Żurek, co chciał być szampanem...

14.04.06, 20:55
chyba mu się święta pomyliły...
Właśnie wyszłam spod prysznica po bliskim spotkaniu z tą istotą. Pokazowo
wystrzelił mi w rękach podczas otwierania butelki. Ale jak - szampan by się
nie powstydził efektu...
Oczywiście, jak zwykle, butelkę wstrząsnęłam przed otwarciem, żeby się
wszystko wymieszało... efekt był dosłownie piorunujący, a ja wyglądałam,
jak... no nie, nie powiem. Podobnie zresztą wyglądała kuchnia. Druga butelka
zrobiła to samo, choć otwierałam ją ostrożnie...
Na szczęście trochę do i garnka trafiło.
Ale wiecie co - dobry nawet wyszedł, jest intensywny w smaku, jak trzeba.
Szkoda tylko, że kuchnia jak pobojowisko wygląda;-P
    • sloggi Re: Żurek, co chciał być szampanem... 14.04.06, 23:04
      Mnie uczono, żeby żur otwierać tak jak wodę gazowaną - powolutku i nad garnkiem.
      • a.g.n.i Re: Żurek, co chciał być szampanem... 14.04.06, 23:26
        Mnie być może nawet też, nie pamiętam. Ale dawno nie trafiłam na taki mocno
        ukiszony widocznie... stąd nawet i nim czasem potrząsałam, żeby wymieszać...
        dziś to nie był dobry pomysł.
        • antidotumm Re: Żurek, co chciał być szampanem... 14.04.06, 23:46
          Zur ma przerosty ambicjonalne!
Pełna wersja