malzenstwo z rozsadku

23.02.06, 20:29
myskicie, ze takie jeszcze sie w dzisiejszych czasach zdarzaja? no nawet nie
koniecznie malzenstwa, chocby zwiazki? warto sie w cos takiego angazowac? a
moze ktos sprowbował?
    • tomek854 Re: malzenstwo z rozsadku 23.02.06, 22:11
      E, myślałem, że o zespole piszesz.

      Bardzo ich lubię - nie dawno nową płytę wydali. www.malzenstwo.art.pl
      • skiela1 Re: malzenstwo z rozsadku 23.02.06, 22:20
        Film taki kiedys bylsmile

        A tak na serio..malzenstwo z rozsadku to chyba smutna para.Nie wiem...
      • wiedz-ma Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 21:12
        a nie wiem, czy kiedys ich slyszalam (taka mam wade, ze z reguly nie
        zapamietuje kto spiewa, co lubie badz nie lubie) ...
        • tomek854 Re: malzenstwo z rozsadku 26.02.06, 23:48
          Polecam - szczególnie przedostatnią i ostatnią płytę. Warto.
    • ashek Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 01:20
      czasami bym chciał...
      nie potrafie
      ale są, nawet znam, nie są nieszczęśliwi.
      • towita Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 08:01
        A mnie się wydaje, że mogą być szczęśliwi. Ustalają zasady i chyba wszystko im
        przychodzi łatwiej tak bez emocji. Czasem myślę, że bym chciała tak żyć tylko
        czy bym potrafiła?
        • fedorczyk4 Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 09:56
          Też znam jedno takie małżeństwo. Trwa od 35 lat i jest bardzo udane.
          • f.l.y Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 10:49
            a ja bym była skłonna....

            kto wie, czy czasami nie przede mną teraz taka decyzja? ;P
      • skiela1 Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 14:34
        ashek napisał:

        > czasami bym chciał...
        > nie potrafie


        A moze powinienes tego paczka zjesc bo cos Ci sie belkotac zaczelotongue_out
    • antidotumm Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 14:06
      Niedawno w Polityce byl artykul na ten temat - mojej ulubionej b. inteligentnej
      autorki Barbary Pietkiewicz.
      Upierala sie (opierajac sie na zrodlach naukowych i statystycznych), ze dobrze
      pomyslane malzenstwo z rozsadku jest najszczesliwsze i najtrwalsze.
      • antidotumm Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 14:07
        Dodam, ze malzenstwo z milosci to twor znany w niewielu kulturach, w
        przewazajacej czesci swiata malzenstwa sa nadal aranzowane...
      • skiela1 Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 14:33
        antidotumm napisała:

        > Upierala sie (opierajac sie na zrodlach naukowych i statystycznych), ze dobrze
        > pomyslane malzenstwo z rozsadku jest najszczesliwsze i najtrwalsze.

        Jak mozna szczescie mierzyc jakas miara "naukowa"?Czy wogole taka istnieje?
        Na statystyce tez bym nie polegala.
    • warszawianka_jedna Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 14:45
      dlaczego nie, jeśli ludzie się lubią i szanują, po jakimś czasie moga odkryć,
      że się kochają.
      • skiela1 Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 15:57
        Przyzwyczaja sie do siebie najwyzej(tak mi sie wydaje).
        • c.kapturek Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 17:58
          a ci co byli w sobie zakochani od tzw. pierwszego wejrzenia też obchodzą tzw. przyzwyczajenie się po czasie..
          • skiela1 Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 18:06
            Taak...przyzwyczaic mozna sie do wszystkiego,ale chyba jest jeszcze wazne na
            jakich fundamentach buduje sie zwiazek.
            • wiedz-ma Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 21:02
              no wlasnie, tylko jaki fundament lepszy: burza hormonow, ktora nieco zaslepia
              (niektorych nawet bardzo), czy porozumienie oparte na rozsadnie ustalonych
              zasadach?
              • c.kapturek Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 21:16
                ja bym postawiła na to drugie, mocny fundament, dobre wiazania to i dom dużej postoi. z burzy hormonów to jedynie szopka może zostać;D
                • wiedz-ma Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 21:20
                  a jakbys miala wybor w danym momencie: hormony czy stabilnosc? potrafilabys
                  wybrac stabilnosc?
                  • c.kapturek Re: malzenstwo z rozsadku 25.02.06, 20:10
                    tak, bo ja z natury rozsądny człek jestem...dlatego może mi byłoby łatwiej taką decyzję podjąć smile
              • skiela1 Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 21:25
                wiedz-ma napisała:

                > no wlasnie, tylko jaki fundament lepszy: burza hormonow, ktora nieco zaslepia
                > (niektorych nawet bardzo), czy porozumienie oparte na rozsadnie ustalonych
                > zasadach?
                >
                Burza hormonow nie jest podstawa do zawarcia malzenstwa.
                • wiedz-ma Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 21:28
                  nie jest? no nie wiem, mniej wiecej polowa znajomych malzenstw zostala zawarta
                  na etapie, gdy jeszcze rozum nie mial szans dac o sobie znac wink, a skutki juz
                  zaczyna byc widac
                  • skiela1 Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 21:34
                    Fakt.Powinnam napisac burza hormonow *nie powinna* byc podstawa.....a ze
                    jest...i po roku okazuje sie,ze ani hormonow ani stabilnosci.
                    Dlatego jestem ZA wspolnym zamieszkaniem mlodych przed zawarciem zwiazku
                    malzenskiego.
                    • wiedz-ma Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 21:36
                      tez popieram wspolne mieszkanie, bo niby jak inaczej sprawdzic, czy da sie
                      wytrzymac na codzien z dana osoba? mozna sprobowac nowe danie i je wyzucic, jak
                      nie smakuje, ale meza?
                      • skiela1 Re: malzenstwo z rozsadku 24.02.06, 21:38
                        Za pochopnie mlode panny do oltarza leca.
                        Ale powiem Ci,ze przykro by mi bylo gdyby moja corka oswiadczyla,ze wychodzi za
                        maz z razsadku.
                        Trudno mi to ocenic,moze i sa tego dobre strony....
                        • wiedz-ma Re: malzenstwo z rozsadku 25.02.06, 10:21
                          czasem mysle sobie, ze jedynym powodem niektorych slubow bylo .... wesele
                          miec kiecke, byc w centrum uwagi, choc raz w zyciu poczuc sie jak ksiezniczka,
                          goscie, prezenty i niech mi zazdroszcza, ze takie faceta zlapalam, byle zona byc
                          nie wiem, czy nie jest uczciwiej powiedziec, wychodze za maz, bo jest to dla
                          mnie korzystne, a nie ukrywac proznosc pod maska uczucia
                          • c.kapturek Re: malzenstwo z rozsadku 25.02.06, 20:17
                            próżność o której piszesz i to w dosłownym znaczeniu widzę u mojej koleżanki, która raptem jest 2 lata po ślubie....brała go w ten sposób, w który opisujesz a jak wyglądają na co dzień hmmm zakochani na spacerze trzymają się za rękę..a oni idą obok siebie kazde z twarzą skierowaną w inną stronę...a tacy zakochani się wydawali.
                            dla mnie pojęcie małżeństwo z rosądku oznacza rozsądną miłość, zwiazek dwóch dusz......burza hormonów owszem wazna, ale takie zwiazki na dłuższą metę się wypalają zwłaszcza u ludzi którzy pochopnie biegają do ołtarza.
    • umfana Re: malzenstwo z rozsadku 25.02.06, 20:22
      Myślę że może być bardzo udane! Dziś chyba tylko takie małżeństwo byłoby dla
      mnie do zaakceptowania. Ech...
    • men1972 Re: malzenstwo z rozsadku 25.02.06, 23:10
      Do wiedzmy smile

      Tak takie małzenstwa z rozsądku się zdarzają! I osobiście znam taki przypadek.

      Moja był dziewczyna która mnie kochała w tamtym roku z rozsądku wyszła zamąż za
      Polaka z amerykańskim obywatelstwem.
      Teraz mieszka w USA.

      A skąd wiem że to jest małżeństwo z rozsądku ???

      Bo czy kobieta która wychodzi za mąż z miłości, na niecały miesiąc przed
      własnym ślubem zagaduje sojego ex-chłopaka ( czyli mnie ) z pytaniami w
      rodzaju , czy ja jeszcze ja kocham ?????

      Bo gdyby Ona kochała tego swojego męża za którego wyszłą zamąż, to niepisała by
      domnie tego rodzaju zapytań.........

      Kolejna poszlaka,że jest to małżeństwo z rozsądku wynika z zadanego mi
      pytania, czy ja w przyszłośći zaakceptowałbym kobietę z 2-jką dzieći!!!
      Szok !!! Moim zdaniem to ona juz skalkulowała że w przyszłości rozwiedzie
      się !!! , ale najpierw sama musi uzyskać obywatelstwo USA.

      Kolejna poszlaka to jej ( ich ) zdjęcia ślubne........ Oglądałem setki różnych
      zdjęć ślubnych różnych osób. I co zauważyłem ???

      Mianowicie,że tam gdzie jest chociaż troche miłości między nowożęcami kobieta
      wręcz promieniuje szczęściem - śmieją się oczy , usta ,cała twarz ........
      A na jej fotografiach ślubnych Ona wyglądała na BARDZO, ale to BARDZO
      nieszczęsliwą, z oczu wręcz bił smutek i rezygnacja........

      A wiem co mówię, bo przecież znam tę kobietę, bo znią żyłem zanim ona wyjechała
      do USA. I wiem jak wygląda gdy jest radosna, wesoła, zakochana.........

      Tak że wiedzmo sama widzisz. Są małżeństwa z rozsądku.
      • skiela1 Re: malzenstwo z rozsadku 26.02.06, 00:37

        > Tak że wiedzmo sama widzisz. Są małżeństwa z rozsądku.
        >
        Wlasnie........
        • wiedz-ma Re: malzenstwo z rozsadku 26.02.06, 21:48
          no widze, widze
          tylko czy to szczescie w oczach w dniu slubu gwarantuje szczescie na reszte
          zycia? szczescie na twarzy panny mlodej w dniu slubu widzialam raz w zyciu, a
          wiekszosc malzenstw, na ktorych slubach bylam calkiem niezle sobie radzi ...
          • anula36 Re: malzenstwo z rozsadku 26.02.06, 23:47
            o d... rozbic taka milosc w wyniku ktorej wychodzai sie za maz za innego faceta.
            Mnie by malzenstwo z rozsadku bardzo odpowiadalo - sama widze ze im dalej z
            wiekiem tym mniej emocji we mnie.
    • antidotumm Horror 27.02.06, 13:30
      Tylko jeden typ malzenstwa jest dla mnie totalnie bez sensu, a czesto go
      spotykalam na swojej drodze zycia: wyjscie za kompletnie niekochanego
      mezczyzne, czesto zupelnie nie pasujacego do kobiety 'aby wyjsc za maz i stara
      panna nie zostac"
      I to mlode ladne dziewczyny!
      1. Siostra kolezanki, lat 22, prawdziwa pieknosc: wychodzi za chama, ktory ja
      bije juz przed slubem, Ona go nie kocha, a slysze "kolezanki z klasy juz
      powychodzily za maz". Malzenstwo - tragedia, ale trwa.
      2. Kolezanka - 23 lata, tez pieknosc, co prawda On jej nie tlukl, za to byl
      totalnym cmokiem - tez brak milosci, powod malzenstwa - jak wyzej.
      3. Kolezanka ze studiow - na 5. roku rodzina naciska, zneca sie nad Nia
      psychicznie. Dziewczyna niezbyt ladna, ale subtelna i inteligentna. Pod
      naciskiem rodziny wychodzi za faceta kompletnego cmoka, na ktorego - daje
      slowo - sama patrzec nie moze.
      To tylko wybrane przypadki, znam takich duuuuzo wiecej.
      • anula36 Re: Horror 27.02.06, 14:15
        jak sama nazwa "z rozsadku" wzkazuje chodzi o to zeby wyjsc za faceta
        przystojnego, bogatego,kulturalnego i dzielacego zainteresowania zyciowe choc
        moze nie do konca szalenie kochanego i miec zniego liczne pozytki a nei uciekac
        przed staropanienstwem.To jest rozsadek. To co prezentuja twoje znajome to
        czysta glupota.
        • antidotumm Re: Horror 27.02.06, 14:51
          Zgadzam sie - anula36, w moich poprzednich postach tez nadmienialam, ze
          malzenstwa z rozsadku sa zazwyczaj szczesliwe.
          Chcialam jednak poruszyc kwestie ktora mi zawsze spedzala sen z powiek:
          malzenstwa wymuszone presja srodowiska, tradycji/
          I wszystkie wymienione przeze mnie dziewczyny byly inteligentnymi osobami, w 90%
          po studiach albo w ich trakcie (90% bo opisalam tylko trzy przypadki, a znam ich
          kilkanascie!!)
          • anula36 Re: Horror 27.02.06, 15:16
            moze to okrutne- ale jesli dziewczyna ok 23-25 r.z. , studentka, w miare
            nieglupia i z szansa na samodzielnosc finansowa daje sie wmanewrowac w taki
            uklad - to niech cierpi, sama sobie winna. I nie zal mi takiej osoby ani
            odrobine.
            Sprawa druga - jesli chce sie miec dzieci trzeba sie za mezem rozgladac przed
            30-tka bo potem juz nie tak prosto a wiekszosc kobiet chcialoby je miec.
            sprawa trzecia: NIGDY nie wejdziemy w skore malzonkow i nie poznamy wszystkich
            szczegolow pozycia, nawet jesli 1/2 malzenstwa jest naszym bliskim znajomym.
            Dlatego jestem bardzo powsciagliwa w krytykowaniu zwiazkow bliznich.
            Uwazam ze lepiej sie skupic na doskonaleniu wlasnego niz wsadzac nos w cudze.
Pełna wersja