skiela1
24.02.06, 19:54
Ropuchy jak sushi
Pewna niewielka restauracyjka w mieście Maracay w Wenezueli wprowadziła do
swojego menu nietypową pozycję: żywe ropuchy. Jak na razie nie znalazł się
śmiałek, który chciałby spróbować rechoczącego przysmaku. Miejscowe gazety
piszą, że to zapewne tylko chwyt reklamowy, ale brukowce planują wysłać na
ucztę swoich dziennikarzy.
Ropuszki są nieduże – mają mniej więcej od czterech do sześciu centymetrów,
podawane są w głębokiej misce zakrytej glinianą pokrywką. Zamknięcie jest
konieczne, bo żywa potrawa może po prostu w podskokach uciec spod widelca.
Ropuchę bierze się w dwa place, lekko skrapia sokiem z cytryny i octem, po
czym wkłada do ust i przeżuwa. Po przełknięciu płaza należy napić się mocnej
wódki pieprzowej i zagryźć aromatycznym żółtym serem.
A fuuuj...