f.l.y
12.02.06, 19:31
czytałam dzisiaj o równouprawnieniu kobiet i jego skutkach....- dużo racji
było w tym, co czytałam...
sama chyba też jestem ofiarą tego równouprawnienia.....
kiedyś kobiety siedziały w domu, zajmowały się nim, dziećmi...mężczyzna czuł
się potrzebny, był dla kobiety oparciem....
dzisiaj kobiety same na siebie pracują, kupują lub buduja swoje domy, same
potrafią wychowywać i urzymywać dzieci....
zajmują się przeglądem swojego samochodu, ciężkimi zakupami, załatwianiem
spraw urzędowych...
niektóre malują mieszkania, przestawiają meble i mają szafkę z narzędziami..
i...coraz częściej, biorąc na siebie nie tylko bycie kobietą ale również to,
co kiedyś robiłby mężczyzna, zaczynają mieć mniej czasu na swoją kobiecość...
dotarło do mnie, że zatracam się w tym wszystkim, zajmuję się prawie
wszystkim sama, przestałam chodzić w kieckach i szpilkach, bo to nie jest
wygodne przy cięższych zakupach czy dbaniu o samochód...
po marketach budowlanych też lepiej chodzi mi się w spodniach i butach na
płaskim obcasie...
zrozumiałam, że zbyt mało czasu poświęcam dla siebie...na bycie
kobietą...kobietką nawet....zewnętrznie przestaję czasami tę kobietę
przypominać...choć wewnętrznie kobietą jestem tradycyjną, ze swoimi
słabostkami i miękkim serduchem...
ta okropna prawda dotarła do mnie....jestem ofiarą równouprawienia...bo tak
bardzo chciałam być niezależna....
czy można to wszystko połączyć? myślę, że można...trzeba tylko szerzej
otworzyć oczy i wyhamować na czas....
byłam bliska samounicestwieniu....
od jutra zaczynam nosić kiecki...kręcić włosy, pójdę na zakupy ciuchowe, a
ciężkie zakupy przywozi mi już kurier

jak czegoś nie zrobię - świat się nie zawali...
no i rycerza chyba zacznę wypatrywać....
ojej, a co nie można pomarzyć?
to pytanie głównie do kobiet - czy równouprawienie ma jakiś wpływ na Wasze
życie? bardziej lub mniej?
a Wy mężczyźni- chcecie być potrzebni? opiekuńczy? jak równouprawnienie
kobiet postrzegacie w życiu codziennym?