skiela1
16.03.06, 05:00
Spleśniałe uszka i nieświeże flaczki
Prawie połowa wyrobów garmażeryjnych sprzedawanych w Polsce nie spełnia
wymaganych norm - alarmuje Główna Inspekcja Handlowa. To wynik kontroli
przeprowadzonej w ponad dwustu sklepach w kraju.
- W porównaniu z wynikami poprzedniej inspekcji niewiele się zmieniło - ocenia
Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, na którego z
Mniejsza zawartość ryb była np. w galarecie z makreli i śledzia firmy Gaster,
a za mało mięsa w galarecie wieprzowej Zakładów Mięsnych Viola. Zarówno w
pyskowickim Gasterze, jak i w Violi z Lniana nie udało nam się uzyskać
odpowiedzi na pytanie, dlaczego oszczędzają na porcjach.
Niższą zawartość nadzienia miały m.in. kartacze Zakładu Produkcyjnego NIK oraz
pierogi z mięsem malborskiej Malmy.
Najbardziej zauważalne dla konsumentów są jednak wady jakościowe.
Na przykład uszka z mięsem, na których jest widoczna pleśń, obecność
fragmentów kości w galaretce wieprzowej, flaczki wykonane ze źle oczyszczonych
flaków czy też krokiety z pieczarkami, które smakują nie grzybami, lecz soją,
niewymienioną w wykazie składników. I tak np. firma Unidan wyprodukowała
galaretkę z nóżek z fragmentami skór pokrytych szczeciną, Wakpol - śmierdzące
flaki wołowe w rosole, a Zakład Przetwórstwa Mięsnego Jan Bielesz - spleśniałe
uszka z grzybami i mięsem.
- Żeby komentować nieprawidłowości, musielibyśmy znać wyniki kontroli, a te do
nas nie dotarły - mówi Sebastian Bromber, dyrektor produkcji w zakładzie
Wakpol w Rudzie Śląskiej. - Wyroby garmażeryjne niewłaściwej jakości wycofano
z obrotu, potem zwrócono je producentom bądź zniszczono - wyjaśnia Bogdan
Pietrzak.
Karolina Baca
|