dimanche
24.04.06, 23:32
Mam nieraz ochotę otworzyć się przed kimś do końca, ale i tak tego nie zrobię,
chociaż nieraz mnie tak bierze i trzyma - wyrzucić wszystko, co tylko
możliwe...ale komu, po co i za jaką cenę? Ufam wielu ludziom, nawet tym,
których świeżo poznaję...ale wydaje mi się, że byłby to błąd z mojej
strony...Czy to nie jest trochę powierzchowne, że nie potrafimy ani mówić ani
słuchać...czego tu się bać? Najlepsze jest to, że kompletnie nie boję sie
mówić o swoich wadach, kompleksach i niedociągnięciach. czy to jest naiwne czy
głupie, czy co? Bo może źle robię, sama nie wiem...