tomek854
06.05.06, 18:59
Oglądaliśmy z przyjaciółmi Good Bye, Lenin wczoraj. Jest tam scena spacyfikowanej manifestacji. Padło pytanie "patrzcie, tam można dostać było, a tylu ludzi manifestowało, a u nas dzisiaj na świdnickiej nawet 10 osób nie było" - na Swidnickiej we Wrocławiu był jakiś happening - bramka graniczna i tabliczka "Andrzej żegna" - "Jak to jest, że wtedy ludzie byli gotowi się narażać a dzisiaj każdy wyjeżdża z tego kraju?
No i po dyskusji doszliśmy do takichy rezultatów
Za komuny to była walka z systemem: owszem, trudniej było wyjechać (ale jak ktoś chciał, to dawał przeważnie radę - choćby uciekając przez zielona granicę). i trudniej było protestować i walczyć z systemem. Ale komunizm i ówczesne władze to byl inteligentny wróg. Dlatego się z nim walczyło o lepszą Polskę i ludziom się chciało (choć akurat w moim towarzystwie - max ok 31, to mało kto pamięta prawdziwą komunę...)
A dziś? PiSiory i spółka to nie jest ani wróg (bo w końcu demokratycznie wybrany) ani inteligentny. Więc ciężko walczyć z kimś, kogo większość Polakow (bo liczę również tych olewających wybory) wybrała. A po drugie - głupiemu się ustępuje. I stąd ten exodus...
Smutne.