Jestem z nim mimo wszystko - po co?

12.02.06, 02:36
Jeśli nasze związki przypominają film, to raczej psychologiczny thriller niż
romantyczną komedię. Główne role grają kobiety: bojące się samotności,
zaplątane w układy przyjacielsko-seksualne albo zdradzane. Czy to zmierzch
prostych relacji z happy endem?

"Fuck friends?" - Joanna (27 lat, pracuje w banku) kręci głową. Zbyt wulgarne.
- Piotr to po prostu przyjaciel ze studiów. Kiedy mam chandrę, dzwonię do
niego. Wpada z winem, robimy kolację. A że chodzimy razem do łóżka? To
świadome podejście do przyjemności. Świetnie się dogadujemy, więc po co
ryzykować, że się rozstaniemy, jeśli zostaniemy parą? Moi rodzice się
rozwiedli, dookoła same zdrady. Nam to nie grozi. Tak jest prościej. Poza tym
czy Piotr zrezygnowałby z wolności? On jej potrzebuje".
kobieta.interia.pl/news?inf=716550
    • anula36 Re: Jestem z nim mimo wszystko - po co? 12.02.06, 11:21
      latwo jest oceniac bliznich...
Pełna wersja