Wizyty bez zapowiedzi - lubicie?

02.04.06, 19:50
Dawnie powszechna praktyka: planujesz sobie wieczor, a tu wpadaja
nieoczekiwani goscie. ALe... dawniej nie mialam telefonu...
Teraz zdecydowanie wole zapowiedziane wizyty! Aczkolwiek jestem goscinna, ale
czesto wychodze - lubie wiedziec, co mnie czeka!
Niezapowiedziany gosc mnie czasami denerwuje...
    • dimanche Re: Wizyty bez zapowiedzi - lubicie? 02.04.06, 19:54
      Jak posprzątam i kogoś zapraszam, to niewypał (ostatnio tak mam), a jak burdel
      i bajzel, to ktoś mi się zwala...a potem mnie jest wstyd. W dobie poszerzonej
      komunikacji (można zadzwonić, wysłać smsa, względnie emalię) wypadałoby się
      zapowiedzieć, tym bardziej, że szybko nam się żyje. Ja nie wpadam bez
      zapowiedzi, a poza tym nieproszona nie ładuję sie komuś, ani tym bardziej sama
      nie wpraszam w stylu: "Mogę do Ciebie jutro przyjść, bo mam taką ochotę..."
    • denton76 Re: Wizyty bez zapowiedzi - lubicie? 02.04.06, 19:58
      jeżeli nie jestem umówiony, nie otwieram drzwi
      • pep-per Re: Wizyty bez zapowiedzi - lubicie? 02.04.06, 20:01
        Zawsze zapowiadam swoje wizyty u innych. Chociażby z tego powodu, że składając
        niezapowiedzianą wizytę, mogę nie zastać gospodarza w domu. Sam też nie
        przepadam za niezapowiedzianymi wizytami. Macie rację, są telefony, internet,
        więc jaki to problem uprzedzić o zamiarze odwiedzin? Często jeśli ktoś wpada
        bez wcześniejszego uprzedzenia, mówię, że właśnie szykuję się do wyjścia.
    • misiak38 Re: Wizyty bez zapowiedzi - lubicie? 02.04.06, 20:05
      zgadzam się.jak ktoś chce wpaść to się zapowiada i koniec,no chyba że to
      przyjaciel który musi się wygadać nagle.są wyjątki rzecz jasna.




      --------------------------
      Keep the music playing and love in your heart.
      • antidotumm Re: Wizyty bez zapowiedzi - lubicie? 02.04.06, 20:10
        Ja sie zapowiadalam zawsze, ale inni czasem przychoodza do mnie bez
        zapowiedzenia: nie wiem dlaczego nie zadzwonia? Zamiast cieszyc sie gosciem, to
        jestem wkurzona...
        Taki zwyczaj ma np dalsza rodzina: ciotki, itp.
        • rene8 Re: Wizyty bez zapowiedzi - lubicie? 02.04.06, 20:34
          Generalnie to chyba każdy woli być uprzedzony...
          Myślę,myślę i przypominam sobie jak siedziałam w wannie a moja mama wpuszczała
          znajomych.No ale mamy czas"komórek" i uważam ,ze teraz to raczej się wypada
          zapowiedziecsmile

          A jak ktoś wpadnie i zastanie mnie samym ręczniku?
          Zawał!
          • dimanche Re: Wizyty bez zapowiedzi - lubicie? 02.04.06, 21:01
            rene8 napisała:
            > A jak ktoś wpadnie i zastanie mnie samym ręczniku?
            > Zawał!
            Eee tam, może być interesująco wpaść do Rene i zastać ją w ręczniku, do mnie
            tez można wpaść i zastać mnie w tym czy w tamtym lub bez, no i co z tego?
    • cienmotyla Nie lubie... 02.04.06, 21:51
      • omeri Re: Nie przepadam 02.04.06, 21:54
        należą takie wizyty raczej do przeszlości
        • antidotumm Re: Nie przepadam 02.04.06, 22:43
          Wydawac by sie moglo, ze to juz przeszlosc, ale w ostatnim miesiacu naliczylam 8
          takich wizyt...
          Ciotki glownie.
    • umfana Re: Wizyty bez zapowiedzi - lubicie? 02.04.06, 21:53
      Nie toleruję- ignoruję...
    • mrouh Re: Wizyty bez zapowiedzi - lubicie? 02.04.06, 21:53
      Ba, no właśnie... lubię, jak mi się dobrze z wyprzedzeniem powie, że chce sie do
      mnie wpaść... mam w swoim "gabinecie" czasem taki sajgon, że nie ma jak wejść, a
      na dodatek śmierdzi lakierem, ja w ciuchach od malowania i z rękami w
      różnokolorowe kropki i szlaczki z akrylowej farby, która przyschnięta wymaga
      szorowania. I jak mi ktos wpada w takiej chwili, to mam ochotę go zabić.
      Najbardziej nie znoszę jak wpada stary przysjaciel mojego Połowa z żoną. On
      wpada do Lubego, ona właściwie niby jemu do towarzystwa, a że jej się nudzi, bo
      oni gadają o komputerach, to- do mnie, czyli ze mna siedzi i opowiada o dzieciu.
      Mogę gadać nawet o dzieciu, ale z ludźmi, których lubię, a za nią jakoś nei
      przepadam, wydaje mi się taka bezpciowa... Nikt mnie nie pyta, czy ja sie nie
      nudzę z nią. I w dodatku ogłaszają, że za pół godziny będą, a ja w stercie
      pociętych na drobniutkie kawałeczki serwetek siedzę i z łokciami w farbie, ze
      skrawkami rózności poprzyklejanymi do paluchów, albo z rozsypanymi koralikami...
      Moja koleżana na szczęście uprzedza przynajmniej dzień wcześniej, że do mnie
      wpadniesmile
      • dimanche Mam radę dla Mrouh 02.04.06, 22:49
        Bądź asertywna, powiedz jej tak: "Słuchaj, nudzisz mnie, a ja jestem okropnie
        zajęta, więc lepiej weź sobie gazetkę i zanim nasi satrzy się dogadaja, to
        usiąź sobie tam wkąciku i poczytaj, dobrze"?
        • mrouh Re: Mam radę dla Mrouh 02.04.06, 23:26
          Sama sobie taka rade daję, ale... po pierwsze w tej formie ten komunikat nigdy
          nie przejdzie mi przez usta, nie umiem byc taka... hmmm, arogancka, bezczelna,
          nie umiem tego nazwać, ale cieszę się, że taka nie jestem, mam mniejsze szanse
          niepotrzebnie zranić człowieka. Po drugie, niestety mimo wielu prób na polu
          ćwiczenia asertywności ta cecha pozostaje u mnie wciąż w szczątkowej formie
          (chociaż w zeszłym tygodniu zanotowałam pewien mały sukces na tym polu). Na
          szczęście owi znajomi nawiedzają nas jakies dwa razy w roku, z tego raz na ogól
          udaje mi się być nieobecną. Tylko czasem na nich psioczęsmile i na szczęście nie
          jest to powodem jakiejś wielkiej traumy w moim życiu. Po prostu nie lubię i już.
    • maximilianna Re: Wizyty bez zapowiedzi - lubicie? 02.04.06, 23:26
      Miałam kilka razy taką sytuację:
      Dzwoni do mnie znajoma i pyta czy może do mnie wpaść dzisiaj.
      Odpowiadam, że dziś nie, bo mam inne plany.
      A ona na to, że właśnie stoi u mnie pod bramą...

      Następnym razem powtórka, dzwoni ta sama, najpierw lecę sprawdzić, czy nie stoi
      pod bramą, jak stoi - nie odbieram telefonu.

      Potem wielokrotnie usłyszałam, że jestem nie wychowana..

      No żesz,wszystkich uprzedzam o telefonie wcześniejszym, albo smsie.
      • dimanche Re: Wizyty bez zapowiedzi - lubicie? 02.04.06, 23:36
        No właśnie, to ta znajoma jest niewychowana, skoro się
    • sloggi Re: Wizyty bez zapowiedzi - lubicie? 02.04.06, 23:35
      A mi to nie przeszkadza.
      Jeśli mam w domu akurat bajzel to siedzę z nimi w bajzlu. Jeśli prasuję to
      dostają kubek kawy lub herbaty i rozmawiamy przez moje plecy, bo jeśli
      zaplanowałem prasowanie to oni muszą się do moich planów dopasować. Gdy mam cos
      pilnego znajmiam im, że mogę poświęcić im max. 30 minut.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja