dimanche
29.03.06, 19:27
Cierpię na nią od dawna i dotyczy to głównie nauku językóqw obcych, bo póki
mam czas (tzn. nie mam etatu) powinnam szlifować hiszpański (który mi się
podoba) i francuski (który mi się podoba jeszcze bardziej, a z lekcji w
liceum najlepiej pamiętam Marsyliankę i dni tygodnia (co za wstyd). Dodam
jeszcze, ze w moim przypadku, żeby coś zrobić w tym kierunku powinnam mieć
nóż na gardle (tzn. konieczność wyższą w postaci wyjazdu zagranicę lub
egzaminu, ale na kurs się nie zapiszę, bo mnie nie stać). Obiecuję sobie co
roku, że się wezmę, a z tych obietnic nici. Dodam tylko, że jestem okrutnie
zdolna w językach (byłoby fałszywą skromnością powiedzieć w moim przypadku,
że jestem beztalenciem). Sama się marnuję, to głupie...