f.l.y
21.03.06, 13:32
pare dni temu bliski znajomy /45+/ powiedział, że szuka pracy już jakiś czas..
zapytał mnie czy nie wiem czy gdzieś nie szukają do pracy...bo teraz to
bardziej z polecenia przyjmują....
zapytałam w jakiej dziedzinie szuka...
powiedział, ze się nawet przekwalifikuje, aby dostać pracę....
zapytałam o zarobki...
a on mi na to, że chciałby zarobić chociaż 1000 złotych....
wiecie co? dreszcze mi przeszły po plecach....
my osoby pracujące pewnie nie często myślimy o tych, którzy tej pracy
szukają, którzy liczą każdy grosz zanim kupią cokolwiek...
a gdzie tu myślenie o dzieciach...szkołach czy godnym życiu po prostu...
to straszne nie mieć pracy....
ta rozmowa mi to przypomniała.....
albo strata pracy....
ludzie mają plany, kredyty na domy, kształcą dzieci...i nagle bach, tracą
pracę....
są ludzie którzy sobie poradzą...ale sa też ci słabsi psychicznie...
jak to wogóle jest z tą pracą? poniedziałkowa Wyborcza jest coraz grubsza...a
coraz więcej znajomych mam bez pracy....
i niestety nie potrafię im pomóc.....