skiela1
03.04.06, 03:52
Dopóki człowiek próbuje lepiej żyć dopóty ma szansę umierać tak pięknie jak On
Prognoza nie pozostawia wątpliwości. W ciągu najbliższych kilku dni zaleje nas
tsunami papieskich pamiątek. Po raz setny przeczytamy wspomnienia o tym, jak
studiował i jak pływał na kajakach. Zobaczymy zdjęcia z pielgrzymek, usłyszymy
o wadowickich kremówkach. Wydawnictwa zarobią krocie na albumach i dodatkach,
telewizje zmienią ramówki, a producenci zniczy - jak rok temu - będą mieli
swoje eldorado.
Normalny człowiek nie może zareagować inaczej. Gdy patrzy na ten papieski
kram, staje mu przed oczyma scena sprzed dwóch tysięcy lat. Ewangelista
przekonująco opisuje, jak to Jezus podczas wizyty w Jerozolimie własnoręcznie
zdemolował przyświątynną galerię handlową. Mesjasz w furii? Cóż, widocznie
inaczej nie dało się ludziom wyjaśnić, że świątynia jest od tego, by
pielęgnować w niej świętość. Czy Zbawiciel zachowałby się podobnie, wiedząc,
że we wspomnianej galerii sprzedaje się ot choćby albumy z Janem Pawłem II?
Być może nie, choć pod jednym warunkiem. Kupujący musieliby zobowiązać się, że
nad każdym takim albumem usiądą na dłużej, odprawią prywatne rekolekcje.
Patrząc na to, jak żył Jan Paweł II, odkryją, że świątynia to nie tylko
sakralne mury, że może i powinien nią być cały świat.
A świętość to nie pobożny lukier, ekstatyczny wzrok i rzucane seriami
natchnione uśmiechy.
Że świętość to - paradoksalnie - rzecz jak najbardziej ludzka. Dzięki
niezwykłej osobowości i medialnym charyzmatom Karola Wojtyły przezostatnie
ćwierć wieku oglądaliśmy ją nieomalże w konwencji reality show. Mogliśmy
obserwować świętego przy jego codziennych zajęciach, rozmowach, podróżach,
debatach, modlitwie. Mieliśmy okazję zobaczyć, "jak to się robi", jak idzie
się wprost do Domu Ojca. Że życie wielkiego świętego to nie pasmo sukcesów, że
święty musi też umieć przeżywać porażki. Że obok fraz ciepłych i pięknych
może, a czasem powinien, wejść w chłodniejsze rejestryemocjonalnej skali i po
prostu kogoś lub coś zganić.
Przeglądając zdjęcia Jana Pawła II, warto wciąż przypominać sobie, że
strategicznym sponsorem lukru, który zalewa wizerunki świętych, głównym
organizatorem zamiany ich życiowego przesłania na figurki i breloczki jest
ktoś z ciemnej strony tego świata. Ktoś, kto od paru tysięcy lat próbuje
wmówić ludziom, że świętość jest piękna, lecz całkowicie poza ich zasięgiem.
Że kibice, którzy ze łzami w oczach jednali się rok temu w Krakowie, będą
zabijać się już do końca świata. Że moja koleżanka, która rok temu solennie
ślubowała rzucić palenie i "wymiękła" po tygodniu, nie ma wyjścia - będzie
puszczać z dymem półtorej paczki dziennie. Gdyby Jan Paweł II żył, i kibicom,
i mojej koleżance zdecydowanym, mocnym głosem powiedziałby jedno: świętość
polega na tym, że nigdy nie traci się nadziei, że wciąż się próbuje.
A dopóki człowiek próbuje lepiej żyć, dopóty ma szansę umierać tak pięknie jak On.
Szymon Hołownia
Prawdziwe.