Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma?

21.03.06, 13:32
pare dni temu bliski znajomy /45+/ powiedział, że szuka pracy już jakiś czas..
zapytał mnie czy nie wiem czy gdzieś nie szukają do pracy...bo teraz to
bardziej z polecenia przyjmują....

zapytałam w jakiej dziedzinie szuka...
powiedział, ze się nawet przekwalifikuje, aby dostać pracę....

zapytałam o zarobki...
a on mi na to, że chciałby zarobić chociaż 1000 złotych....

wiecie co? dreszcze mi przeszły po plecach....
my osoby pracujące pewnie nie często myślimy o tych, którzy tej pracy
szukają, którzy liczą każdy grosz zanim kupią cokolwiek...
a gdzie tu myślenie o dzieciach...szkołach czy godnym życiu po prostu...

to straszne nie mieć pracy....
ta rozmowa mi to przypomniała.....

albo strata pracy....
ludzie mają plany, kredyty na domy, kształcą dzieci...i nagle bach, tracą
pracę....

są ludzie którzy sobie poradzą...ale sa też ci słabsi psychicznie...

jak to wogóle jest z tą pracą? poniedziałkowa Wyborcza jest coraz grubsza...a
coraz więcej znajomych mam bez pracy....

i niestety nie potrafię im pomóc.....
    • dimanche Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 21.03.06, 13:59
      Zależy w jakiej dziedzinie. Ja chcę robić to, do czego mam predyspozycje. Na
      razie żyję więc od zlecenia do zlecenia. Polega to na tym, żę raz zarobisz
      ponad 1000, a raz poniżej. Wolałabym przykładowo 1200 na etacie, ale
      przynajmniej bym wiedziała, że mam wypłatę co miesiąc i co miesiąc tą samą.
    • filifionna Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 21.03.06, 14:20
      Praca jest, niestety często na śmiesznych warunkach. Jestem bezrobotna.Z
      własnego wyboru bo zrobiłam sobie przerwę w edukacji. Chciałam znalezć pierwszą
      pracę.Dorywczo na jakiś czas. Za oferowane pieniądze to ja się nawet dorywczo i
      na jakiś czas nie zgadzam. O pracy w zawodzie(grafik) nawet nie marzyłam.
    • denton76 Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 21.03.06, 14:46
      przeraża mnie, że można pracować za 1000 zł i wyżyć z tego
      • f.l.y Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 21.03.06, 15:04
        mnie tez przeraża, aczkolwiek wyobrażam sobie, że można...bo ludzie tak żyją..

        znam ludzi, których miesięczna pensja to równowartość kawalerki w Warszawie.. -
        jak by się przystosowali do życia za 1000zł....?

        dotarło do mnie, że sporo kasy przepuszczam na bzdety...gazety, kosmetyki i
        inne głupoty....brr....
        znam emerytkę, która ma 450 zł emerytury, jej mąż ok. 800 zł...
        znam też starszego pana, który rządzi się za niewiele mniej...

        źle jest....i wydaje mi się, że tej pracy to coraz mniej będzie dla starszych i
        mniej wykształconych....
      • drzazga1 Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 21.03.06, 15:07
        Strasznie strachliwy jestes.
        Ja przez trzy ostatnie lata zylam za 800 (netto) miesiecznie, a za samo
        wynajecie pokoju placilam 450. I bynajmniej nie bylam sprzataczka na pol etatu,
        przeciwnie, w pracy nieraz sie siedzialo dlugo ponad osiem godzin, bo czeto
        byla taka potrzeba. A w ogole to nigdy nie wiedzialam, kiedy dostane pensje
        (np. 20 zamiast 1) i w jakiej wysokosci - tzn. pelna, czy zaliczke...

        Teraz, z perspektywy czasu widze, ze mialam chyba jakies zacmienie umyslowe,
        tamta robote nalezalo dawno rzucic, a nie wierzyc w zapewnienia szefa,
        ze "Teraz juz bedzie lepiej, bo wychodzimy na prosta"
    • koczisss Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 21.03.06, 23:39
      Dziś byłem na rozmowie w sprawie pracy, rozmawiałem z wiceprezydentem. Był to
      urząd miejscki.
      Oczywiście wykształcenie niby odpowiednie, ale zaraz potem zaczęła się
      wyliczanka, że to trzeba mieć doświadczenie, odpowiedni staż, uprawnienia
      budowlane itp. bzdety.
      Nie poszedłem sobie ot tak do niego, tylko w związku z naborem na konkretne
      stanowisko. Jestem mgr inż. ochrony środowiska. Gdzie mam z takim zawodem robotę
      znaleźć?
      Ogólnie nie potrzebują takich ludzi, a jak już to z doświadczeniem i z wszelkimi
      uprawnieniami. A ja się zapytowuję, skąd mam to mieć, skoro wszyscy chcą tych
      doswaidczonych?
      Znakiem tego nigdy w tym zawodzie nie popracuję, bo nie ma jak się zahaczyć. Na
      pracę tak naprawdę mają szansę ludzie z polecenia, czyli z plecami.
      To po to 5 lat studiowałem (w moim przypadku 7) i to słono za to płacąc, żeby
      teraz zamiatać ulicę?
      Bo niestety po tych studiach na jaką kolwiek normalną pracę szansy nie mam.

      Mój staż pracy zatrzymał się na 3 latach i 11 miesącach i coś mi sie wydaje, że
      długo jeszcze taki stan rzeczy będziesad A bezrobotny jestem od ponad 3 lat!
      Bo pracy na czarno w miedzy czasie nie liczę, a było to remontowanie mieszkań.
    • c.kapturek Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 22.03.06, 17:53
      tak właśnie jest na ogół.
      jak szukasz z ulicy np w swoim zawodzie to zawsze coś ci wymienią czego nie masz w cv. natomiast po znajomości vel (jak nie którzy wolą PrOtEkCjI) nie musi się nawet do końca wykształcenie bądź doświadczenie zgadzać, zawsze się znajdzie coś dla takiego "absztyfikanta". niestety nawyki komuny nadal są, a zawsze można zwalić na małą zaradność czy leniwe podejscie z tł. brakiem pracy przez bezrobotnych.
      tylko mało kto chciałby pracowac całe życie za ok 600zł netto w nie swoim zawodzie bądź pracy ponad swoje siły...już nie mówiac o tym, że w takiej sytuacji trudno mieć ustabilizowane i godne życie rodzinne na przynajmniej średnim poziomie.
      • genoveva Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 22.03.06, 18:40
        Kiedy zatrudnianie znajomych nie jest wcale takie złe. W firmie mojego męża
        osoba, która ściągnie pracownika (zazwyczaj znajomego) i taki pracownik
        sprawdzi się, dostaje nagrodę (zazwyczaj flaszkę czegoś dobrego). W pracy,
        oprócz wykształcenia, umiejętności liczy się również, czy umiesz współpracować,
        czy jesteś koleżeński, odporny na stres, czy masz pomysły. Nie wyczytasz tego z
        CV, również rozmowa kwalifikacyjna nie daje pewności, że osoba nadaje się na
        dane stanowisko, do tej właśnie firmy. Pracownik, który ściąga znajomego, zna
        firmę i zna kandydata, nie przyprowadzi gbura, bo wszyscy go będą wytykać
        palcami i mieć mu za złe. W ten sposób jakby ręczy za swojego kolegę, czy
        koleżankę. To naprawdę dobrze działa.
        • de_treville Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 22.03.06, 18:54
          genoveva napisała:


          W firmie mojego męża
          > osoba, która ściągnie pracownika (zazwyczaj znajomego) i taki pracownik
          > sprawdzi się, dostaje nagrodę (zazwyczaj flaszkę czegoś dobrego)

          Fajna firma, ja bym co tydzien kogos przyprowadzal wink
          M.
          • dimanche Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 22.03.06, 19:02
            jutro Wam powiem, ale to będzie indywidualne
        • c.kapturek Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 23.03.06, 17:45
          dobrze by było, gdyby te same metody były stosowane to osób, które przychodzą na rozmowy nie z polecenia, bo nigdy taki pracodawca się nie dowie czy brak im tych umiejetności. czyż taka osoba nie ma prawa spróbowac się wykazać??
          a ściaganie znajomych nie wiąże się z ryzykiem samemu stracenia posady. wiadomo lebiej znać kontr-kandydata niż nie wiedziec o nim nic i bać się o swoje 4literki.

          > firmę i zna kandydata, nie przyprowadzi gbura,
          czy ja wiem, mozna się czasem rozczarować do dobrego znajomego a nawet kogoś kto zwał się przyjacielem, a co dopiero ręczyć za tą osobe.
          • genoveva Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 23.03.06, 20:21
            Zacznę od końca Twojego komentarza

            c.kapturek napisała:

            > > firmę i zna kandydata, nie przyprowadzi gbura,
            > czy ja wiem, mozna się czasem rozczarować do dobrego znajomego a nawet kogoś
            kt
            > o zwał się przyjacielem, a co dopiero ręczyć za tą osobe.
            >
            Dokładnie, dlatego każdy zastanowi się 10 razy zanim kogoś ściągnie –
            informacja nt. kto kogo przyprowadził jest jawna. Należy jeszcze dodać, że jest
            to firma z sektora informatycznego, dość nietypowa jak na tę branżę, zatem od
            kandydatów wymaga się dość nietypowych umiejętności.

            > dobrze by było, gdyby te same metody były stosowane to osób, które przychodzą
            n
            > a rozmowy nie z polecenia, bo nigdy taki pracodawca się nie dowie czy brak im
            t
            > ych umiejetności. czyż taka osoba nie ma prawa spróbowac się wykazać??
            W gruncie rzeczy tych osób z polecenia nie ma tak wielu, jak pisałam już
            wcześniej firma raczej nietypowa. Każdy z kandydatów (przynajmniej w dziale
            mojego męża) i czyjś znajomy i ten z ulicy, jest odpytywany przez Pana X –
            pytania przygotowywane są indywidualnie dla każdego kandydata, na podstawie
            tego, co napisał w CV. Jak delikwent *prawie* odpowie na 3 zostaje zatrudniony,
            choćby pojawił się inny, znający odpowiedzi na wszystkie pytania. Świadczy to
            głównie o tym, co ludzie wpisują sobie w CV – np. znajomość programu, którego
            na oczy nie widzieli. Jakoś tak się dzieje, że ludzie z polecenia lepiej
            odpowiadają na pytania Pana X, chociaż ich nie znają, po
            prostu 'przyprowadzacz' nie wystawi byle kogo do testów wink
    • rubeus Re: Bezrobotni...to jest ta praca, czy jej nie ma 04.04.06, 21:30
      Ja wam wkrótce opowiem o swoich doświadczeniach z szukaniem roboty...
      W wyniku zbiegu różnych zdarzeń losowych, od czwartku dołączam
      do grona osób szukających pracy...
      Przez ostatnie 8 miesięcy zaiwaniałem po 9 godzin dziennie za
      7 PLN na godzinę [ostatnie 2 miesiące o 1 PLN więcej ].
Pełna wersja