Co to jest nadinterpretacja?

09.08.06, 19:57
Wielu osobom pewno się zdarza, mnie na pewno też, ale bardzo nie lubię, jak
ktoś mi sugeruje coś na podstawie swoich domysłow, a nie realnych
dowodów...szczególnie jak ktoś nie jest w temacie i nie ma o czymś zielonego
pojęcia...
    • skiela1 Re: Co to jest nadinterpretacja? 09.08.06, 20:49
      hahahaha
      a ja myslalam,ze Ci sie komp popsul..
      a Ty bylas na wyjezdzie...

      taka moja nadint.....
      wink
      • dimanche Re: Co to jest nadinterpretacja? 09.08.06, 21:23
        Taka nadinterpretacja jest nawet miła, ale gorsza jest taka, jak ktoś ocenia
        kogoś, nie znając faktów...
        • ashek Re: Co to jest nadinterpretacja? 10.08.06, 01:38
          to to się nie nazywa nadinterpretacja,
          to jest...
          zła wola.
    • simpson.50 odpowiem ci, bo widze, ze sie nie dowiesz 10.08.06, 08:55
      nadinterpretacja to najczesciej dostosowanie sytuacji do tego co chcemy
      powiedziec. Polega to na tym, ze rozmowca kieruje sie tylko wlasnymi, czesto
      miernymi przezyciami lub obserwacjami i nie stara sie wysilic, zeby rozwazyc
      wszelkie mozliwosci. Praktyczny przyklad:

      napisalem post o karze smierci. Nadinterpretacja rozmowcow polegala na
      stwierdzeniu, ze naleze do rydzyka, bo obecna partia tak chce.

      Tyle, ze ten ktos nie wysilil swojej makowki, zeby rozwazyc, ze niektorzy sa
      naprawde niebezpieczni, zabijaja innych (obcinacze palcow dla okupu - wczorajsza
      wiadomosc z GW), ale uslyszal poezje bylego papieza, posluchal troche ksiedza i
      wystarczylo mu to, zeby preznie glosic milosc do wszelakiego stworzenia. Nie
      stara sie pomyslec, ze sa tacy, ktorzy sa bardzo zli i robia krzywde innym, a
      jego swiatopoglad nie dopuszcza krytyki i konkretnych dowodow, ze tak jest.
      Bedzie dalej bronil zycia, nawet, jak bandzior zabije mu sasiada. Moze
      zweryfikuje swoje poglady, dpoiero wtedy, jak stanie sie cos zlego jemu lub
      rodzinie. To jest wlasnie nadniterpretacja, czyli klasyczne rzucanie sie na
      rozmowce w celu udowodnienia, ze nie ma racji i narzucenie mu wlasnego punktu
      widzenia. Postepuja tak ludzie, ktorym wydaje sie, ze maja absolutna racje, a
      czest sa po prostu ograniczeni, bo nie chca dostrzec innej wersji swojego
      swiata. Najprosciej jest zamknac sie w swoim rozowym swiecie i nie dopuszczac,
      ze tam gdzies jest chlod, glod, choroby. Moze to byloby nieszkodliwe, ale tacy
      chca narzucic swoj swiat innym.

      Druga sprawa, to strach. Nawiazujac do watku, wielu boi sie, ze to oni beda
      winni, wiec nadinterpretowuje wypowiedzi, kierujac rozmowe na inne tory. Czyli
      stosuje klasyczna odpowiedz wymijajaca. Stad moj rozmowca od razu, bez
      posluchania dowodow skierowal sprawe na polityke i religie. Podejrzewam tu
      strach przed kims lub czyms, wiec stad szybka agresja i niezbyt tresciwa odpowiedz.

      Nadinterpretacja nie pomaga w rozmowie, gdyz ludzie, ktorzy uzywaja tego zabiegu
      slownego, nie staraja sie sluchac argumentow strony przeciwnej, lecz staraja sie
      narzucic wlasne. Powod - brak absolutnie wlasnych przemyslen w tym temacie,
      ciasny przeswit myslowy przez ktory przebija jakis strach przed tematem rozmowy
      lub po prostu egoizm i szanowanie tylko swojej wypowiedzi.

      Mam nadzieje, ze klarownie wytlumaczylem. Moze to pomoze zrozumiec
      nadinterpretacje. A nieodpowiadanie na pytania i zmiane tematu w strone prywaty
      traktuje jako olewanie rozmowcy. Zadane zostalo pytanie i dobre maniery wymagaja
      odpowiedziec na nie, a nie zajmowac sie soba (to tak na marginesie, bo
      notorycznie zdarza sie, ze ktos ma proble i zadaje konkretne pytanie, a w
      odpowiedzi dostaje sieczke, w stylu "co u ciebie", albo "jaki piekny dzis
      dzien"), bo to moze nie nalezy do nadinterpretacji, ale do olewania rozmowcy i
      zalicza sie do dobrego tonu.
      • skiela1 Re: odpowiem ci, bo widze, ze sie nie dowiesz 10.08.06, 13:59
        s> odpowiedziec na nie, a nie zajmowac sie soba (to tak na marginesie, bo
        > notorycznie zdarza sie, ze ktos ma proble i zadaje konkretne pytanie, a w
        > odpowiedzi dostaje sieczke, w stylu "co u ciebie", albo "jaki piekny dzis
        > dzien"), bo to moze nie nalezy do nadinterpretacji, ale do olewania rozmowcy i
        > zalicza sie do dobrego tonu.


        fakt ...nie obudzilam sie jeszcze calkiemsmile)

        ale o co Ci chodzi?
        • simpson.50 Re: odpowiem ci, bo widze, ze sie nie dowiesz 10.08.06, 14:15
          skiela1 napisała:

          > ale o co Ci chodzi?

          ze jak ktos sie o cos pyta, to mu sie odpowiada, a nie zmiena tematu smile
          moze to za ostro z mojej strony, ale tak niestety jest, ktos o cos pytal i
          widocznie oczekiwal tresciwej odpowiedzi, a jesli nie, to po co pytal?
          • skiela1 Re: odpowiem ci, bo widze, ze sie nie dowiesz 10.08.06, 14:26
            Zwykle na forach towarzyskich (a do takich zalicza sie tez S@lon)rozmowy
            zbaczaja z toru..smile
            tu prywaty raczej nie ma...dlatego nie wiem co sugerowales...smile
            • simpson.50 Re: odpowiem ci, bo widze, ze sie nie dowiesz 10.08.06, 14:50
              skiela1 napisała:

              > Zwykle na forach towarzyskich (a do takich zalicza sie tez S@lon)rozmowy
              > zbaczaja z toru..smile
              > tu prywaty raczej nie ma...dlatego nie wiem co sugerowales...smile

              zeby wreszcie skonczyc z "parlamentarnym" odpowiadaniem na pytania, bo gdzie
              sie nie ruszysz, wszedzie dezinformacja, a jak sie o cos w sklepie spytasz, to
              maja cie za idiote.
              myslalem, ze grupa ludzi, jaka jest salon, nie stosuje tych zabiegow
              • skiela1 Re: odpowiem ci, bo widze, ze sie nie dowiesz 10.08.06, 14:58
                hmm,smile

                Sloggi lubi konkretne odpowiedzi ale i tak nikt Go nie sluchatongue_out

                jak to w niegrzecznym saloniesmile))
                • simpson.50 Re: odpowiem ci, bo widze, ze sie nie dowiesz 10.08.06, 15:09
                  skiela1 napisała:

                  > hmm,smile
                  >
                  > Sloggi lubi konkretne odpowiedzi ale i tak nikt Go nie sluchatongue_out
                  >
                  > jak to w niegrzecznym saloniesmile))


                  to ja sie juz przestaje dziwic, ze z telewizji trudno sie czegokolwiek
                  dowiedziec, a wyprawa do sklepu konczy sie tym, ze lepiej kupic cos przez
                  internet, bo przynajmniej tam ktos wie co sprzedaje
                  a o polityce lepiej czytac wypowiedzi na forum, niz gazety, bo niektorzy post-
                  manni wiedza przynajmniej o czym pisza
                  no i te cholerne dzieciaki, nie wiedza nic, bo nienauczeni sa mowic i sluchac )
                  no oprocz MP3 i smsow)

                  smile wink smile uncertain)
    • maraiss Re: Co to jest nadinterpretacja? 10.08.06, 11:24
      nadinterpretacja- dorabianie ideologii tam gdzie jej nie ma
      • dimanche Re: Co to jest nadinterpretacja? 10.08.06, 18:15
        No przeciez o tym mowie, ze ktos patrzy przez pryzat siebie i tyle...nie zna
        faktow, a np. ocenia kogos bezpodstawnie...nie znajac faktow...
        • fedorczyk4 Re: Co to jest nadinterpretacja? 10.08.06, 18:43
          Nadinterpretacja jest interpretacją słów i pojęć inerlekutora, tak żeby
          wyrażały to co my chcemy usłyszeć i zrozumieć. Np: Skiela (sorry SkiElu)
          napisze, że u niej jest piękna pogoda i ma świetny humor, co ja zinterpretuję
          jako próbę wywyższania się nade mną (ale musiałabym być jednak dużo głupsza niż
          jestem), bo u mnie leje i mam doła, o czym oczywiście nikomu nic nie
          powiedziałam. Fakty nie mają tu duzego znaczenia, wszystko pozostaje w sferze
          werbalnej i polega na manipulcji w wyzej wymienionj sferze. W skrócie, to ja
          wiem lepiej co autor chciał przez to powiedziećsmile
          • kriss67 Re: Co to jest nadinterpretacja? 10.08.06, 20:37
            W zyciu politycznym drogie Panie, zjawisko jest niezykle powszechne. Jak Koń
            Który Gada z LPR coś powie, dziennikarze to komentują i interpretują. No co Koń
            oburzony powiada: "nadinterpretacja ".


            Pozdro
            Krzysztof
Inne wątki na temat:
Pełna wersja