f.l.y
28.03.06, 09:08
jechałam sobie dzisiaj rano do pracy praskimi ulicami /ale to bez znaczenia/
stojąc na światłach czy w korkach mam zwyczaj obserwowania ludzi na ulicach..
dzisiaj dość długo patrzyłam na młodego chłopaka ok. 17 lat, który ubrany był
w spodnie z 'krokiem' między kolanami...kieszenie na pupie sięgały chyba
zgięć pod kolanami...za rozdeptanymi adidasami ciągnęły się półmetrowe prawie
sznurówki...rozwiązane rzecz jasna...a na głowie miał dzierganą z włóczki
czapkę uszatkę wyszywaną w kwiatki....
odlot....
czy wygodnie chodzi się w 'czymś-takim' jak te spodnio-wory?
jej...
drugie spostrzeżenie to pan ok 30stki...jego buty miały tak zawinięte czuby
do góry, jakby to były ciżemki z bajki o lampie Alladyna...
nie chodzi mi o krytykę ich ubioru...ale o wygodę....
swoją drogą....przyciągali wzrok...
to jak z tą wygodą jest?
a z modą?
czasami widzę dziewczę w modnym ciuchu, ale sztywna jakaś...albo jej się coś
ciągnie na plecach...
a o pannach w butach z długimi czubami i na wysokich obcasach, które chodzą
na uginających się pająkowatych nogach to już nie wspomnę - to rozśmiesza
mnie najbardziej...i budzi litość dla jej nóg...