Dodaj do ulubionych

~~ Przestać lubić zwierzę... ~~

07.08.06, 13:56
jest stara...ma 12 lat...
myślałam, że złe chwile mamy za sobą....

kiedyś, jak w domu pojawiła sie mała kotka, zaczęła mi podsikiwać kanapę,
która czeka na wywalenie...
małą kotkę musiałam oddać....sikanie wtedy ustało.....

przez ten weekend moja stara kota zalała mi podłogę w sypialni...dwa razy...
torbę od komputera...
no i trzy razy zdążyła przez weekend zalać mi pościel na łóżku i materac...
nie nadążam prać pościeli...
materac jest do wymiany...bo przeciez nigdy nie usunę z niego tego zapachu..
dobrze, że nie mam dywanów.....

bardzo ją lubiłam, do dzisiaj, ale jak usłyszam w nocy, że skrobie zalaną
kolejny raz podłogę, a potem rano zobaczyłam, że moja pościel jest
mokra....nie wytrzymałam i ją stłukłam..

mam w sobie złość...nie znoszę smrodu kocich siusków w domu....
chodzi mi po głowie, żeby ją oddać...no bo pęchęrza jej przecież nie wytnę...
co z tego, ze kuwetę ma czystą....

mówcie co chcecie...w imię miłości do kota nie zrobię z domu szaletu...

jestem wściekła...

kociarze, jak sobie radzicie z tym podsikiwaniem? bo nie wierzę, że wasze
koty nie sikają...napewno czasem się zdarzy....

eech...kurka wodna....no....


--
..ulotne są chwile...

www.pajacyk.pl/
Obserwuj wątek
    • umfana stare koty chorują na nerki-czas do weta z kotem 07.08.06, 14:16
      Mam nadzieję, że o tym wiedziałaś?
      To normalne, że Twoja stara kota sika na ubrania, pościel- w ten sposób
      informuję Cię, że ma problemy z pęchcerzem!
      Kuweta kojarzy jej się z potwornym bólem.
      Fly biegem do weta z kocią!
      Poważnie... Twoja kotka makabrycznie cierpi sad
      --
      ♥Kocie♥Panny♥
      • umfana A propos małej kotki w domu 07.08.06, 14:26
        Jej pojawienie swodowało stres a co za tym idzie pojawie się choroby nerek.
        Fly ja w zeszłym roku pojechałam na wakacje, zostawiwszy moje 3-letnie kotki z
        przyjaciółką. Były w domu, miały jedzonko najlepsze, opiekę osoby zaufanej i co...
        Gdy wróciłam, sikały krwią do zlewu a kuweta była czysta!!!
        Weterynarz powiedział, że to ze stresu(brak mnie w domu) koty pochorowały się na
        nerki. Ten narząd u kotów to jak barometr. Kocie nerki są bardzo delikatne,
        czułe i w trudnych sytuacjach wysiadają.
        Zaufaj mi Fly!
        Jestem starą kociarą- od dziecka mam koty w domu.
        Trzymam za Ciebie kciuki i Twoją Matronę kocią!
        Umfi
        --
        ♥Kocie♥Panny♥
    • kriss67 Re: ~~ Przestać lubić zwierzę... ~~ 07.08.06, 14:41
      Fly... tak jak pisały szanowne poprzedniczki Waraszawianka i Umfana. Jak
      najszybciej do lekarza z nią.
      12 lat - to jeszcze nie taka stara.
      Zmiany w zachowaniu i w psychice u kota z zasady wystepuja nieco później - 14
      lat na przykład. Dokładnie objawy podobne do ludzkich. Kot potrafi dziwaczeć,
      ma jakies lęki.
      Tak intensywne sikanie jakie opiasałaś u swojej kotki to na pewno wynik choroby
      układu moczowego. Normalne jest, że kot od czasu do czasu potrafi w ten sposób
      narozrabiać, dla sportu albo okazując bunt - ale nie tak czesto.

      Powodzenia w leczeniusmile
      Trzymam kciuki za Twoją tygrysicesmile

      Pozdrawiam
      Krzysztof
      • ewolwenta Re: ~~ Przestać lubić zwierzę... ~~ 07.08.06, 15:04
        Kocie nerki są wrażliwe.
        Miałam kota 18 lat. Pod koniec życia też zaczął mieć problemy z siusianiem a
        także gryzł gdy się go dotykało w okolicach grzbietu i tylnych łapek (czego
        nigdy wcześniej nie robił więc pewnie była to obrona odruchowa przed bólem).
        Weterynarz faktycznie stwierdził, że to nerki. Dał leki i wskazówki co do diety.
        Pomogło na jakiś czas.
        • f.l.y Re: ~~ Przestać lubić zwierzę... ~~ 07.08.06, 15:54
          ok, ja dużo mogę zrozumieć...

          boli ją, ok...ale skoro kuweta jej się źle kojarzy to moja pościel, na którą
          leje kolejny raz tak źle sie jej nie kojarzy? i to samo miejsce na podłodze...
          tego nie zrozumiem....

          ona wiedziała, zanim ją klapnęłam, że cos zrobiła źle, bo od razy czmychnęła z
          tamtego zasikanego miejsca i schowała się, czego zazwyczaj nie robi...

          zastanawia mnie Wasze 'tłumaczenie' kotów...są biedne i co? pozwolić im lać na
          pościel? bo takie miejsce sobie wybrała?

          owszem, zawiozę ją do weterynarza...choć jestem wściekła na nią okropnie...
          za ten materac, który muszę wywalić i kupic nowy....

          --
          ..ulotne są chwile...

          www.pajacyk.pl/
            • umfana Re: ~~ Przestać lubić zwierzę... ~~ 07.08.06, 16:50
              f.l.y napisała:

              > kurczę, ale kupsko wali do kuwety....więc jej się chyba źle nie kojarzy
              > jednak...

              Kotka ma problemy z oddawaniem moczu a nie kału!
              Siusia na Twoje rzeczy, bo na nich jest Twój zapach i to u Ciebie szuka pomocy.
              Idź do weterynarza i z nim porozmawiaj, jeśli nam nie ufasz.


              --
              ▐►●◄▌
          • kriss67 Re: ~~ Przestać lubić zwierzę... ~~ 07.08.06, 16:17
            Flysmile
            No przestań sie wsciekać i pedź czym prędzej do lekarzasmile
            Jakbym Ci przedstawił pełną listę kocich szkód, to bys uznała mnie za czubka,
            hi, hi.
            Wymieniam tylko wieksze wyskoki: wiele lat temu pożar TV marki Rubin - zasikany.
            Zasikane radio - na smietnik. Dywan w duzym pokoju - na smietnik. Liczby
            zdewastowanych choinek nie pamietam. Zbita wielka lampa w wyniku kocich gonitwsmile
            Ha, ha.... Kiedyś z bratem urządzalismy w domu zawody w judo. Pech chciał, że
            nieopacznie wywalił sie stół i zbił sie blat. Wersja oficjalna - to koty. Mama
            wróciła z pracy i taki wycisk dała najstarszemu Maćkowi, że szok. Dostał biedak
            za nas, ale że w sumie miał opinie kociego gangstera, nikt nie podejrzewał
            podstepusmile

            Pozdrawiam serdeczniesmile
            Krzysztof
        • kotbert Zapewne masz rację 07.08.06, 18:30
          Niemniej zagotowałam się, gdy przeczytałam pierwszy post. Taki kot jest wobec człowieka praktycznie bezbronny, więc jak można podnieść na niego rękę? Na pewno nie przyniesie to rozwiązania problemu, za to może pogorszyć sytuację.

          Opieka nad kimkolwiek słabszym to odpowiedzialność i obejmuje nie tylko okresy, kiedy jest łatwo i przyjemnie, ale też trudniejsze chwile.
          Temu kotu trzeba pomóc, a nie go bić.

          --
          kotbert
            • kena1 Re: Zapewne masz rację 08.08.06, 10:20
              Napisała, że "stłukła" kota. A teraz, kiedy doświadczeni kociarze tłumaczą jej,
              że kot jest chory, to i tak babsztyl nie rozumie!
              I ten "ostrzegacz" według Ciebie to niby co miał znaczyć? Jak nie wyzdrowiejesz
              to oberwiesz mocniej?
    • kitis Re: ~~ Przestać lubić zwierzę... ~~ 07.08.06, 17:00
      Moja 13-letnia kotka też zaczęła mi sikać - na szafki kuchenne!!! zabrałam ją
      do weta, zrobił badanie krwi i okazało się, że Kicia ma niewydolność nerek. Też
      z początku myślałam, że kotka robi mi na złość, bo szafki kuchenne były jedynym
      miejscem, z którego ją zganiałam - a ona po prostu wybrała je, bo to było
      najbardziej dobitne pokazanie, że coś jest z nią nie tak.
    • magosiaa Re: ~~ Przestać lubić zwierzę... ~~ 07.08.06, 21:33
      Do weterynarza, to pewne, ale przy okazji chciałam wam podpowiedzieć sposób,
      gdy kot upatrzy sobie jakieś miejsce do siusiania, a jest zdrowy. W takim
      miejscu trzeba postawić malutką miseczkę z kocim jedzeniem, kot nigdy nie
      nasika tam gdzie je. Mnie ten sposób podpowiedziała pani ze sklepu
      zoologicznego, sprawdził się w 100%.
      --
      zabrania się zabraniać
      • a.g.n.i Re: ~~ Przestać lubić zwierzę... ~~ 08.08.06, 02:43
        Mój kot sikał w moim pokoju jak był niewykastrowany. Musieliśmy wykastrować,
        choć początkowo zamierzaliśmy mu tego oszczędzić. Próbowaliśmy wcześniej
        wszystkiego, łącznie z tymi miseczkami z jedzeniem.
        Teraz już nie sika poza kuwetą, ale faktycznie, zdarza mu się chorować i sikać
        krwią. Może dlatego nie sygnalizuje teraz w ten sposób, że od pierwszego
        takiego zachorowania my w ogóle mamy manię sprawdzania kuwety a nawet
        asystowania mu przy sikaniu - żeby sprawdzić, czy na pewno sika jak trzeba...
        Za to rzyga zawsze w najbardziej widocznym miejscu. Może to faktycznie
        sygnalizowanie, że coś jest nie tak...
        Myślę, że weterynarz na pewno jest potrzebny. Współczuję zniszczonych rzeczy,
        ale nie złość się na zwierzę. To naprawdę może być wołanie o pomoc albo o
        uwagę. Co do zniszczonych rzeczy, to my omal nie wyrzuciliśmy obrazu, który
        dostaliśmy w prezencie ślubnym - prawie dwa lata się wietrzył na balkonie, cud,
        że coś jeszcze z niego jest. Akurat był zdjęty ze ściany, gdy kot go delikatnie
        mówiąc olał. Krytyk, cholera. No ale po tym już wlaśnie na wycięcie sprzętu
        poszedł.


        --
        Nie skacz tak zaraz na szyny, jeszcze nie o tę grasz stawkę
        w wesołym miasteczku dziewczyny chcą z tobą iść na huśtawkę.
        Lepiej ci będzie z nimi... (Jacek Kleyff)
    • weekenda Re: ~~ Przestać lubić zwierzę... ~~ 08.08.06, 08:51
      Wiesz co? Po raz pierwszy w życiu się wściekłam czytając Twój post. I nie będę
      przebierała w słowach. Jesteś PIRAMIDALNIE OKRUTNĄ BABĄ!!!! Co zabaweczka się
      znudziła!?!?!?!? I jeśli jeszcze nie wyleczyłaś chorego stworzenia to lepiej ją
      uśpij - przynajmniej zwierzę nie będzie cierpiało. Wiesz gdzie pełno było
      takich zachowań w gatunku tzw. homo sapiens? w obozie koncentracyjnym Auschwitz-
      Birkenau i innych takich podobnych miejscach!!! Ty TĘPY BABISZONIE!!!

      I nie przepraszam Cię za straszne słowa. Tak chciałam napisać i tak o Tobie
      myślę.

      Zamiast prać pościel - do veta!!!!!!!!!!!!!!!

      --
      W górach jest wszystko to co kocham !!!
      • misia007 Re: ~~ Przestać lubić zwierzę... ~~ 08.08.06, 11:40
        Jeśli po 12 latach przestaje się lubic zwierzaka i mysli o oddaniu z powodu
        zasikanej podłogi zamiast gnać do weta i złapać się za szmatę to współczuję z
        powodu braku tzw. uczuć wyższych.
        --
        Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty
        i na pokrzywdzonych przez los.
      • kriss67 Myslałem, że po kocie:(:( 08.08.06, 11:45
        Dziś az mi serce do gardła skoczyło. Wstaje sobie o 5,30 jak zwykle, a jednego
        kota brak. Tzn. brak na łózku. Patrze na parapet, a Kleksik w następującej
        pozycji: brzuszek na parapecie, a głowa i łapy zwieszone nieruchomo na dół. Kot
        jak z kamienia. Dotykam łapy, a ta bezwiednie dynda. Az mi sie gorąco zrobiło.
        Dawaj kota do góry i patrze co jest. A ta szelma łypneła tylko złym wzrokiem,
        że ją obudziełm. Tak twardo małpa spałasmile

        Pozdro
        Krzysztof
        • towita Re: Myslałem, że po kocie:(:( 08.08.06, 12:05
          Kiedyś podrzucono mi pod samochód trzy małe kocięta. Z wiadomych przyczyn nie
          mogłam ich zatrzymać, więc wywiozłam do rodziców. Moja mamusia w kuchni napasła
          towarzystwo tłustym boczkiem. Po godzinie leżały jak trupy na fotelu, wszystkie
          trzy na kupie. Wpadłam w histerię, mamusi się dostało, poryczałam się w końcu.
          Kto by się nie popłakał?. A one po 15 minutach awantury przebudziły się -
          przeżarły się łajzy małe.
    • kriss67 Dziewczyny:) Opanujcie się:) 08.08.06, 12:26
      No widze że wątek nabiera rumieńców. Drzecie koty jak się patrzysmile A biedna Fly
      cicho siedzi.....
      Juz i na kocim forum o sprawie głosno.
      Kociarki i kociarze, apeluje o pojednanie. Wypalmy fajkę pokoju.
      Wiadomo przecież, że Fly kotki nie odda i poradzi się wetasmile 12 lat, to członek
      rodziny przeca.

      Pozdrawiam serdeczniesmile
      Krzysztof + Maciulek, Misia, Pipi, Kleksik i Zuziasmile


      • weekenda Re: Dziewczyny:) Opanujcie się:) 08.08.06, 13:03
        eh, pewnie, że wolę się pojednać. I przeproszę ze straszne i przykre słowa...

        PRZEPRASZAM.

        ale poniosło mnie. Wiem, że można nie wytrzymać, że nerwy, że emocje itd. ale
        bić? użalać się nad gratami bez szukania ratunku u veta?

        To tak jakbym biła dziecko, że płacze bo ząbki mu wychodzą, czy że ma katar czy
        zresztą... już nic nie napiszę.

        --
        W górach jest wszystko to co kocham !!!
    • pokraczna_kasia Re: ~~ Przestać lubić zwierzę... ~~ 08.08.06, 18:42
      chcialam tylko powiedziec, ze bicie chorego zwierzecia uwazam za b.
      nieodpowiedzialne i bezsensowne - ono od tego nie wyzdrowieje !!!

      kota mozna humanitarnie zdyscyplinowac psikajac na niego wodą, w tym wypadku
      jednak dyscyplinowanie nic nie da.

      wet i tylko wet.

      co do zniszczonych rzeczy, cóż..... kiedys pies zrzucil mojego laptopa. dysk
      oraz wszystkie zapisane na nim dane trafil szlag. potrafisz sobie wyobrazic
      ogrom strat? mialam zwierze stluc? fakt, ze nie byl to moj pies pomijam.
      zwierze to tylko zwierze i az zwierze. dobrze byloby aby jego opiekun o tym
      pamietal.
      • a.g.n.i Re: ~~ Przestać lubić zwierzę... ~~ 08.08.06, 19:52
        Przyznam szczerze, że nie wiedziałam wcześniej, że takie sikanie po meblach
        może być oznaką choroby. Jeżeli już, to obstawiałabym chęć zwrócenia na siebie
        uwagi, gdy np właściciel jakoś tam kota olewa lub kot czuje się zagrożony (nowe
        zwierzę w domu). Ale jak się znam, to i zarzut małpiej złośliwości też by padł
        z moich ust. Pewnie też nie wiedziałabym, co z tym zrobić. Przylać bym na pewno
        nie przylała, ale pewnie by zwierzak usłyszał parę dobitnych słów.
        Na chorobę bym nie wpadła, nawet mając w domu kota, na którego sikanie trzeba
        bardzo uważać, bo ma tendencję do zapychania się. Tzn. jesteśmy bardzo
        wyczuleni, sprawdzamy kuwetę, rozgrzebywanie po kocie żwirku żeby sprawdzić,
        ile jest mokrego to normalkasmile ale że sikanie akurat po meblach to oznaka
        choroby, też bym nie wiedziała. Przyznaję od razu, po co mam udawać kogoś
        mądrzejszego niż jestemtongue_out
        Sama bardzo ciężko znosiłam sikanie i strzykanie w domu. Ryczałam przez kota,
        mało się nie rozwiodłam przez kota, znaczy pierwsza i jedyna poważna kłótnia
        była o kastrację właśnie. Wracałam do domu i od razu przerażona do obwąchiwania
        zasłon. Dlatego trochę rozumiem Fly. To nie jest łatwe. U mnie akurat sikanie
        było raczej znaczeniem terenu przez niewykastrowanego samca. Po kastracji
        ustało. Naprawdę miałam nieraz wtedy chęć trzepnąć po ogonie, z bezsilności.
        Nigdy tego nie zrobiłam, ale nie będę udawać, że mnie wściekłość nie brała.

        Niestety, po kastracji kot zaczął się zatykać. Być może zatykałby się i tak,
        nie wiem. Nie zaczął znów lać po meblach, zauważyliśmy że jest coś nie tak przy
        pierwszej sytuacji, gdy kot wchodził 10 razy na godzinę do kuwety i nic z
        tego. I nie było to coś, co nazywamy "srajkotkiem" czyli zwykłe
        niezdecydowanie, czy mu się chce czy nie chce i że nie wie, co mu się w ogóle
        chce, tylko wchodził, grzebał, próbował sikać i miauczal patrząc na nas. Ale
        gdybyśmy nie zauważyli, byc może też wściekłabym się, że mi leje, nie wiedząc,
        ze jest chory? Nie wiem tego. Dlatego nie chcę na nikogo naskakiwać.

        Wiem ,że w złości czasem się powie za dużo. I niekoniecznie mówi się wtedy to
        to, co się naprawdę robi lub chce zrobić. I mam nadzieję, że to tak właśnie
        było, a kicia Fly już jest po wizycie u lekarza.

        --
        Jeśli nawet czasem wpadam w pomieszania zimną ciemność,
        zawsze możesz być - chociażby na odległość - zawsze ze mną...(Jacek Kleyff)
        • kriss67 Mądry tekst:) 08.08.06, 20:09
          Agni...

          > Niestety, po kastracji kot zaczął się zatykać. Być może zatykałby się i tak,
          > nie wiem. Nie zaczął znów lać po meblach, zauważyliśmy że jest coś nie tak
          przy
          >
          > pierwszej sytuacji, gdy kot wchodził 10 razy na godzinę do kuwety i nic z
          > tego. I nie było to coś, co nazywamy "srajkotkiem" czyli zwykłe
          > niezdecydowanie, czy mu się chce czy nie chce i że nie wie, co mu się w ogóle
          > chce, tylko wchodził, grzebał, próbował sikać i miauczal patrząc na nas. Ale
          > gdybyśmy nie zauważyli, byc może też wściekłabym się, że mi leje, nie
          wiedząc,
          > ze jest chory? Nie wiem tego. Dlatego nie chcę na nikogo naskakiwać.

          Musicie zwracać uwagę na "zatykanie" się futrzaka. Jak tylko są piewrsze objawy
          takiego zachowania, zaraz trzeba z nim iść do lekarza. Jak tego zaniedbarz,
          może byc nie wesoło. Poza zatykaniem objawy są takie: siny, rózowy nos i chora
          z wyglądu mordka. Od razu do lekarza!
          Takie przytykanie może miec miejsce co kilka - kilkanaście miesiecy. Zalezy
          czym karmicie czworonoga....

          Pozdrawiam Agni serdeczniesmile
          Krzysztof

          • a.g.n.i Re: Mądry tekst:) 08.08.06, 20:14
            Uważamysmile
            Je zwykle Purinę Urinary (czasem daję inne chrupki, też Puriny, ale to w
            przypadku, gdy nie mam kiedy iść do sklepu zwierzowego, to kupuję to co jest w
            marketach), dostaje specjalną pastę, no a z nosem w kuwecie siedzimy non stopsmile

            Od tamtego czasu więcej się nie zatkał na szczęście.
            A nos ma czarny, to nie poznam po kolorze, niestety...

            --
            Jeśli nawet czasem wpadam w pomieszania zimną ciemność,
            zawsze możesz być - chociażby na odległość - zawsze ze mną...(Jacek Kleyff)
            • kriss67 Re: Mądry tekst:) 08.08.06, 20:49
              Agni, przez wiele lat nasz kastrat żywił się Puriną dla takich jak on. Ale
              wiesz co powiedziała Pani wet: że to karma tak samo szkodliwa jak zwykłe,
              prawie. Że zawiera duzo popiołu i że w ogóle jest niezdrowa. Przez pewien czas
              odstawilismy całkiem karme suchą, ale wiadomo - jak ich jest 5, a jeden chory
              to cała gromadka cierpi. I wróciła, z tym że już nie Purina, tylko Royal
              dla "specjalnych".

              Pozdro
              Krzysztof
              • a.g.n.i Re: Mądry tekst:) 08.08.06, 20:55
                Royal Canin też czasem kupujęsmile
                Dostaje też wołowinę świeżą dość często, choć nie codziennie...
                --
                Jeśli nawet czasem wpadam w pomieszania zimną ciemność,
                zawsze możesz być - chociażby na odległość - zawsze ze mną...(Jacek Kleyff)
                  • anmanika Re: Mądry tekst:) 09.08.06, 11:42
                    Apropo zatykania się, to mój Ś.P Bonzuś miał zaparcia a później się okazało, ze
                    miał zapalenie trzustki które przeszło w ostre i kot wykończył się w 2 dni.
                    Chora trzustka nie daje żadnych objawów, no może właśnie te zaparcia były
                    objawem, ciągle sobie wyrzucam, że nie męczyłam weterynarzy o jakieś bardziej
                    szczegołowe badania.
                    --
                    -"Dzień dobry, zastałem Jolkę?"
                    • magdaksp Re: Mądry tekst:) 09.08.06, 12:33
                      ja mialam problem z moja kotka .wsrodku nocy narobila obok kuwetki na
                      podloge.itak dwie noce z rzedu.moja reakcja byla moze nietypowa bo usiadlam na
                      kanapie i sie niemal rozplakalam ztekstem jak w amerykanskim filmie"gdzie w
                      wychowaniu brawurki popelnilam blad"smilepotem jak juz sie otrzasnelam i przespalam
                      zproblemme poradzilam sie na froum koty i zmienilam kuwete na wieksza i problem
                      zniknal.druga kocinka ostatnio sikala nam na buty.ale postawilam wtamtym miejscu
                      kuwetke i tez problem zniknal.pozatym nierozumiem oco chodzi ztym zapachem
                      kocich sikow bo brawurka podczas ruyi znaczyla teren czyli sikala na koldre,na
                      poduszki ,na gazety ale po upraniu zapach zniknal.najlepszy przyklad to to ze
                      obsikala mi bluze aja zorietnowalam sie dopiero w autobusie w drodze do pracy
                      majac ta bluze na sobie.ale oczywiscie po praniu bluza nie smierdziala i wrocila
                      do stanu z przed zasikania.to ponoc koty anie kotki maja smierdzace siki.
                      ppozatym moja pierwsza mysl przy jakiejs nietypowej sytuacji to lece na forum
                      koty po rady albo do weta dzwonie.ijeszcze jedno.przeczytalam gdzies ze koty
                      wcale nie sa zlosliwe tylko maja problem jesli np sikaja gdzie popadnie wiec nie
                      wolno ich karac klapsem.
                      --
                      "Mówię tylko do tych którzy chcą mnie słuchać Ci,którzy nie chcą nie obchodzą
                      mnie. Po co mam czas tracić na mówienie do ściany Ściana i tak zawsze swoje wie ."
                      viva.palestyna.pl/
                      mlodzi-ratuja-biske.blog.onet.pl/
                      • f.l.y Re: Mądry tekst:) 09.08.06, 13:00
                        magdaksp napisała:


                        > ale oczywiscie po praniu bluza nie smierdziala i wrocila
                        > do stanu z przed zasikania.to ponoc koty anie kotki maja smierdzace siki.


                        ---
                        po praniu pościel oczywiście nie pachnie siuśkami (piorę pościelowe i kołdry)

                        natomiast zasikana kanapa mimo prania, zlewania zapachami i innymi cudami -
                        cały czas pachnie siuśkami, a w czasie deszczu i wilgoci w powietrzu zapach się
                        potęguje...

                        -----

                        byłam kiedys w domu, gdzie były dwie kotki - cały dom śmierdział kocim moczem,
                        przepraszam, ale tak nie pokazujemy miłości do kotów - tylko niechlujstwo...

                        (to tak ogólnie, nie do magdy)

                        --
                        ..ulotne są chwile...

                        www.pajacyk.pl/
                    • f.l.y kocie wieści.... 09.08.06, 12:52
                      ło matecko, ile wpisów smile....

                      reasumując:

                      pani wet dała Berze zastrzyk w kark i to miało pomóc....
                      pomogło - do dzisiaj, bo rano znalazłam siuśki przy cieście na szafce w
                      kuchni...no bosko po prostu...
                      kociarzy uspokoję - dzisiaj nie oberwała smile

                      ale po kolei...
                      odpowiem na Wasze posty, bo...wypada smile

                      owszem, kota dostała wtedy klapa, wybaczcie ale nie będę patrzeć jak mi kot
                      leje któryś raz na znowu zmienioną pościel...co miałam zrobić wg kociarzy?
                      poczekać, aż kota skończy lać?!?!?!? żeby jej nie stresować!?!?!
                      tak byście zrobili, naprawdę?


                      co do reszty postów, hmm...ciekawe studium ludzkich zachowań i emocji....jak
                      dla mnie gratka....

                      mogę czasem pobyć i babiszonem i okrutną babą...- czasem taka odmiana
                      rozwesela....
                      mnie oczywiście... smile

                      jednej uwagi tylko nie mogę sobie darować i muszę ją tu napisać /najwyżej admin
                      wykasuje/

                      umfana - myślałam, że Ty mądrzejszą kobietą jesteś..... smile



                      to chyba tyle....

                      buziaki dla wszystkich
                      smile


                      --
                      ..ulotne są chwile...

                      www.pajacyk.pl/
                      • skiela1 Re: kocie wieści.... 09.08.06, 14:51
                        f.l.y napisała:

                        > owszem, kota dostała wtedy klapa, wybaczcie ale nie będę patrzeć jak mi kot
                        > leje któryś raz na znowu zmienioną pościel...co miałam zrobić wg kociarzy?
                        > poczekać, aż kota skończy lać?!?!?!? żeby jej nie stresować!?!?!

                        Po co Ci kot?
                        Przypuszczam,ze Ty bardziej sie stresujesz niz ten nieszczesny kot..

                        > umfana - myślałam, że Ty mądrzejszą kobietą jesteś..... smile

                        ?????
                        kobieta rady Ci daje....jezeli nie sa wystarczajace to powinnas na kocim forum
                        pytac...tam sami fachowcy sa....

                        piszesz z usmiechem smile wiec przypuszczam,ze to moje poczucie humoru cos
                        nie_teges...
                        • f.l.y Re: kocie wieści.... 09.08.06, 15:18
                          skiela1 napisała:

                          > Przypuszczam,ze Ty bardziej sie stresujesz niz ten nieszczesny kot..
                          ==
                          być może, bo to nie kot musi zapłacić za nową kanapę i materac do sypialni...

                          -------
                          > ?????
                          > kobieta rady Ci daje....jezeli nie sa wystarczajace to powinnas na kocim forum
                          > pytac...tam sami fachowcy sa....

                          ===
                          oprócz rad, również od innych, za które dziękuję, kobieta wypisuje też inne
                          rzeczy na innych forach - do tego był mój ów 'dopisek' i to wszystko....

                          ---

                          > piszesz z usmiechem smile wiec przypuszczam,ze to moje poczucie humoru cos
                          > nie_teges...
                          ====
                          skieluś,
                          poczucie humoru możesz mieć jakie chcesz....
                          nie do Ciebie był przecież ten tekst...
                          /rzuc okiem w pocztę za moment/



                          --
                          ..ulotne są chwile...

                          www.pajacyk.pl/
                          • towita Re: kocie wieści.... 09.08.06, 15:43
                            skiela1 napisała:

                            > Przypuszczam,ze Ty bardziej sie stresujesz niz ten nieszczesny kot..
                            ==
                            być może, bo to nie kot musi zapłacić za nową kanapę i materac do sypialni...

                            A jak ja się stresuję! Z moją alergią na koty i w ogóle (Ige całkowite powyżej
                            700) to nie odwiedzę Fly prędzej aż podłogi zerwie.O meblach nie wspominającsmile
                            • f.l.y Re: kocie wieści.... 09.08.06, 15:58
                              towita,

                              znasz mnie...piorę, czyszczę te siuśki i odkurzam futrzaka na bieżąco... wink
                              nie boj..
                              podłogi też zerwę jakby co....

                              tego ciasta mi żal...
                              nawet nie spróbowałam....smile

                              a w dodatku śniło mi się, że kota zalewa mi dokumenty służbowe...
                              toż przeżycie...co?


                              no i po co mi ten kot był? no i po co? wink)


                              --
                              ..ulotne są chwile...

                              www.pajacyk.pl/
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka