Lubię takie dni...

13.02.06, 12:16
Siedzę u Kochanie, obiadek zrobiony, śnieg za oknem pada...
Słucham Tori Amos i oczywiście "Mówią,że to nie jest miłośc" (jestem
zauroczona piosenką)...
Jedno dziecię w szkole, drugie cichutko się bawi...

Jestem spokojna ,trochę rozleniwiona...

Tylko mruczącego kota brakujesmile

Moją sielankę psuje widmo dzisiejszej nocki w pracysad

Ale jakoś mi dobrze...
    • towita Re: Lubię takie dni... 13.02.06, 12:19
      A widzisz, widzisz? To znak, że powinniście razem zamieszkać...
      • sloggi Re: Lubię takie dni... 13.02.06, 12:24
        towita napisała:

        > A widzisz, widzisz? To znak, że powinniście razem zamieszkać...

        No tak, każdy kurs nauki jazdy ileś tam trwa, ale potem trzeba już wyjechać na
        szosę na całego.
        • rene8 Re: Lubię takie dni... 13.02.06, 12:30
          Pisałam w wątku o rónouprawnieniu,że lubię byc "kwoką"smile
          Ale cenię też niezależnośc.

          A co do jazdy po szosach?
          Jak się kiedyś miało wypadek to czasem trudno się przełamac i jest sie
          takim...weekendowym kierowcąsmile

          Powiedzcie czemu tak fajnie wróble cwierkają?
          Jakbym nie patrzyła za okno to bym myślała,ze to wiosna!
          • sloggi Re: Lubię takie dni... 13.02.06, 12:32
            W EKG Twojego usposobienia masz wyż, dlatego słyszysz jak się drą.
            • rene8 Re: Lubię takie dni... 13.02.06, 12:35
              Niech będzie i taksmile
          • jackussi Re: Lubię takie dni... 13.02.06, 12:34
            rene8 napisała:

            > Jakbym nie patrzyła za okno to bym myślała,ze to wiosna!
            Bo to wiosna/U mnie z dachu coś przd chwilą gruchnęło -to śnieg chyba
            rozpuszczający sie od słońca
            • sloggi Re: Lubię takie dni... 13.02.06, 12:45
              jackussi napisał:

              > rene8 napisała:
              >
              > > Jakbym nie patrzyła za okno to bym myślała,ze to wiosna!
              > Bo to wiosna/U mnie z dachu coś przd chwilą gruchnęło -to śnieg chyba
              > rozpuszczający sie od słońca

              Popychamy szuflą dozorcy.
    • sloggi Re: Lubię takie dni... 13.02.06, 12:23
      A może Ty jesteś stworzona do bycia kurą domową?
      Kochanie weźmie drugi etat i to będzie promesa do takiego trybu życia, bez
      konieczności chodzenia do jakiejś głupiej pracy.
      • towita Re: Lubię takie dni... 13.02.06, 13:27
        Guzik tam niezależność.
        Najpierw się jest zależnym od rodziców, potem od małżonka, dzieci. To bym
        jeszcze przeżyła, ale zależność od przełożonych tak mnie czasami mierzi...
        Tak naprawdę to chyba nigdy nie jesteśmy tak naprawdę niezależni. To NIEMOŻLIWE!
        • skiela1 Re: Lubię takie dni... 13.02.06, 15:06
          towita napisała:

          > Tak naprawdę to chyba nigdy nie jesteśmy tak naprawdę niezależni. To NIEMOŻLIWE

          Swieta prawda.
          Tylko trudno to niektorym zaakceptowac.
          • warszawianka_jedna Re: Lubię takie dni... 13.02.06, 15:08
            skiela1 napisała:

            > towita napisała:
            >
            > > Tak naprawdę to chyba nigdy nie jesteśmy tak naprawdę niezależni. To NIEM
            > OŻLIWE
            >
            > Swieta prawda.
            > Tylko trudno to niektorym zaakceptowac.


            pocieszcie się, że inni też są od was uzależnieni.
            • skiela1 Re: Lubię takie dni... 13.02.06, 15:11


              > pocieszcie się, że inni też są od was uzależnieni.

              I tak to sie kreci.Mnie to absolutnie nie przeszkadza.smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja