skiela1
20.04.06, 19:23
Na pewnym rysunku satyrycznym przed komputerem siedzą dwa psy. Jeden z nich
tłumaczy drugiemu: „W Internecie nikt przecież nie wie, że jestem psem!”.
Rysunek ten dobrze ilustruje powszechne przekonanie, że internauci ukrywają
swoje prawdziwe „ja”, tworząc na potrzeby sieci zupełnie odmienne tożsamości.
Tymczasem z wielu badań wiemy, że specyficzne cechy komunikacji wirtualnej nie
wpływają na zmianę mechanizmów psychologicznych leżących u podstaw naszego
zachowania.
Społeczna mimikra
Jednym z mechanizmów psychologicznych jest zjawisko mimikry, czyli
naśladowanie zachowań rozmówcy. Jeśli w trakcie pogawędki zauważymy, że mówimy
czy siedzimy w ten sam sposób co osoba, z którą gawędzimy, to będzie właśnie
mimikra. Amerykański psycholog John A. Bargh uważa, że naśladownictwo jest
skutkiem motywacji do afiliacji, czyli nieświadomego dążenia do stworzenia
przyjaznych relacji między partnerami interakcji. Oczywiście nie wszyscy i nie
zawsze pragniemy afiliacji.
Nieświadomy kameleon
W swoim badaniu Cheng i Chartrand pokazały, że istnieją warunki, w których
społeczni pragmatycy są szczególnie zmotywowani, by naśladować zachowanie
innych osób. Przyjęły założenie, że prawdopodobieństwo spotkania swojego
rozmówcy w przyszłości wzbudzi w społecznych pragmatykach motywację do
afiliacji i spowoduje wystąpienie mimikry. Badani mieli współpracować z osobą
(w rzeczywistości pomocnikiem badaczek), która wystudiowanymi ruchami ręki
dotykała swojej twarzy, na przykład pocierała czoło. Okazało się, że społeczni
pragmatycy, którzy sądzili, że w przyszłości będą mogli spotkać tę osobę,
powtarzali jej sposób dotykania twarzy. Chartrand i Cheng nazwały to zjawisko
efektem kameleona – człowiek dostosowuje się do sytuacji, w jakiej się
znalazł, podobnie jak kameleon zmienia odcień skóry, żeby dopasować się do
otoczenia.
Emocjonalne emotikony
Czy zjawisko mimikry – opierające się przecież w dużej mierze na komunikacji
pozasłownej – występuje również w Internecie? Czy można je dostrzec w
porozumiewaniu się opartym na przekazie pisemnym? Wydaje się, że tak.
Wprawdzie komunikując się przez Internet, nie możemy zobaczyć grymasu twarzy
naszego współrozmówcy i nie usłyszymy tonu jego głosu, jednak istnieją inne
sposoby pokazania naszych emocji i uczuć. Pomysłowi internauci zamiast
uśmiechów przesyłają tzw. buźki, czyli emotikony. Owe emotikony i inne
charakterystyczne dla sieciowego języka symbole – takie jak skróty, akronimy i
wielkie litery – uzupełniają tekst pisany i pokazują nastrój autora wypowiedzi.
kiosk.onet.pl/charaktery/1310609,1251,artykul.html
A jak jest z waszym "Ja"w sieci ?