zaraz mnie trafi szlag

09.04.06, 13:26
Pracowalam na zlecenie dla kogoś za pół darmo, nie otrzymałam naleznej mi
kasy (i to śmiesznej kasy) za ostatnie 2 miesiąće, upominam sie już od
miesiąca, dziś beczelnie przychodzi mi kolejne zlecenie. Odpisałam skur...,
żę mu nie zrobię, dopóki mi nie zapłaci. Niestety pracuję w branży, w której
czasem robi się coś za pół darmo, ale wszystko ma swoje granice. Tak wygląda
praca na umowe o dziełó - dostałam szału, dobrze, że mam zdrowe serce, bo
chyba bym zawału też dostała. ludzk bezczelność nie ma granic - oto nauczka,
by nic nie robić za pół darmo, chcą taniego robola to niech szukają
gdzieindziej, ale z braku laku łapie się cokolwiek...a może niewarto?
    • muraszka1 Re: zaraz mnie trafi szlag 09.04.06, 14:03
      dawno,dawno temu tez tak mialam,ale ani wolnego,ani zaplaty,
      juz tam nie pracuje,a moj stolek piastuje 5 z protekcji
      • dimanche Re: zaraz mnie trafi szlag 09.04.06, 14:06
        żyję od zlecenia do zlecenia, mąż zarabia marnie, jak tak dalej pójdzie to
        chyba niedługo wrócę na prowincję, na której też nie ma pracy, ale życie i
        mieszkania są tańsze...czasami mam już dość, a nerwy mnie zeżrą...a w zeszłym
        roku miałam całkiem niezłą passę...
    • frida2 Re: zaraz mnie trafi szlag 09.04.06, 14:17
      Weź głęboki oddech i policz do 10 wink
      • towita Re: zaraz mnie trafi szlag 09.04.06, 14:39
        Wszystko się ułoży. Po latach chudych przychodzą tłuste i tak w kółko...
        • dimanche trochę mi przeszło 09.04.06, 15:07
          Wiem, wiem...A dzięki temu, źe wczoraj spędziłam tak uroczy wieczór, to jest mi
          trochę łatwiej sie opanować. No i mam inne zlecenie, które robie od wczoraj,
          ale to naprawde małó. Wiara czyni cuda, a ja mimo wszystko wierzę - jakbym
          mogła słodkie to bym sie napchała krówkami i złóść by mi minęła...Dzięki za
          słowa pociechy, dobrzy ludzie...już mi lepiej...
    • cienmotyla Nie martw sie:) - bedzie dobrze:) 09.04.06, 16:43
      • dimanche to może wizualizacja? 09.04.06, 16:49
        Wyobrażam sobie przeto wspaniałą firmę, w której mam sympatycznych
        współpracowników i na Wielkanoc dostanę premię, a zarobki comiesięczne też
        niezgorsze (no bo, nie przesadzajmy, nie można mieć wszystkiego), ale na
        utrzymanie i jakie takie życie wystarcza...A szef znowu mnie pochwalił za
        staranność i terminowość - jeju...no to teraz poczekam spokojnie na to, co w
        realu...
        • adep1 Re: to może wizualizacja.. 09.04.06, 17:49
          Dimanche, mogę do Ciebie napisać na "gazetowy" mail?
          Mam do Ciebie pytanie "biznesowe", to coś bardzo nielubianego, ale jak masz dużo
          czasu...
          • dimanche Re: to może wizualizacja.. 09.04.06, 17:51
            adep1 napisała:

            > Dimanche, mogę do Ciebie napisać na "gazetowy" mail?
            > Mam do Ciebie pytanie "biznesowe", to coś bardzo nielubianego, ale jak masz
            duż
            > o
            > czasu...
            zawsze, kiedy chcesz...
      • cienmotyla ja miałam podobna sytuacje... 09.04.06, 16:52
        tylko ze jako osoba niepełnoletnia pracowałam w ulotkach i to tez było
        ryzykodla mnie bo nie moge sie przemeczać ( takie cholerstwo) no a ze mi były
        pieniazki potrzebne a nie dostaje kieszonkowych itp wiec musiałam zarobic...
        latałam dwa miesiace z ulatkami jakis głupich kursów szykiego czytania wrrr,
        muysiałam na klamce wiesza ckazde oddzielne... najgorzej było z blokami 4-
        pietrowymi bez windy i z domkami jednorodzinnymi ( psy na mnie szczekały) ..
        ludzie drzwi nie otwierali, byli niemili, krzyczeli itp... Całe wakacje
        straciłam i co??? i gosciówka miała mi zapłacić 700 zeta ( tez smieszna kwota
        za zmarnowane wakacje ...) ale powiedziała ze mnie sprawdziła i ze nikt nie
        dostał mojej ulotki... Myslałamze sie zarycze na smierc, jak mi było przykro to
        juz nie mówie... nic nie dostałam...
        • dimanche Re: ja miałam podobna sytuacje... 09.04.06, 17:47
          Zrobiłam rozróbę za pomocą emalii - upomniałam się trochę brutalnie o swoje.
          Przyszła odpowiedź, już się ucieszyłam, ale wczytuję się, a facet mi pisze, że
          on mi wystawi brutto tę kwotę, którą ja zarobiłam netto - co ja u licha pokażę
          temu cholernemu bankowi? Przecie na umowę o dziełó odchodzi ledwie 10% podatku,
          i to i tak wychodzi taka marna kwota. A on mi chce jeszcze obciąć...Jak oni to
          sobie wyobrażają? Moje nerwy znów na wierzchu...Liczę baranki dla odmiany...
          • dimanche no i wyszłam na swoje... 09.04.06, 20:12
            tak mu napisałam, żę spokorniał i zgodził się na moje warunki...ale przyjemne
            to nie było...
            • adep1 Re: no i wyszłam na swoje... 09.04.06, 20:17
              "Kto ryzykuje, w kozie nie siedzi" podobno...
              W tym przypadku sprawdziło się - ryzyko się opłaciło!
Pełna wersja