czy to jest ekshibicjonizm, a może głupota?

24.04.06, 23:32
Mam nieraz ochotę otworzyć się przed kimś do końca, ale i tak tego nie zrobię,
chociaż nieraz mnie tak bierze i trzyma - wyrzucić wszystko, co tylko
możliwe...ale komu, po co i za jaką cenę? Ufam wielu ludziom, nawet tym,
których świeżo poznaję...ale wydaje mi się, że byłby to błąd z mojej
strony...Czy to nie jest trochę powierzchowne, że nie potrafimy ani mówić ani
słuchać...czego tu się bać? Najlepsze jest to, że kompletnie nie boję sie
mówić o swoich wadach, kompleksach i niedociągnięciach. czy to jest naiwne czy
głupie, czy co? Bo może źle robię, sama nie wiem...
    • skiela1 Re: czy to jest ekshibicjonizm, a może głupota? 25.04.06, 00:01
      Masz taka potrzebe otwierania sie przed kazdym?
      Otworzyc mozna sie przed kims zaufanym a zaufanym nie moze byc kazdy.
      • dimanche Re: czy to jest ekshibicjonizm, a może głupota? 25.04.06, 00:04
        Nie, oczywiście, żę nie przed każdym. Ale na SO nieraz przesadziłam, jak sądzę,
        ale jakoś mnie to nie bardzo obchodzi, czy ktoś kiedyś zrobi uzytek z tego...
        • iwo_1975 Re: czy to jest ekshibicjonizm, a może głupota? 25.04.06, 08:39
          dimanche napisała:

          > Nie, oczywiście, żę nie przed każdym. Ale na SO nieraz przesadziłam, jak sądzę,
          > ale jakoś mnie to nie bardzo obchodzi, czy ktoś kiedyś zrobi uzytek z tego...


          Na to trzeba byc przygotowanym. Jedynie zaufani maja prawo sluchac moich
          wynurzen. Oczywiscie w pierwszej kolejnosci Maz, potem kolezanki. Zreszta, ....
          lepiej niech wiedza mniej. Caly komplet dostepny jest tylko jednej osobie.
    • iwo_1975 to sie otworz 25.04.06, 13:28
      To ze niepotrafimy mowic i sluchac, to widac na forach. Jest temat, ale nie ma
      odpowiedzi, bo wszyscy (moze oprocz kilku osob) zajeci swoimi rzeczami. Jakby
      sie w dziecinstwie na nagadali do konca. I robi sie papka. A przeciez chodzi o
      to zeby wypruc z siebie nurtujace problemy i uzyskac porade, a potem ja sobie
      przegryzc, czyz nie?
      Sprobuj otworzyc sie na najblizsza osobe (matke, meza, przyjaciela...). Jesli
      pojdziesz z tym do kogos innego, bedziesz miec dola (i wroga). Zacznij powoli od
      spraw najbardziej bolesnych, potem dalej. Chyba ze masz na psychologa, ale
      placenie komus tylko za to ze slucha i nie uwaza Cie za kosmite, jest niezbyt
      rozsadne.
      To ze mowimy powierzchownie, to znaczy ze boimy sie. A czego? Ze bedziemy inni.
      To sobie znajdziemy miejsce w innym towarzystwie. Gdzies sa ludzie, ktorzy
      postepuja podobnie i mozna sie z nimi porozumiec.
      Mowienie o wadach jest prymitywne. Nie lepiej je zmienic?
      Nie lepiej zablysnac tematem, niz chwalic sie co to sie nie potrafi? Albo czego nie?
      Czy nie lepiej pochwalic sie: kurczaczek byl pychota, zamiast "nie umiem, niec
      chce, to za trudne, nie da sie"! Wtedy sama sie podbudowujesz, a inni nosza Cie
      na rekach. Ot co za problem. Tyle ze trzeba probowac. Zeby ten chicken byl
      pochwalony, trzeba spalic pare garow (to nie jest kwestia sprawnosci - wiele
      rzeczy sie psuje)i nie poddawac sie. Pomysl - jutro cie dopadne i mi sie uda! W
      czasach intenetu i banjio miec problemy z takimi rzeczami oznacza blokowanie w
      rozwoju. Nie obraz sie, ale zeby przejsc poziom wyzej trzeba sie wygadac.
      Uprzedz domownikow ze bedziesz ich molestowac. Jesli sie nie zgodza, widac ze sa
      egoistami i ich problemy wazniejsze, niz wspolna walka z nimi.
      • dimanche Re: to sie otworz 25.04.06, 13:36
        Ależ właśnie o to chodzi, że jestem nawet zbyt otwarta. Nie wszystko chcę mówić
        osobom najbliższym, czasem ktoś, kogo znam krótko lub tylko wirtualnie potrafi
        wysłuchać, zrozumieć...
        • iwo_1975 Re: to sie otworz 25.04.06, 13:43
          dimanche napisała:

          > Ależ właśnie o to chodzi, że jestem nawet zbyt otwarta. Nie wszystko chcę mówić
          > osobom najbliższym, czasem ktoś, kogo znam krótko lub tylko wirtualnie potrafi
          > wysłuchać, zrozumieć...

          To znajdz ta wirtualna osobe.
          U mnie jest tak, ze najpierw lece do chlopa. I mysle czy mowic, czy nie mowic.
          Ale co za maz, co powie "glupias, nic mnie to nie obchodzi". Za wymagajaca
          jestem, zeby takiego zywic, kop... i wole byc sama.
          Ide, ten jak slucha to sie czerwony robi. Ale przynajmniej wie, ze moje
          tajemnice tylko jemu i vice wersja. I ze o niczym sie nie dowie z gazety lub od
          sasiada. Z pierwszym tak mialam, ze do kolezanek najpierw, a jemu cenzura. I od
          tego czasu wiem, ze to nie poplaca. Moralnego mialam z rok chyba, jak dotarlo do
          mnie co robie.
          • dimanche Re: to sie otworz 25.04.06, 13:50
            Wiesz, my o ważnych sprawach rozmawiamy, poza tym za długo żylismy tylko dla
            siebie, zero towarzystwa, jakis wypadów do znajomych, poza wyjątkami bardzo
            rzadkimi. To bez sensu, a teraz jak wyjechał, to dotarłó do mnie, że nie można
            tak tkwić samej, bo nie można tak się ograniczać w życiu...On ma taką pracę, że
            może często wyjeżdżać...a ja zatęskniłam za spontaniczną rozmową i wiesz co?
            Bardzo interesujących i wartościowych ludzi tu poznałam i wciąz poznaję...nie
            zamierzam tego przerywać, jak on wróci...dobrze jest znać wielu ludzi i mieć
            garstkę przyjaciół lub przynajmniej dobrych znajomych...
            • iwo_1975 Re: to sie otworz 25.04.06, 14:14
              dimanche napisała:

              > Wiesz, my o ważnych sprawach rozmawiamy, poza tym za długo żylismy tylko dla
              > siebie,

              Tez mi sie wydawalo, ze Moj inzynier(ek) tylko o powaznych rzeczach umie. Ale
              sie okazalo (i bylam wniebowzieta), jak sie okazalo, ze to nie sztywniak i nie
              musze szukac innych znajomosci, bo mam w domu radio i telewizor i jeszcze
              komputer w jednej osobie.
              Znajomych tez mamy, spotykamy sie czasem, czesto lub gesto, rzadko takze. Ale
              mamy gdzie wyjsc, nawet jak nie ma znajomych w poblizu. Znajdujemy sobie zawsze
              zajecie i nie nudzimy sie razem. Kwestia podejscia do zycia i partnera. Zreszta
              lepiej niech slyszy ode mnie pierdoly niz ma je uslyszec od innych. No i wazna
              dl amnie jest wspolnota dusz. Jesli mamy tajemnice to nam to nie ulatnia zycia i
              czujemy, ze cos jest nie tak. A ze mamy aktywne zycie, wiec nie brakuje nam
              swiezych tajemnic i tajemniczek, z ktorych mozemy pozniej zrobic jakis wieczorek.
              • dimanche Re: to sie otworz 25.04.06, 14:17
                nie sądzę, bym była rozumiana tak do końca...myślę, że są sprawy do omówienia
                tylko z innymi kobietami...ale czy ktos kogoś zrozumiał do końca?
                • iwo_1975 Re: to sie otworz 25.04.06, 14:38
                  dimanche napisała:

                  >>ale czy ktos kogoś zrozumiał do końca?

                  Sama siebie czasem nie rozumiem, a co dopiero moj bidny guy.
                  • dimanche Re: to sie otworz 25.04.06, 14:40
                    iwo_1975 napisała:

                    > dimanche napisała:
                    >
                    > >>ale czy ktos kogoś zrozumiał do końca?
                    >
                    > Sama siebie czasem nie rozumiem, a co dopiero moj bidny guy.

                    no, więc wiesz, o czym mówię. To samo mam...
                    • iwo_1975 Re: to sie otworz 25.04.06, 14:49
                      dimanche napisała:

                      >
                      > >
                      > > Sama siebie czasem nie rozumiem, a co dopiero moj bidny guy.
                      >
                      > no, więc wiesz, o czym mówię. To samo mam...

                      Ale jak mu sie muzg rozwinal zapewne. Stwierdzil, ze sluchac mnie to jakby
                      ogladac horror, thiller i komedie i ze ciezko byloby te wizje przeniesc na ekran
                      (chociaz podobno "requiem dla snu" troche oddawalo to co sie dzieje w glowie).
                      • skiela1 Re: to sie otworz 25.04.06, 15:03
                        A ja dochodze do wniosku,ze sama bedac kobieta nie rozumiem kobiet...sa jakies
                        takie skomplikowane...
                        • dimanche Re: to sie otworz 25.04.06, 15:08
                          skiela1 napisała:

                          > A ja dochodze do wniosku,ze sama bedac kobieta nie rozumiem kobiet...sa jakies
                          > takie skomplikowane...

                          Czy takie wnioski nasunęły sie może po moim wątku?
                          • skiela1 Re: to sie otworz 25.04.06, 15:14
                            dimanche napisała:

                            >>
                            > Czy takie wnioski nasunęły sie może po moim wątku?

                            Nie.Tak ogolnie...czytajac inne fora,salony no i oczywscie real....
    • iwo_1975 zacznij pisac listy 25.04.06, 13:32
      a potem je palic. Tak nauczylam sie tolerancji i zrozumialam Mojego. A wczesniej
      to bym go...
      Wyplulam sie w papier, do popielniczki i z dymem.
      Kolejny raz nastepna porcja na papier. I po.
      Teraz czuje ze znow sie zbiera, ale jeszcze troche miejsca jest. Zanim nie
      uzbiera sie pelna bania, torche minie. Przed tym przepelnialam sie srednio co
      tydzien. Moj to juz coraz czesciej znawial sie na obiady u tesciowej i pozniej
      wracal do domu.
      c nikt mnie za idiotke i kosmitke nie uwaza, bo ogien mowic nie umie.
    • woodpecker_from_mars Re: czy to jest ekshibicjonizm, a może głupota? 25.04.06, 15:53
      Moze zwyczajnie brakuje Ci rozmowy...?
      • dimanche Re: czy to jest ekshibicjonizm, a może głupota? 25.04.06, 16:02
        O właśnie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja