dimanche
06.04.06, 10:17
Istnieje grupa ludzi, którzy są fatalistami. Nawet najlepszemu przyjacielowi
powiedzą, że mu sie nie uda. Mamy mojej znajoma z pracy ciągle powtarzała, że
w życiu to nigdy nic nie wiadomo i w razie czego, żeby ktoś jej kwiatki
podlał, gdyby coś się zdarzyło - aż w końcu zginęła w wypadku. Moja ciotka
ciągle powtarza, że mojej kuzynki małżeństwo jak nic się rozpadnie (tylko na
tej podstawie, że nie mieszkają razem). Moje dwie przyjaciółki ciągle
powtarzają, że nie spotkają tego jedynego - spoędziłam z nimi wiele czasu i
nigdy tak nie mówiłam, mam męża, one dalej są same. Moja teściowa martwi się
naprzód, żebyśmy mieli zdrowe dziecko, bo teraz to dużo dzieci choruje. Nigdy
mi do głowey nie przyszło, że miałabym urodzić chore dziecko albo że mi bęzie
chorowało. Nie chcę tego słuchać, wyłączam się wtedy. Jak ja nienawidzę
takiego krakania...Sa tacy, co ciągle powtarzają, że mają pecha i on ich
jakos dziwnie ciągle prześladuje.