Na mojej ulicy jest strasznie...

20.07.06, 00:24
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3495615.html
Dzieci wypadły z ósmego piętra
    • cienmotyla Re: Na mojej ulicy jest strasznie... 20.07.06, 00:34
      Małe aniołki z małymi skrzydełkami. I po co?
    • frida2 Re: Na mojej ulicy jest strasznie... 20.07.06, 12:21
      - Łeb bym jej urwała na miejscu - powtarzała jedna z sąsiadek.

      Ja też.
      Mnie się to nie mieści w głowie po prostu, że matka chleje
      (i tu już niewazne jest to czy to tylko dwa czy cztery piwa)
      zamiast zajmować się dziećmi. Dzieci to odpowiedzialność, jeśli
      ktoś nie potrafi jej sprostać to nie powinien decydować się na dzieci.
      • rene8 Re: Na mojej ulicy jest strasznie... 20.07.06, 12:51
        Oczywiście wina lezy po stronie matki....
        Mi na ten temat dyskutować nie powinnam.

        Maciek miał 2 lata. spał rano wiec ja poszłam sie wykapać.
        Za chwile miałam łomotanie do drzwi.Dozorczyni mnie poinformowała ,że Maciek
        biega podwórku!
        Była jesień.

        Dzieci się nie da czasami upilnować.

        Nie bronie nikogo.
        • f.l.y Re: Na mojej ulicy jest strasznie... 20.07.06, 14:56
          myślałam, że teraz inna ulica jest Twoją ulicą.....
          • sloggi Re: Na mojej ulicy jest strasznie... 20.07.06, 21:00
            Tamta ulica zawsze będzie moją ulicą.
        • reniatoja Re: Na mojej ulicy jest strasznie... 20.07.06, 15:35
          Oczywiście, ze czasem dzieci nie da się upilnowac, czasem coś sie zdarzy,
          wypadki chodzą po ludziach. Ale jak słyszę: matka to pijana 20 latka z dwójką
          dzieci (więc zaszła w ciążę ok 16 roku życia), konkubent (czy to jest ojciec
          tych dzieci, czy tylko konkubent mamusi???) i wyrok w zawiasach za.... o
          ironio, brak opieki nad dziećmi, wiec jak to wszystko słyszę, to niestety
          trudno mi myśleć, że to była troskliwa mamusia, którą dopadło takie
          nieszczeście nie z jej winy. Po prostu niektórzy ludzie powinni być
          sterylizowani zanim dojdzie do katastrofy i ktos za ich bezsensowne podejscie
          do życia, zapłaci własnym życiem. Być moze też, ze winni są ludzie, którzy byli
          świadkami tego wszystkiego i patrzyli na to spokojnie, jak dzieci bawia sie
          samopas, bo nie chcieli sie wtrącać. Nie wiem. Skoro matka sie nie nadawała, to
          ktos może powinien był zajać sie tymi dziećmi odpowiedzialnie. Nie wiem,
          naprawdę. Zal okrutnie tych chłopców. (*)(*)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja