Szkoła jakiej nie znacie

04.04.06, 21:29
Ja bym tę k… od polskiego zabił. W p… bym jej wsadził "szlauf" z benzyną, a
później podpalił. - A ja bym jej k… frajerce parę ch… puścił i bym ją k…
zabił. Takie rozmowy uczniów w toalecie nagrała ukryta kamera.

wiadomosci.onet.pl/1248096,311,relacje.html
Dobrze skomentował to jeden z nauczycieli - szedł pracować do szkoły a nie w
więziennictwie.

Straszne po prostu.
    • dimanche Re: Szkoła jakiej nie znacie 04.04.06, 21:56
      powinni wprowadzić policję albo ochronę do szkół 9dla nauczycieli), jakby
      stanęło im nad łbami takich dwóch goryli to by jeden gówniarz z drugim przestał
      pajacować...byłam tylko na 4 miesięcznej pracy interwencyjnej w szkole
      podstawowej, pomagałam tylko na świetlicy - działy się okropne rzeczy,
      współczuję tym, którzy muszą znosić to na codzień...
      • very_famous Re: Szkoła jakiej nie znacie 04.04.06, 22:07
        Daj spokój - to jakaś paranoja. Zresztą co by dała taka obecność ochroniarza?
        Przecież jemu także nic nie byłoby wolno.
        • dimanche Re: Szkoła jakiej nie znacie 04.04.06, 22:13
          a ja słyszałam od kogos, kto mieszka w USA, że tam przy szkole są ochroniarze,
          a dzieci nawet nie podskoczą,ale Polska to nie Ameryka...
          • cienmotyla a to jest dziwne... 04.04.06, 22:52
            u mnie w szkole czegos takiego nie ma...
            mimo ze to nie jest liceum na najwyzszym poziomie ale bardzo zasłuzone

            www.4lo.elblag.pl/index1.html
            a to jest adressmile))
            zapraszamsmile
          • skiela1 Re: Szkoła jakiej nie znacie 04.04.06, 22:53
            Fakt-jest na pelnym etacie,ale czy to pomaga........
            • towita Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 07:56
              Szkoła, do której chodzi mój syn jest niezła. Jednak kobiety na świetlicy
              okropne. Zero pomysłów, wiecznie włączony telewizor. Ręce opadają!
      • adhamah Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 08:03
        Kiedyś słyszałem, że ochroniarze w jednej ze szkół byli dobrymi kumplami
        najgorszych szumowin tam chodzących.
    • adhamah Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 08:02
      Straszne, ale niestety coraz częściej na porządku dziennym.
      Czemu w Polsce nie wyrzuca się za szkół, tylko za wszelką cenę przepuszcza się
      uczniów do następnej klasy. Wg mnie to w tym miejscu zaczyna się problem.
      • de_treville Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 09:03
        Problem zaczyna sie w domu, mam wrazenie, ze teraz dzieci sie nie wychowuje, co
        najwyzej spelnia zachcianki. Jak by taki dostal pare razy w skore od ojca, to i
        do nauczycieli by mial szcunek.
        M.
        • towita Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 09:18
          Tu chyba nie chodzi tylko o nauczycieli, ale o szacunek w ogóle. A raczej o
          jakąś przyzwoitość wobec drugiego człowieka.
          • de_treville Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 09:29
            Tak, oczywiscie, nauczyciele to tylko przyklad. Ogolnie chodzi o to, ze
            wszystko wolno. I ze ma sie nie tylko prawa, ale i obowiazki.
            M.
      • very_famous Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 13:05
        > Czemu w Polsce nie wyrzuca się za szkół, tylko za wszelką cenę przepuszcza się
        > uczniów do następnej klasy.

        Ponieważ obowiązkiem szkoły, która wyrzuca ucznia jest znalezienie mu innej
        szkoły, ktora zechce go przyjąć. I tak zamiast to szkoła a nie uczeń ma problem.
        I każde bydle o tym wie.
    • thistle Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 12:02
      Podobny tekst słyszałam niedawno na placu zabaw - dotyczył kuratorki.
      Ne wiem zbyt wiele o funkcjonowaniu zawodówek,ale wygląda to faktycznie na
      poligon.
      W jednym z gimnazjów na Ruczaju funkcjonuje ochrona - przynajmniej była rok
      temu.Panowie nie byli na miejscu bez przerwy,ale podjechali natychmiast(moze
      pięćminut,byłam pod wrazeniem) gdy nauczycielka wypatrzyła młodzieniaszka
      fajczacego w pobliżu szkolnego ogrodzenia.
      W mojej szkole takie "elementy destrukcyjne" sa opanowywane trochę inaczej -
      raczej zaczyna się od rodziców.Potem pedagog, psycholog, skierowanie do
      poradni,badania,orzeczenia ( w 7 przypadkach na 10 okazuje się,ze faktycznie
      dziecko ma problemy ze zdrowiem,neurologiczne,hormonalne itp., lub takie czy
      inne upośledzenia,które umiarkowanie troskliwym,lub beztroskim,lub
      patologicznie nieobecym rodzicom umknęło przez ostatnie np.13 lat) i na
      nauczanie indywidualne - przynajmniej spokojne dzieciaki będą mogły się uczyć.
      Takie siedzenie w domu mobilizuje rodziców, muszą dopilnować obecności
      małolata w domu, codzienne wizyty nauczycieli w mieszkaniu wymuszają
      czesto "wyregulowanie"jakiejś cześci życia dziecka.Np, otrzymuje ono pierwsze
      w życiu biurko do nauki. Zaczyna działac"co oni sobie pomyślą" - co nie
      działało,gdy syn/córka rozrabiał w szkole. I na dobrą sprawę to działa, choć
      wymaga duuuzo pracy. I stałej obecności kilku specjalistów w szkole.
      • towita Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 13:11
        Obiektywnie rzecz biorąc to kilku nauczycieli też bym usunęła.
        Najpierw siostrę Agnieszkę, która terroryzuje dzieci z drugiej klasy i ich
        rodziców. O!
        • thistle Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 13:15
          A nie da się "zmienic" siostry??? Rodzice mogą poprosic o zmianę
          nauczyciela,dyrekcja chyba żadko odmawia takim prośbom. A nauczycielce
          zasugerować urlop "dla poratowania zdrowia", choćby uczniów i rodziców?
          Chyba,ze siostra jest np.wicedyrektorką...
          • dimanche Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 13:25
            siostra to znaczy zakonnica?
            • towita Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 13:31
              Ta siostra jest przewrażliwiona. Każdy wychowawca uprzedza rodziców na początku
              roku szkolnego jak ważna to persona. Generalnie trzeba uważać.
              Każdy chce,żeby jego dziecko było do Komunii dopuszczone i siedzimy cicho.
              Grunt to przeczekać.
              Ja się umówiłam z małżonkiem, że telefony od niej odbiera on. Z facetem jakoś
              inaczej rozmawia.
              A ona dzwoni do rodziców i przekazuje uwagi typu: za długo szukał książki,
              dlaczego wkleił wizerunek Papieża a nie narysował jak kazałam, dlaczego nie był
              w Kościele itp.
              • dimanche Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 13:37
                no to faktycznie przesadza ta siostra, a co ją o obchodzi, czy ktoś chodzi do
                kościoła czy nie/skoro lepiej ją faceci potrafią podejść to możę ona sie minęła
                z czymś w życiu i teraz rozładowuje kompleksy na innych...
              • thistle Re: Szkoła jakiej nie znacie 05.04.06, 13:41
                u nas taką terrorystką jest pani od sztuki..."Za długo szukał pasteli w
                plecaku"(Cytat z zeszytu uwag). Urlop roczny pomógł.
                Dzieciom też.
                A kobieta ma jakieś fanatyczne poczucie misji - o zakonnicach
                najprzedziwniejsze historie krążą, moze właśnie takie dają im początek...
                Gorzej,ze nawet dziecko z wierzącej i praktykującej rodziny ktos taki moze
                zniechęcić do kultu.
Pełna wersja