Decyzja o posiadaniu dziecka

30.03.06, 00:05
Zaczynam rozumieć malejący przyrost naturalny, obserwując moich znajomych
decyzja o posiadaniu dziecka to decycja o posiadaniu kosztownego garba i
zapierniczania do końca życia w pocie czoła, aby garb ten nasycić.
    • dimanche Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 00:06
      zabrzmiało drastycznie...
      • sloggi Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 00:10
        dimanche napisała:

        > zabrzmiało drastycznie...

        Tak, za to prawdziwie.
        • dimanche Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 00:12
          sloggi napisał:

          > dimanche napisała:
          >
          > > zabrzmiało drastycznie...
          >
          > Tak, za to prawdziwie.
          U mnie też zimna kalkulacja, na razie nie ma mowy o dziecku, bo nie mam swojego
          M3 ani stałej roboty...gdyby mój facet brał 2000 na rekę, to jeszcze bym się
          zastanowiła. Brzmi okropnie?
          • sloggi Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 00:16
            Kiedyś było parcie na podanie szklanki wody, dziś wiadomo, że połowa pokemonów w
            spodniach z krokiem przy kolanach tego gestu nie wykona, zatem chęć przedłużenia
            rodu?
            • dimanche Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 00:19
              Do tego trzeba też dojrzeć, a ja na razie myślę o tym, że nie mam pracy, nie
              mam tu rodziny i nikt mi w niczym nie pomoże...z jednej byle jakiej pensji sie
              nie utrzymamy sami, a co dopiero gdyby nas było troje...
    • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 00:18
      Mowi sie..ucz sie i pracuj a garb sam ci wyrosnie...no coz ...kazdy nosi
      jakiegos garba o ktorego musi dbacsmile
      • dimanche ale dziecko nadaje sens życiu 30.03.06, 13:33
        jest dopełnieniem naszego życia, jak mijam przedszkole na Boliwara to sobie
        wyobrażam, że je tam zaprowadzę za rączkę...
    • muress Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 13:53
      hmm, pierwsze dziecko z pragnienia byc mamą, drugie z przypadku, ale daje mi
      tyle samo szczescia (a moze nawet wiecej, bo nieoczekiwanego) co pierwsze. A
      czemu chcialam byc mama? Bo czulam, ze dziecko to najwieksza i najprawdziwsza
      milosc, jaka sie moze w zyciu przydarzyc. I to sie sprawdzilo!

      Owszem, to jest "garb", ktoremu podporzadkowalam swoje zycie, cialo (doslownie,
      bo dwie ciaze i cesarki, to w moim przypadku nie byla bulka z maslem wink);
      kariere zawodowa (ktora musialam w duzym stopniu ograniczycwink), a nawet swoje
      osobiste szczescie (bo gdyby nie ta wpadka z drugim, to nie wiem, czy teraz bym
      jeszcze byla mezatka), dla ktorego porzucilam wiele rzeczy, ktore mnie krecily
      i sprawialy mi przyjemnosc. Zawsze np. chcialam podrozowac i nurkowac - i
      robilam to, nawet gdy bylo jedno dziecko. A teraz juz koniec, z dwojka tak
      latwo nie jest, podroze sa im podporzadkowane, o nurkowaniu moge na razie
      zapomniec. Czy zaluje? Czasem mi szkoda i zazdroszcze tym, ktorzy moga moje
      pasje realizowac i takim, ktorzy sa w szczesliwszych zwiazkach niz moj,
      ale...Ja mam po co czekac na starosc (przeciez w wieku 50 lat tez moge
      realizowac swoje pasje), kariere zawodowa jakos tam robie (pracuje, zarabiam,
      jestem zawodowo doceniana i zrealizowana, a to juz sukces), chociaz bywa
      ekstremalnie trudno czasami, nad cialem pracuje z niejakimi sukcesami (a i tak
      z czasem nie wygram, wiec nie ma sie co nim specjalnie stresowac), zwiazek -
      coz, nikt mi nie zagwarantuje, ze inny bylby szczesliwszy, a dzieci daja mi
      rzeczywiscie tyle szczescia i milosci, ze jest to absolutnie nieporownywalne z
      jakakolwiek inna radoscia zycia. Ogolnie wiec nie zaluje zdobycia
      tego "garba", przeciwnie uwazam, ze to najcenniejsze, co moglam w zyciu
      zdobyc wink
      • towita Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 14:02
        No to ja mam bardzo podobnie - dwóch synów, dwa cięcia....
        Moje dzieci i mąż są dla mnie wszystkim, dosłownie. I gdybym teraz zaszła w
        ciążę, to mimo wieku, wielu przeszkód, zmęczenia czekałabym na to dziecko z
        radością.
        Nie chce mi się rano wychodzić do pracy jak patrzę na mojego dwuletniego synka
        wtulownego w podusię i mówiącego: mamutiu, nie it do pati, chot do tfojego
        moptika (mamusiu nie idź do pracy, chodź do swojego mopsika)...
        • lizavieta1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 14:51
          To pragnienie pojawia sie, zwlaszcza u kobiet czasem nawet w nastolatkowym
          wieku, nie? Ja tak nie miałam, ale widziałam u dziewczyn.
          • muress Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 15:24
            no nie wiem kiedy sie zwykle pojawia. Ja o tym dlugo nie myslalam w ogole,
            przyjmowalam to raczej za naturalny porzadek rzeczy, ze sie kiedys rodzi
            dzieci. A potem nagle zaczelam chciec - ale nie bylam wtedy juz nastolatka wink
            Mialam tak ze 25 lat smile
            • towita Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 15:27
              Ja 27smile
              A wiecie co mnie zastanawia, że najwięcej do powiedzenia nt. dzieci -
              wychowania, kosztów utrzymania itp. mają osoby, które tych dzieci nie mają.
              • dimanche Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 15:31
                towita napisała:

                > Ja 27smile
                > A wiecie co mnie zastanawia, że najwięcej do powiedzenia nt. dzieci -
                > wychowania, kosztów utrzymania itp. mają osoby, które tych dzieci nie mają.

                No to więcej już nic nie powiem....
                • cienmotyla ja bym chciała miec małe bebiko:)) 30.03.06, 15:48
                  Jak ja marze o dziecku...
                  fakt ze jestem jeszcze bardzo młoda i nie umywam sie dojrzałoscia macierzynska
                  do mam na tym forum ale gdy widze wózek to od razu mysle a jakbym tak ja
                  miała...
                  ehh wychowałam prawie wszystkie niemowleta w mojej rodzinie, chce pracowac w
                  przedszkolu (jesli nie wyjdzie mi praca w sejmie)
                  mam tyle marzen i zadnego nie uda mi sie spełnic a w szczegolnosci tego aby
                  miec dzieckosad(
                  a ja juz nawet mam dla nich imiona tzn mielismy razem z NIMsad
              • c.kapturek Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 02.04.06, 00:42
                towita napisała:

                > Ja 27smile
                > A wiecie co mnie zastanawia, że najwięcej do powiedzenia nt. dzieci -
                > wychowania, kosztów utrzymania itp. mają osoby, które tych dzieci nie mają.
                ---
                bo dzieci i ryby głosu nie mają,
                a ci co maja lub jeszcze nie,
                mogą gadać n/t do woli.
    • thistle Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 30.03.06, 15:50
      a myślałam,że dzieci to dla Ciebie tabuwink

      Każdy ma taki garb, na jaki sobie zasłuży, a dzieci-pokemony to raczej
      potomstwo wyrośniętych pokemonów, na geny nic nie poradzisz. Na codzień stykam
      się z setkami (dosłownie) młodzi w najbardziej "pokemonowym" z wieków- i
      większośc jest zdecydowanie normalna i zrównoważona. Gdy na "godzinkach" nagle
      pojawia się (raz na kilka lat)matka lub ojciec pokemona po pięciu minutach na
      ogół jasne jest,co jest nie tak z potomstwem. Dziedzictwo. Można by truć
      godzinami o zgubnym blokowym środowisku, niemoralnych czasach itepe,ale jak
      rodzice sobie radzą, to dzieciak jest ok,jak nie - powstaje pokemon.
    • ania.silenter moja najmądrzejsza decyzja życiowa 30.03.06, 16:13
      to decyzja o dziecku (drugie nie pytało przyszło i jestsmile). Zanim moje córeczki
      pojawiły się na świecie żyło mi się dobrze, ale dopiero teraz czuję się
      spełniona - one są jak czysta karta można ich uczyć wszystkiego, wszystko
      tłumaczyć, a przy tym miłość dziecka to coś wspaniałegosmile)) i miłość do dziecka
      również - jest czasem bardzo trudna np. wtedy kiedy godzinę chodzę i kołyszę
      usypiając chore dziecko sama ledwo żywa po trudnym dniu w pracy. Ale właśnie to
      daje mi siłę - że żyję nie tylko dla siebie ale i dla mojego męża (którego
      bardzo kocham) i dla moich dzieci. I ta ich radość, kiedy wracamy z pracy, ufne
      spojrzenia po przebudzeniu, bezgraniczna ufność.
      Bardzo kocham moich rodziców (tata już nie żyje) i myślę, że dzięki nim, ich
      miłości wyrażającej się w tym, że ZAWSZE byli, nigdy się ode mnie nie odsunęli,
      teraz ja mogę tak kochać moje dzieci.
      pozdrawiam
      P.S. Gdyby nie Ada (moja młodsza córka) kisilibyśmy się z mężem i Olą w
      maleńkiej kawalerce, a tak - trzeba było postawić domsmile. I udało się. Także
      dzieci raczej nas mobilizują do działania a nie ograniczająsmile.
      • cienmotyla zazdroszcze, jejku jak ja wam zazdroszcze... 30.03.06, 16:25
        • ania.silenter Są i minusy:) np. wracasz z pracy o 18.00 30.03.06, 16:37
          zdejmujesz buty (jeśli dziecko pozwoli na to) i dziecko rzuca się na Ciebie a
          drugie wyje aby je wziąc na ręce. Odkładasz je śpiące ok. 20.00 czyli 2 godziny
          z bańkiwink. To jest wersja light (codzienne powiedzmy). Teraz wersja hard -
          wracasz o 18.30 -19.00 z bardzo bolącą głową (delikatnie rzecz ujmującwink),
          dziecko podbiega do Ciebie i...rzyga na Twój służbowy strój. Powiedzmy, że jest
          piątek wieczorem. Przez cały weekend - wycierasz rzygowiny, podcierasz dupkę,
          poisz i dajesz lekarstwa, modląc się aby dziecko nie wylądowało w szpitalu bo
          przez tydzień musiałabyś z nim być 24 h/dobę śpiąc (teoretycznie bo inne dzieci
          drą się niemożliwie cały czas) na podłodze. Międzyczasie ryczy Ci drugie
          dziecko bo ząbkujesad.
          No, a poza tym posiadanie dzieci to sam miódsmile)))))))).

          pozdrawiam
          P.S. Pewnie, że jestem zmęczona - czasamiwink, ale co tam - jak mawiają teściowe -
          w grobie odpoczniesz (nie moja, moja jest ok)).
          • dimanche będę mieć dziecko 31.03.06, 09:24
            Obudziłam się dzisiaj z uczuciem, że chciałabym mieć dziecko i jak napisał ktoś
            wcześniej - ono nas zmotywuje do działania, i wszystko się poukłada, no...
            • tomaskub Re: będę mieć dziecko 31.03.06, 09:36
              no to teraz cos napisze facet, otóż jestem ojcem dwóch synów [drugie miało być
              córeczką..], roboty bez liku [szczególnie jak chorują, szpitale...], wieczorne
              sesje [kąpiele, ścielenie łóżek, przebieranie, czytanie itp.] nalezą do mnie i
              zajmuje mi to ok 1-2h, ale jestem szczęśliwy, mimo, że nie raz chciałbym pójść
              na wieczorny spacer z moją żoną, ale cóż, idzie ona albo ja... bo kto zostanie z
              dziećmi, zona siedzi na wychowawczym i trochę już się męczy, do pracy
              przymierzamy się aby wróciła [jak ją zechcą] pod koniec roku, co z dziećmi?
              [może teściowa, która jest już na emeryturze, ale mieszka ok. 600 km od Wa-wy,
              więc musiała by mieszkać z nami brrr...]
              ale na podsumowanie, jesteśmy z żoną szczęśliwi, dzieci są wspaniałe,
              szczególnie jak wracam z pracy a one już w dzwiach rzucają mi się na szyje...
              dobra kończę bo mogę tak długo... nie czekajcie, nigdy nie ma dobrego momentu...
              pozdrawiam wszytskich
              • towita Dimanche, 31.03.06, 09:50
              • towita Dimanche 31.03.06, 09:55
                za szybko kliknęłam.
                Nie chodziło mi o Ciebie, ale o osoby, które nie mają swoich dzieci a o obcych
                wyrażają się : "garby", "pokemony", "bachory" itp.
                Powoli zaczyna mnie to wkurzać.
                Mam nadzieję, że rozumiesz?
                • dimanche Re: Dimanche 31.03.06, 10:18
                  Jasne, nie przejmuj się moimi spontanicznymi reakcjami (jak dziecko, jak
                  dziecko). Może jak będe mieć własne dzieci to wydorośleję, chociaż w moim
                  przypadku nie wiem, czy jest to realne...
                  • dimanche Re: Dimanche 31.03.06, 10:21
                    dimanche napisała:

                    > Jasne, nie przejmuj się moimi spontanicznymi reakcjami (jak dziecko, jak
                    > dziecko). Może jak będe mieć własne dzieci to wydorośleję, chociaż w moim
                    > przypadku nie wiem, czy jest to realne...

                    znaczy się - wydoroślenie czy jest realne, of course
                    PS. Chyba wszyscy mnie wezmą za zadufaną w sobie, bo doszło do tego, że cytuję
                    sama siebie...
                    • towita Re: Dimanche 31.03.06, 10:27
                      Powiem Ci z własnego doświadczenia, że dzieci to wola taką raczej dziecinną
                      mamusię, co to pozwoli przynieść do domu wielkiego kija, parę krzemieni i nie
                      przeszkadza jej, że dywan się pobrudzismile
                      • dimanche Re: Dimanche 31.03.06, 10:31
                        towita napisała:

                        > Powiem Ci z własnego doświadczenia, że dzieci to wola taką raczej dziecinną
                        > mamusię, co to pozwoli przynieść do domu wielkiego kija, parę krzemieni i nie
                        > przeszkadza jej, że dywan się pobrudzismile

                        o, to ja będę idealna. No i nie jestem wcale, ale to wcale zasadnicza. TYlko,
                        że w drugą stronę, to łatwo jest przesadzić...A autorytet musi być! TYm niech
                        się zajmie ojciec dziecka, a on się zajmie, widzę to po nim. Dobrze rokuje...
                        • antidotumm Himalaje a kwestia dziecieca 31.03.06, 14:43
                          Przed urodzeniem dziecka duuuzo podrozowalam, mialam wiele hobby- i powiem wam,
                          ze satysfakcja z najwspanialszej podrozy w stosunku do satysfakcji z posiadania
                          dziecka ma sie jak Gubalówka do Mount Everestu.
                      • skiela1 Juz nie moge sie doczekac......... 31.03.06, 15:47
                        na maluszka u mojego siostrzenca....jeszcze jeden miesiac zostal..
                        ...a ja znow moge wejsc do sklepu z ciuszkami dla
                        maluchow...spioszki,kaftaniki...wszystko takie ciupenkie...juz sie nie moge
                        doczekac kiedy bede mogla im cos fajnego podeslac....
                        • dimanche może by tak bliźnięta? 31.03.06, 16:43
                          Zyta coś podwyższa dla rodzin z dwóką dzieci i powyżej - ulga prorodzinna
                          bedzie, wcześniej zgarnę becikowe, przeżyjemy...
    • marcotills Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 31.03.06, 18:08
      Decyzję podjąłem i dzisiaj w urzędzie miejskim dałem Franciszkowi moje nazwisko.
      Ahoj smile
    • zdzirka Pytanie. 02.04.06, 00:09
      sloggi napisał:

      > Zaczynam rozumieć malejący przyrost naturalny, obserwując moich znajomych
      > decyzja o posiadaniu dziecka to decycja o posiadaniu kosztownego garba i
      > zapierniczania do końca życia w pocie czoła, aby garb ten nasycić.

      Czy kosztowny "garb" w postaci sloggiego był "inwestycją" opłacalną?


      • sloggi Re: Pytanie. 02.04.06, 02:21
        A Ty byłaś opłacalna?
        • zdzirka Re: Pytanie. 02.04.06, 10:55
          Finansowo byłam inwestycją nieprzemyślaną, nieudaną, wręcz rujnującą.
          I za to jeszcze bardziej kocham swoich rodziców.
          Odwdzięczyłam im się równie bezsensowną (twoim zdaniem)
          inwestycją w swoje dzieci.
          Będę szczęśliwa jeżeli one też to docenią, choć nie muszą.
          • sloggi Re: Pytanie. 02.04.06, 16:45
            No to już teraz wiem, że źle zrozumiałaś moją myśl.
            smile
    • c.kapturek Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 02.04.06, 00:56
      uważam, że póki się w tym kraju nie zmieni to tak bedzie z tym malejacym przyrostem.
      dziecku trzeba dać papu, ubrać, wykształcić, do doktorka pójść, a dzis to troche wiecej kosztuje niż parę czy kilkadziesiat lat temu...w dobie tragicznej sytuacji niektórych rodzin, które zyją na granicy ubóstwa.
      przecież ilu rodzinom z tego powodu odbierane jest prawo rodzicielskie bo nie są
      w stanie zapewnić bytu własnym dzieciom i to jest w porządku?? bo uważam, że nie, bo te dzieci na świat się nie prosiły, aby zyć w nedzy.
      nie powiem, na pewno fajnie jest mieć dzie-cko/ci i czerpać z tego radość, ale w momencie gdy ma się do tego jakies warunki bytowe, takie by przynajmniej zapewnić mu potem jakis start życiowy...
      • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 02.04.06, 02:18

        > nie powiem, na pewno fajnie jest mieć dzie-cko/ci i czerpać z tego radość, ale
        > w momencie gdy ma się do tego jakies warunki bytowe, takie by przynajmniej zape
        > wnić mu potem jakis start życiowy...

        A po co te kalkulacje?
        20,30,40 lat temu tez nie bylo warunkow...i jakos dzieci sie rodzily.
        Kto chcial ten nie kalkulowal>
        Czy myslisz,ze 25 lat temu inne byly zarobki?w polaczeniu z brakiem
        mieszkan...wprost bylo cudownie...ehhh..
        • c.kapturek Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 02.04.06, 13:18
          no i wyszła z tych "nie kalkulacji" boomba wyżu demograficznego, która nie moze
          dziś, odnaleźć się w świecie kapitalizmu, w dobie bezrobocia....czego dzieci komunizmu nie znają.
          • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 02.04.06, 16:37
            c.kapturek napisała:

            > no i wyszła z tych "nie kalkulacji" boomba wyżu demograficznego, która nie moze
            > dziś, odnaleźć się w świecie kapitalizmu, w dobie bezrobocia....czego dzieci ko
            > munizmu nie znają.
            >
            No ale o co chodzi??...
            Zwasze Polacy chcieli byc druga Ameryka!!...ba..nawet Japonia..
            • c.kapturek Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 02.04.06, 18:16
              a co mnie inni,
              ja jeno kcem żeby Polska wreszcie była Polską...wszak swoje wiśnie dobre mamysmile)
        • dimanche Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 02.04.06, 14:22
          skiela1 napisała:

          >
          > > nie powiem, na pewno fajnie jest mieć dzie-cko/ci i czerpać z tego radość
          > , ale
          > > w momencie gdy ma się do tego jakies warunki bytowe, takie by przynajmnie
          > j zape
          > > wnić mu potem jakis start życiowy...
          >
          > A po co te kalkulacje?
          > 20,30,40 lat temu tez nie bylo warunkow...i jakos dzieci sie rodzily.
          > Kto chcial ten nie kalkulowal>
          > Czy myslisz,ze 25 lat temu inne byly zarobki?w polaczeniu z brakiem
          > mieszkan...wprost bylo cudownie...ehhh..

          No, kiedyś na mieszkanie się czekało, moje wujostwo z dwoma córkami dostało -
          pokojowe w loku, a mnie nikt nie da - ja muszę wziąć kredyt i będę go spłacać
          przez 30 lat, fajne perspektywy płacić co miesiac jakieś 700-1000 zł, a z czego
          żyć i utrzymać siebie i rodzinę?
          • c.kapturek Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 02.04.06, 14:29
            otóż to, zapomniałam o takiej kalkulacji...zakredytować się, żeby nie wstydzić się znajomym mówić ze mieszka się do 30 jeszcze z rodzicami, paranoja....
            moi rodzice przynajmniej wtedy (te 30 lat temu) dostali m-szkanie po ok 4 latach czekania z krzywymi oknami i drzwiami, ale swoje m-3 na 2 dzieci <lol2>
            • c.kapturek Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 02.04.06, 14:32
              bo z tamtych pensji zdaje się na te wkłady mieszkaniowe starczało, a nie jak
              teraz albo jedzenie albo spłata raty kredytu, choć mają wprowadzić coś a'la
              upadłość gospodarstwa domowego ja w firmach dla ludzi, którzy juz nie wyrabiają
              z spłatami kredytów, zeby banki nie naliczały jeszcze wiekszych odsetek, ale
              duzo wody upłynie zanim to wprowadza.

              • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 02.04.06, 16:44
                c.kapturek napisała:

                > bo z tamtych pensji zdaje się na te wkłady mieszkaniowe starczało, a nie jak
                > teraz albo jedzenie albo spłata raty kredytu, choć mają wprowadzić coś a'la
                > upadłość gospodarstwa domowego ja w firmach dla ludzi, którzy juz nie wyrabiają

                Nie.Wtedy mieszkalo sie "na kupie" ...domy wielopokoleniowe byly...no i
                starczalo dzieki temu(niektorym)na wklady..
                Mieszkania dostawali w pierwszej kolejnosci partyjni a reszta czekala....
      • antidotumm Im bogatsze panstwo, tym mniej dzieci. 02.04.06, 16:55
        U mojego meza, a i u mojej mamy - bylo po szostce dzieci, jeden lub dwa pokoje,
        u meza w domu nie bylo wody... Mieso raz w tygodniu...
        Wiec to nie braki finansowe- przeciez im bogatsze panstwo, tym mniej dzieci sie
        rodzi........
        • c.kapturek Re: Im bogatsze panstwo, tym mniej dzieci. 02.04.06, 18:21
          ha, bo obywatele bogatszych państw mają lepsze warunki godpodarcze, co za tym idzie wiecej pracy, a co za tym idzie fastfood'y jadaja, robioo się z nich groobasy co powoduje bezpłodność-to też czynnik zmniejszajacy naturlany przyrost.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja