Kochani, poradźcie proszę

30.03.06, 09:10
bo już całkiem nie wiem co robić.
Mój syn z pierwszego małżeństwa ma w tym roku I Komunię. Chcemy zaprosić
gości na elegancki obiad.
Co zrobić z byłym mężem i jego rodziną - matką i bratem, ojcem chrzestnym
mojego syna.
Szczerze mówiąc nie biorę ich w ogóle pod uwagę. Zamierzałam wysłać
informację o terminie i miejscu uroczystości. Jednak na obiedzie raczej nie
mam przyjemności ich gościć. Od 5 lat nie kontaktowali się z dzieckiem, on
średnio ich pamięta, a ojciec - cóż oddzywa się co kilka miesięcy i płaci
regularnie alimenty.
Prawdziwym ojcem Michaśka jest mój obecny mąż, który też nie bardzo sobie
wyobraża nas i tych ludzi (którzy kiedyś wyrządzili mi krzywdę) przy jednym
stole.
Rozmawiałam oczywiście z dzieckiem, którego zdanie jest najważniejsze i
powiedział, że wystarczy jak będą w kościele, a jak nie to też dobrze.
Nie wiem tylko, czy nie mówi tak, bo wie, co my chcemy usłyszeć?
Wydawało mi się, że moja decyzja jest słuszna, ale...
No właśnie, wczoraj zadzwoniła moja mama i stwierdziła, że powinnam jednak
tych ludzi na obiad zaprosić i że to mój obowiązek względem dziecka.
Nie wiem, naprawdę nie wiem co robić...
    • dimanche Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 09:15
      Myślę, że jak będą w Kościele, to wystarczy. Nie należy psuć sobie tej
      uroczystości. Ja mojego ojca i jego rodziców nie zaprosiłam nawet do KOścioła,
      ale to ze względdu na fakt, że oni też wyrządzili mojej mamie krzywdę, a ojciec
      jest alkoholikiem. Nie miałam gwarancji, że nie upije się na moim weselu.
      Natomiast na mojej komunii była "delegacja" od nich, czyli ojciec i dziadek. Po
      co CI dodatkowy stres, niech się cieszą, że w ogóle ich zapraszasz...A do
      siebie, do domu, to nie masz obowiązku...żadnego...Czy to Michał ma tę komunię?
      • dimanche Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 09:25
        spojrzałam jeszcze raz - to Michaś ma komunię. Wszystkiego naj, żeby się
        wszystko udało, a MIchaś rósł zdrów i żeby była z niego pociecha (choć wiem, że
        i tak jest). Nie rób nic na siłę, bo to jeszcze gorzej...
    • aniulek.bn Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 09:30
      uważam ,że zaproszenie do kościoła wystarczy
      tak się teraz praktykuje,dużo jest osób z takim dylematem
      Twoja decyzja jest jak najbardziej słuszna
      • dimanche Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 09:36
        Przytoczę tylko swoją historię: jedna ciotunia mi radziła, bym ojca zaprosiła
        na ślub, tak samo imć teściowa (bo jednak to ojciec, mimo wszystko), ale się
        nie ugięłam, bo to mój ślub, mój ojciec, moje nerwy (dodatkowe) i moja decyzja.
        Dobre rady czynione na siłę nigdy nie są tak naprawdę dobre, bo nie są dobre
        dla nas.
        • dimanche Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 12:10
          A najważniejsze, żebyś Ty czuła się z tym dobrze...
          • f.l.y Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 12:24
            a ja bym jednak chyba nie zapraszała...

            skoro los dziecka im 'teges' przez tyle lat...to po co w chłopcu wzbudzać
            uczucia, że przyjechali, że może o nim pamiętają....jak nie pamiętają...

            powiedziałabym ojcu - chce przyjedzie...babcie, wujków bym zostawiła...
            fakt ojciec chrzestny...ale co to za chrzestny?

            Miachaś tak mówi, ale będzie mu przykro jak zobaczy że są w kościele a na
            obiedzie ich nie ma...
            czy 8-9 letnie dziecko jest w stanie zrozumiec te rodzinne zawiłości? nie
            wydaje mi się...

            on żyje teraz w nowej rodzinie...z Wami jest szczęśliwy...gdyby tego kontaktu
            potrzebowała, mówiłby częściej o tym....

            no ale nie mnie osądzać....
            myślę, że mama Towity jest w błedzie mówiąc, że dla dobra dziecka...
            jakiego dobra? smutku?!?!?!?!

            eech....
    • skiela1 Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 14:50
      Twoja mama ma racje...
      Przy takich okolicznosciach powinnas brac pod uwage rodzine ojca dziecka.To jest
      ..ojciec,babcia,wujek i chrzestny.Dziecko nie protestuje,chce ich w kosciele a
      to juz mowi za siebie.
      Zapros...moze nie przyjda....ale to ich sprawa.Chyba nie chcesz,zeby za 10 -20
      lat Twoj syn uslyszal..."twoja matka nawet nas na twoja komunie nie zaprosila".
      Pamietaj..w zyciu nigdy nic nie wiadomo...a to bedzie zawsze rodzina Twojego
      dziecka.
      Twoj syn odwiedzajac ojca w wakacje...tez moze uslyszec...nie stawiaj go w
      takiej sytuacji.
      Nie podejmuj dezyzji za dziecko....dziecko chce wszystkich,ale ze Cie kocha
      przez gardlo mu to nie przejdzie.
      To,ze oni sa "tacy czy siacy"nie jest istotne...wazne jest jak Ty bedziesz sie z
      tym czula....jakby nie bylo ..katolicka uroczystosc...
      • dimanche Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 14:58
        Myślę, że Towita wie, co jest najlepsze dla Niej i dla Michasia...Skoro nie ma
        chęci ich zapraszać do domu, to nie powinna tego robić wbrew sobie. Sama
        najlepiej wie, dlaczego nie ma tych chęci...
        • f.l.y Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 15:06
          otóż to....

          sama wie, co zrobi.....

          nie powinno się działać pod presją 'bo tak wypada'...albo 'co ludzie powiedzą'

          kołtuństwo...sze pani.....
          • skiela1 Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 15:34
            A kto tu pisze o jakiejkolwiek poprawnosci?czy o robieniu czegokolwiek na pokaz ?

            Tu chodzi tylko i wylacznie o dobro dziecka...sze pani..
          • frida2 Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 17:34
            f.l.y napisała:

            > otóż to....
            > sama wie, co zrobi.....
            > nie powinno się działać pod presją 'bo tak wypada'...albo 'co ludzie powiedzą'
            > kołtuństwo...sze pani.....

            Oczywiście, że zrobi tak jak będzie uważała za słuszne, ale zapytała o radę, więc...
        • skiela1 Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 15:31
          dimanche napisała:

          > Myślę, że Towita wie, co jest najlepsze dla Niej i dla Michasia...Skoro nie ma


          Wlasnie o to chodzi,ze nie wie...dlatego pyta..
          Rozum mowi jedno..a serce drugie....
    • jasmin33 Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 15:04
      Trudno mi cośkolwiek doradzać, bo sama tkwię w niezłym galimatiasie.
      Myślę, że Ty wiesz najlepiej, jak postąpić.Zrób to co nakazuje Ci serce,
      skonsultuj to z rozsądkiem, i wybierz konsensus.

      To ma być dzień wyjątkowy.Święto waszej rodziny.Tak naprawdę tylko to się
      liczy, a nie ewentualnie urazona czyjaś wątpliwa godność.

      Wszystkiego dobrego smile
      • towita Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 15:13
        Serce podpowiada - niech spadają z naszego życia, rozum - to jednak rodzina
        mojego syna (różnie bywa w życiu) i dlatego, właśnie dlatego poprosiłam Was o
        radę.
        • dimanche Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 15:16
          Dlaczego wątpliwa godność - bo nie rozumiem - to jest pytanie do Jasmin...
          • jasmin33 Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 16:52
            dimanche,wypływa to z kntekstu, towitowego postu
    • a.b1 Re: Kochani, poradźcie proszę 30.03.06, 15:26
      Do Kościoła każdy ma prawo przyjść, nawet bez zaproszenia, inna sprawa z
      obiadem, to już nie jest sakrament, to jest już tylko Twoja sprawa.
      Ojciec i rodzice chrześni, powinni uczestniczyć w sakramencie, natomisat nie
      wiem czy cała reszta tez jest konieczna
      • cienmotyla a ja zrobiłam tak:))) 30.03.06, 15:42
        Jak ja miałam komunie to mimo iz wiek mój (8 lat) wskazywałze wszystko mi zwisa
        to jednak nie chciałam ojca na obiedzie..
        Gdy tylko widziałam tego człowieka od razu miałam w oczach obrazy jak bił mnie
        i moja matke...
        wiec zaproszenie(telefoniczne) poszło do niego i do rodziny...
        Przyszła moja babcia (dziadek nie bo on mieszka na drugim koncu Polski) i tak
        razem z rodzina spedzilismy ten wazny dla mnie dzientongue_out
        Ojciec nie przyszedł nawet do kocioła, fakt faktem ze jest niewierzacy... ja
        chyba tez ... cecha po nim mi została wrrr
        poamietam jaksie cieszyłam jakszłam do kociaoła w cudownej białej sukni z
        wiankiem na głowie i kwiatkami w recesmile to było piekne uczuciesmile
        czułam sie taka wanzna jak nigdysmile
        pamietam tez jak dostałam rolki ktore zepsóło jedno dziecko bedace na biedzie..
        no i rower składakbig_grin wigry 3smile)
        to były czasu ahhh
        teraz to dzieciaki pieniedzy chca, odtwarzaczy mp3 chociaz to juz nie modne
        teraz to Ipodytongue_outP ehh i pamietam te słonce które to grzało 18 maja...
        a i ja spiewałam piosenke dla mamsmilewszystkie pałakały i potem kazde dziecko
        kwiatka dawałysmile
        brakuje mi mojej mamy ehhhsad(
        • f.l.y Re: a ja zrobiłam tak:))) 30.03.06, 16:11
          tak motylku....
          wspomnienia z dzieciństwa są fajne....
          mnie też mamy brak....

          towiciu - daruj...
          wiesz co smile
          • skiela1 Re: a ja zrobiłam tak:))) 30.03.06, 20:06
            f.l.y napisała:

            >
            > towiciu - daruj...
            > wiesz co smile

            No daruj juz sobie....Towita ma swoj rozum(na szczescie).
            • towita Re: a ja zrobiłam tak:))) 24.06.06, 18:03
              Dziękuję Wam wszystkim za rady. Pogadałam z Michałem przed Komunią, tak
              szczerze i wyznał, że jednak chce "tamtych" na obiedzie też. Cóż było robić? Po
              uroczystości w kościele przyszli wszyscy do nas do domu na drobną przekąską i
              mój mąż (chwała mu za to) zaprosił wszystkich na obiad do restauracji. Miśkowi
              kamień spadł z serca. Moje dziecko było w tym dniu przeszczęśliwe.
              Najważniejszym gościem był... jego brat cioteczny i przyjaciel w jednej osobie.
              • dimanche Re: a ja zrobiłam tak:))) 24.06.06, 18:16
                A ja gratuluję świeżo upieczonemu "komuniście"
              • skiela1 Re: a ja zrobiłam tak:))) 24.06.06, 19:03
                Michal zachowal sie jak "prawdziwy mezczyzna".
                • towita Re: a ja zrobiłam tak:))) 24.06.06, 21:56
                  Najtrudniejsze jednak jest to, że czasami dzieci mówią coś co chcemy usłyszeć i
                  sztuczek potrzeba albo zaufanej ciotki, aby wyciągnąć z nich prawdę.
                  A tak w ogóle to trochę mi szkoda tego czasu przygotowań, tego , że tak szybko
                  minął.Przeżyliśmy takie dwa zaczarowane tygodnie...
Pełna wersja