sloggi
10.02.06, 20:37
Dla zmęczonych pracą biurową przygotowano rozbrajający odstresowiacz. Wysoki
na 30 cm włochaty kurczak. Nic śmiesznego? Pozostawiony samemu sobie zaczyna
śpiewać. Śpiewa, śpiewa, śpiewa, śpiewa, aż się zdenerwujesz. Wtedy nie
pozostaje nic innego jak chwycić go wpół i ścisnąć. Biednemu zwierzakowi gały
wychodzą na wierzch, policzki stają się czerwone, a jęzor wypada z paszczy.
Gdy on cierpi, ty czujesz łagodne uspokojenie.
Ale nic nie trwa wiecznie - zapomnisz o nim i znów ci zaśpiewa. Będzie się
darł coraz szybciej i głośniej! Nie pozostanie ci nic innego, jak zmaltretować
go ponownie. Boskie!
facet.interia.pl/news?inf=716309&pge=2