Sześć lat w kurniku? Domowy więzień

04.05.06, 23:39
Po anonimowym telefonie, choszczeńscy policjanci interweniowali w Rzecku
(gmina Choszczno), gdzie rodzina przetrzymywała w kurniku niepełnosprawnego,
30-letniego Waleriana S. Pomieszczenie było zamknięte na kłódkę, a uwięziony
nieszczęśnik przykuty został łańcuchem do ściany.
Bliscy pokrzywdzonego tłumaczyli, że w ten sposób próbowali uspokoić
niepełnosprawnego, który po wypiciu alkoholu sprawiał sporo kłopotów. W
niecodziennym areszcie przebywał nawet po kilka dni, tu też był karmiony.
Prawdopodobnie sytuacja taka trwała od sześciu lat. Funkcjonariusze zatrzymali
szwagra pokrzywdzonego 50-letniego Marka Ś., a sprawę wyjaśni prowadzone
właśnie śledztwo.
Na wsi wszyscy wszystko wiedzą, ale oficjalnie nikt nie chce zeznawać. W końcu
ktoś nie wytrzymał i zadzwonił na policję mówi jeden z mieszkańców Rzecka.
Anonimowy telefon postawił na nogi funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej
Policji, którzy pojechali do Rzecka i w jednym z gospodarstw znaleźli
mężczyznę uwiązanego na łańcuchu. Przebywał w zaniedbanym kurniku, w którym
nie było już ptactwa, ale pozostał po nim obornik. W pomieszczeniu stało
jedynie łóżko i taboret. Nie było żadnej miski do jedzenia. Kurnik zamykany
był na kłódkę.
Walerek jest upośledzony i ma całkiem sporą rentę, bo chyba z 1200 złotych
miesięcznie. Rodzina zabierała te pieniądze, a jemu dają tylko pięć złotych,
to chodzi i żebrze. A że lubi wypić, to prosi czasem o złotówkę czy
pięćdziesiąt groszy. Jak nazbiera, to kupuje wino czy denaturat. Nigdy jednak
nie zrobił nikomu krzywdy, we wsi nikomu nie naubliżał, nawet jak się upił
opowiadają mieszkańcy Rzecka. Lubił tylko dalekie piesze wędrówki i trzeba go
było szukać.
Po śmierci jego rodziców opiekę nad nim przejęła siostra Małgorzata Ś. wraz z
mężem. Chłopak przeprowadził się do niej na koniec wsi. Zaś do rodzinnego domu
Waleriana S. wprowadziła się inna z sióstr mówią mieszkańcy Rzecka. Żyli z
niego, na jego rentę brali kredyty i tak go traktowali. Nawet podczas mrozu
nie chcieli wpuścić go do domu twierdzi jeden z napotkanych pod sklepem
mężczyzn. Myślałem, że się już wykończył, a on jeszcze żyje? dopytywał się drugi.
Rodzina zatrzymanego Marka Ś. odmówiła składania zeznań, ale w towarzystwie
psychologa zeznawał sam Walerek, jak mówią o pokrzywdzonym mieszkańcy wsi.
Mężczyzna wrócił do domu w niedzielę wieczorem. Prokuratura czeka na opinię
biegłego i złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie Marka Ś. "Gosia, Gosia na
pomoc!" wołał do swej siostry ze swego więzienia Walerek, czy po policyjnej
interwencji, nie usłyszą już tych nawoływań najbliżsi sąsiedzi?
www.kurier.szczecin.pl/?d=wiadomosci&id=95955
    • fnoll dziki kapitalizm! 04.05.06, 23:46
      policja nie przyjeżdża - ludzie interweniują własnymi rękami

      opieka medyczna nie wyrabia - zakładają własne szpitale psychiatryczne

      na miarę możliwości i umiejętności... tak się spełnia sen o dobroczynnej
      totalnej prywatyzacji
    • skiela1 Re: Sześć lat w kurniku? Domowy więzień 06.05.06, 04:13
      Cala wies wiedziala...
      rzadu nie bedziemy za to winic..
Pełna wersja