tomek854
17.06.06, 00:13
Dyskutowanie z oszołomami religijnymi.
Nie zajmuję stanowiska określonego, tylko zbijam ich kiepskie argumenty. Oni sie na mnie wściekają i wyzywają mnie od satanistów i innych takich...
Dlaczego nie można porozmawiać o religii (szczególnie katolickiej) normalnie i na poziomie?
Teraz sie zaczelo od mojego pytania, czy procesja na Boże Ciało musi iść koniecznie jedyną drogą objazdu drogi krajowej nr 8 na Warszawę, skoro plac Grunwaldzki rozkopany. A zrobiła się z tego solidna awantura.
Z jednej strony mam trochę wyrzuty sumienia, bo w końcu "jeźdźę po czyimś światopoglądzie" ale z drugiej strony jeżeli ktoś uważa, że tylko on ma rację, a wszyscy inni wymyślają inne rzeczy tylko po to żeby mu dokuczyć, to nie jest to jego samego wina?
Ciekawe to jest od strony erystycznej - taka szermierka na argumenty, choć z czasem robi sie to nudne, bo ja szermierkuję na argumenty, a ten mnie cepem tylko wali po głowie w ogóle nie zwracając uwagi na to, co ja piszę (albo przekręca żeby mu pasowało).
Hm... Niby forum to jest puntk wymniany poglądów, ale z drugiej strony, czy jeżeli skupiam się na obalaniu czyichś argumentów ze strony czysto logicznej nie przyznając się za bardzo do moich poglądów to czy nie jestem trochę trollowaty?