maximilianna
28.06.06, 12:53
To będzie większa rewolucja w sypialniach niż po wprowadzeniu na rynek
viagry. Skorzysta na tym przede wszystkim co trzecia Polka, bo tyle narzeka
na obniżenie popędu seksualnego. Ale problemów z niskim popędem seksualnym
nie będą mieli także mężczyźni. Polki nie będą już musiały brać przykładu z
Kleopatry, która dla pobudzenia libido używała "roślin miłości", takich jak
szafran, aloes czy drzewo sandałowe. Przemysł farmaceutyczny wkrótce
wprowadzi na rynek prawdziwe afrodyzjaki, opracowane w laboratoriach. Nie
będą to jedynie "wzmacniacze miłości" o działaniu psychologicznym, jak choćby
zalecane przez Kamasutrę owoce granatu czy czerwony pieprz popularny wśród
Włochów od czasów renesansu. Nowe środki mają działać i na kobiety, i na
mężczyzn. Mają to być "rozpalacze pożądania", o jakich marzyli najwięksi
uwodziciele, tacy jak Giacomo Casanova, który dla zwiększenia libido i
potencji jadał ostrygi oraz czekoladę.
www.wprost.pl/ar/?O=91797