lexi1 30.04.06, 10:35 Czy można rozpocząć nowe życie mając pół wieku za sobą,wypalonego męża,który po prawie 30 latach dojrzał by stwierdzić,że jest się POMYŁKĄ.Czy jest ktoś z podobnym...hmmm dylematem? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
maximilianna Re: Czy po 50 mozna... 30.04.06, 11:19 lexi1 napisała: > Czy można rozpocząć nowe życie mając pół wieku za sobą,wypalonego męża,który > po prawie 30 latach dojrzał by stwierdzić,że jest się POMYŁKĄ.Czy jest ktoś z > podobnym...hmmm dylematem? Tak. Jeśli tylko chcesz siebie uratować i znowu zacząć żyć. Można w każdym wieku. Odpowiedz Link
pianome Re: Czy po 50 mozna... 30.04.06, 11:23 Można. Ba,nawet trzeba... Argumenty można by mnożyć,ale napiszę Ci tylko tyle : WRESZCIE DLA SIEBIE... Pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link
dimanche Re: Czy po 50 mozna... 30.04.06, 12:13 Nigdy nie jest za późno...inaczej wegetacja... Odpowiedz Link
cienmotyla Re: Czy po 50 mozna... 30.04.06, 12:15 zawsze mozna jesli tylko jest sie nieszczesliwym obecnie Odpowiedz Link
f.l.y Re: Czy po 50 mozna... 30.04.06, 12:45 wszystko można....jeśli sie tego naprawdę chce.... zacznij żyć swoim życiem, przeorganizuj je...te słowa pewnie Cię zabolały, ale skoro tak powiedział to znaczy, że nie jest wart poświęcania mu dalszej uwagi... 50tka to ułożony wiek...zajmij się już tylko sobą...uporządkuj swoje sprawy a on niech się cieszy ze swojej wolności.... Odpowiedz Link
agnie_szka9 Re: Czy po 50 mozna... 30.04.06, 13:06 można...znam takie przypadki. to bardzo szczęśliwe związki. Odpowiedz Link
frida2 Re: Czy po 50 mozna... 30.04.06, 13:14 A dlaczego nie? Trzeba mieć odwagę po prostu. Odpowiedz Link
dimanche Re: Czy po 50 mozna... 30.04.06, 13:17 Powiem więcej: można, a nawet trzeba... Odpowiedz Link
lexi1 Re: Czy po 50 mozna... 30.04.06, 15:23 Dziekuję...nie uwierzycie ale prawie dwa lata walczyłam o Niego,normalność...dosłowny KAMIEŃ.Szkopuł w tym,że jestem od Niego zależna i raczej mało prawdopodobne abym sama się utrzymała...Natomiast bycie w ciszy i tzw.św.spokoju to codzienny koszmar,ale czas z tym się pogodzić.Piekielnie trudno.Powiedzcie co znaczy wierność,oddanie i poświęcenie.On pępek świata i zawsze całkowity komfort psychiczny a teraz jestem NIKIM.Smutne ale prawdziwe.Wartości,które całe życie wyznawałam w realiach nie sprawdziły się.Nawet mając 45 lat nie uległam POKUSIE ŻYCIA,o rany nawet mój mąż tak nie pragnął i pożądał,nie adorował...Bądź wierna,oddana i co z tego zostało??? Milczenie i tyle pustki. Czas najwyższy otrząsnąć się,ale łatwo nie jest. Odpowiedz Link
wadera3 Re: Czy po 50 mozna... 30.04.06, 15:28 można, znam to z autopsji, i zależność i strach,że sobie nie poradzę....minęło Odpowiedz Link
skiela1 Re: Czy po 50 mozna... 30.04.06, 16:17 frida2 napisała: > A dlaczego nie? Trzeba mieć odwagę po prostu. Frydencjo droga..odwaga to nie wszystko. Jak czlowieka nie stac na zmiany to niestety ale stoi w miejscu. To nie jest takie proste w wieku 50 lat np.wejsc na rynek pracy jezeli przypuscmy nie mamy wyksztalcenia.plus oczywiscie inne sprawy... Odpowiedz Link
frida2 Re: Czy po 50 mozna... 30.04.06, 17:16 skiela1 napisała: > Frydencjo droga..odwaga to nie wszystko. Jasne, ale jednak potrzebna jest Odpowiedz Link
nelsonek Kazdy ma tyle lat na ile sie czuje. 30.04.06, 15:27 A zycie podobno zaczyna sie po piecdziesiatce! Slyszalem kiedys od osiemdziesieciolatka, ze on ma 30 lat (po piecdziesiatce). W ogole on liczyl swoj wiek od 50. Tak wiec mozna w tym wieku zaczac nowe zycie. Jednak mi do tego jeszcze troche brakuje. Odpowiedz Link
lexi1 Re: Kazdy ma tyle lat na ile sie czuje. 30.04.06, 16:01 Masz rację...mimo tylu latek,jestem wulkanem energii i czuję się młodo:duchem,sercem i mam super kontakt z młodymi ludźmi,tylko ta cisza domowa doskwiera. Nawet na kursie tańca u Polańskiego wybrał mnie młody chłopak,więc nie jest źle! A tak sobie dla poprawienia humorku i "odświeżenia"kroków poszłam.W dzieciństwie taniec był pasją.Wędrówki po górach i wchodzenie na szczyty to frajda.Mam poczucie humoru ,mam tyle ciepełka w sobie a ten...hmmm....mąż wypalony i tak śmiertelnie poważny!To jakieś chore. Odpowiedz Link
freezone Re: Kazdy ma tyle lat na ile sie czuje. 30.04.06, 16:24 Sprobuj do tego podejsc z jego punktu widzenia. Moze on mial w tym zyciu cos zrobic, ale mu sie nie udalo, bo nie trafil na glebe tylko na grunt, ktory go nie zrozumial? Moze mial inne rozrywki, ale nie mial z kim ich realizowac? Nie wszyscy sa sztywni, ale niestety tak ich odbiera srodowisko (ktore moze nie doroslo do tegoz czlowieka)? Odpowiedz Link
lexi1 Re: Kazdy ma tyle lat na ile sie czuje. 30.04.06, 20:11 Niestety nie da się dotrzeć.Chiński MUR,bezwzględność i ja tak postanowiłem i tak będzie!no i jest.W życiu z taką fanatyczną zaciętością nie zetknęłam się i żeby było tak naprawdę o co.Próby rozmowy czegokolwiek na nic się zdały,przerobiłam wszystko.Nikt z nas nie jest ideałem ,ale ...choć nie raz potwornie ciężko uczę sie trwać w tej chorej rzeczywistości.Czasem tylko człek się buntuje i pytam za co??? Generalnie po pracy EKRANY,wirtualny świat ,bądź zamyka sie drzwi i wychodzi,wyjeżdża.Nie wyobrażacie jak ciężko witać każdy dzień,bo schemat się powtarza.Można zwariować dlatego zastanawiam się czy dalsze takie życie ma sens? Odpowiedz Link
freezone Re: Kazdy ma tyle lat na ile sie czuje. 30.04.06, 21:20 Pytalas co go boli? Moj dziadek byl taki. Jedyny wplyw na niego miala ciotka (wzeniona), na swieta podawala mu osobny obiad, bo nie chcial siedziec przy stole z dziecmi. Jak sie okazalo po latach, mial dosyc "gospodarki i pola", zony ktora duchem byla w swiecie arystokracji. Przez lata kolekcjonowal wojne, ucieczke, prace w kopalni i trzecie miejsce w domu. Dokladajac okolicznosci, sumowalo sie do tego niezrozumienie dzieci i kompleks nizszosci (nie umial pisac i czytac, nie mial zawodu, dzieci pokonczyly zawodowki, zalozyly krotkodystansowe malzenistwa i dzieci). Nakladala sie na to wiara (z jego punktu widzenia pewne zachowania byly niedopuszczalne, wiec stad stres) i posluszenstwo, ktorego brakowalo, zeby czul podloge. I stad stapajac po wodzie, zyjac miedzy ludzmi, ktorych postepowania nie mogl zaakceptowac przez swoj swiatopoglad, lecial w dol. Przyszedl czas, ze modlil sie o koniec. A wszystko to wynikalo z jednostajnosci patrzenia. Na forum byl poruszany watek o empatii, nie wiem jak sie skonczyl i czy wyciagniete zostaly wnioski, ale to co opowiedzialem w sam raz jest kontynuacja tamtego tematu. Kazdy ma jakas zadre w sobie. Byl czas, gdy podstawilbym pod sciana paru politykow za ich decyzje, ktore wplynely na moje bezrobocie (czyt. frustracje). Mozliwe, ze jest cos, co kluje twojego meza, ale nikomu nie udalo sie do tego dotrzec. Stad to zachowanie. Z niektorymi fakt nie mozna sie tak latwo skomunikowac, ale ntrzeba probowac wszelkich sposobow. Odpowiedz Link
lexi1 Re: Kazdy ma tyle lat na ile sie czuje. 01.05.06, 20:32 On po prostu skończył ze mną ,ot i wszystko.A jak ktoś nie chce to nic się nie da zrobić.Szkoda,że dopiero teraz doszedł do takiego wniosku.Dziękuję za wszystkie wypowiedzi i zachętę.Dam radę ,bo po prostu tak trzeba a nie dawać się dołować wypalonemu z jakichkolwiek uczuć człowiekowi.Pozdrawiam i dzięki. Odpowiedz Link
antidotumm Re: Kazdy ma tyle lat na ile sie czuje. 02.05.06, 00:22 Moja ciotke zostawil maz, kobietka ma 60 lat, po paru miesiacach ma... nowego narzeczonego- i zamieszkaja razem w Hiszpanii. Serio zupelnie. Ale ciotka jest ladna i zgrabna. Odpowiedz Link
kklamerka Można, można :))) 03.05.06, 21:45 Patrzę na Moją Mamę i marzę o tym, by być taką jak Ona, gdy będę miała tyle lat (ok.55), co Ona - urocza mądra dojrzała kobieta... od 2 lat w udanym związku, dbająca o siebie i ogrodek, ostatnio została kierownikiem w pracy. Jestem z Niej bardzo dumna. I podziwiam. )) Odpowiedz Link
kklamerka Lexi, ale najpierw warto spróbować 03.05.06, 21:47 pogodzić się z Jego odejściem. I to może być trudne. Daj sobie czas, nie wymagaj od siebie za wiele... Masz jeszcze dużo Czasu i Sił, by żyć pełnią życia. Odpowiedz Link