Czuje 540 km w tyłku...

18.04.06, 17:19
...pachnę jak Intercity Sudety, święta, święta i po
znowu sobie obiecuje, że na następne tyłka z Wawy nie ruszę
    • dimanche o, nasz marnotrawny wrócił 18.04.06, 17:20
      aż tak źle?
      • denton76 Re: o, nasz marnotrawny wrócił 18.04.06, 17:22
        makabrycznie męcząco i bez szans na ucieczkę, zero neta, zasięg komórkowy tylko
        po wejściu na najwyższego świerka
    • cienmotyla Re: Czuje 540 km w tyłku... 18.04.06, 17:20
      heh biedaczek... ja na szczescie w domu sama z młodym byłam i nie załuje... tez
      by mnie ok tyle km czekało do przejechania jakbym sie zdecydowała na rodzinne
      swieta
      • dimanche Re: Czuje 540 km w tyłku... 18.04.06, 17:30
        a ja lubię przemieszczać się...
        • cienmotyla Re: Czuje 540 km w tyłku... 18.04.06, 17:53
          ja tez lubie ale nie moge. Lubie jezdzic samochodem ale chyba najbardziej
          pociagiem... wtedy czuje jakby miały nadejsc wakacje, czuje sie taka wolna i
          wyzwolona, jakby czekała mnie przygoda. i pociagi wcale sie mi nie kojarza z
          pozegnaniami itp.. lubie słyszec te tum tum tum tum tum tumtongue_out
    • skiela1 Re: Czuje 540 km w tyłku... 18.04.06, 19:06
      to chyba lepiej niz w nogachtongue_out
    • sloggi Re: Czuje 540 km w tyłku... 18.04.06, 19:08
      A mi tak brakuje podróży.
Pełna wersja