie kotkami przejał smile
            • umfana nowy wątek na forum Koty 09.02.06, 22:45
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=36535851&a=36535851
    • skiela1 Wystarczy w kosciele oglosic 09.02.06, 23:04
      i to na mszy dla dzieci.Pozabijaja sie o te koty.
      • jane_24 Re: Wystarczy w kosciele oglosic 10.02.06, 10:29
        tylko ze ani ksiezy ani siostr zakonnych nic a nic to nie obchodzi.
        • anmanika Re: Wystarczy w kosciele oglosic 10.02.06, 10:37
          Wstyd i skandal, siostrzyczki pokazały co im w duszy gra. Dzięki zakonnicom
          zamknięty został żłobek na Starówce a dzięki dominikanom przedszkole na Freta.
          Jak widać "miłosierdzie" ludzi kościoła dotyka nie tylko zwierzęta.
          • jane_24 Re: Wystarczy w kosciele oglosic 10.02.06, 10:59
            no cóż wielebnie nam panujący O. Rydzyk narzuca nowe kanony miłosierdzia i
            miłości bo wg niego Bóg kocha tylko sluchaczy RM i widzów TV trwam oraz
            zwolenników PiS - no i oczywiście bogatych sponsorów smile
    • umfana Nowe wieści w sprawie kotków :o) 12.02.06, 20:05
      Koty księdza Twardowskiego znajdą nowych opiekunów


      Anna Błaszkiewicz 11-02-2006, ostatnia aktualizacja 11-02-2006 00:09

      Wielu naszych czytelników chciałoby się zaopiekować kotami osieroconymi przez
      zmarłego w styczniu ks. Jana Twardowskiego. Po piątkowym tekście o tym, że od
      dwóch tygodni są zamknięte w lecznicy, w redakcji rozdzwoniły się telefony.

      Zwierzęta nie mogą wrócić do klasztoru Wizytek, bo siostry nie chcą się nimi
      zajmować. Jednego z kotów chętnie przygarnęłaby Anna Grzybowska z Konstancina,
      która ma duży ogród. Do tej pory koty całymi dniami mogły biegać po klasztornym
      dziedzińcu i wygrzewać się na słońcu, więc zwierzak czułby się u niej jak u
      siebie w domu. - Bardzo lubię poezję ks. Twardowskiego, a od dawna szukałam
      jakiegoś mruczka. To nie jest nieprzemyślana decyzja - zapewniała nas w piątek
      pani Anna. O tym, do kogo trafią koty, zadecyduje Maryla Weiss, która po śmierci
      ks. Jana zainteresowała się losem zwierząt. Porozmawia ze wszystkimi chętnymi i
      zadba, żeby koty trafiły w dobre ręce.
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3158953.html
Pełna wersja