Kobiety na Tiry:)

19.09.06, 09:00
Przeczytane w dzisiejszym Metrze:

"Kiedy Elżbieta Zadrożna przejeżdżała swoim tirem główną ulicą Lublina i
zatrzymała się przed pasami dla pieszych, nikt nie chciał przejść. Mężczyźni
stali jak osłupiali. Jak kobieta może panować nad takim kolosem? Bez
problemu, o czym świadczy nie tylko przykład pani Elżbiety, ale też jej dwóch
sióstr - Beaty i Anny. Elżbieta i Anna bez obawy wybierają się nawet w trudne
trasy na Wschód - do Kazachstanu, Kirgistanu i dalekiej Rosji. - Tam dopiero
budzą sensację - śmieje się ich tata. - Rosyjskim milicjantom czy kazachskim
pogranicznikom aż szczęki opadają na ich widok. Długo nie wierzyli, że
kobieta może prowadzić takie samochody. - Żenszczina woditiel? Nie możet
byt' - powtarzali. W Polsce nie było lepiej. - Wózkiem, a nie ciężarówką! -
takie docinki słyszała jeszcze niedawno każda z obecnych szoferek na
parkingach dla tirów. Dziś na szczęście wiele się zmieniło, ale panie uznanie
u kolegów musiały sobie wywalczyć.

- W trasie jestem prawie cały tydzień - mówi Arleta Kmita z Łodzi. - Po
powrocie do domu mam czas tylko na kąpiel i szybkie przepakowanie. I znowu w
trasę - mówi.

- To życie wiecznego wędrowca - wtóruje jej pani Ania. - Samochód to nasza
sypialnia, jadalnia i miejsce pracy. Jakby nasz drugi dom - dodaje.

Jak to się dzieje, że panie decydują się na taki nietypowy zawód? Wyborem
często rządzi przypadek. Arleta za kierownicę tira trafiła prosto z ośrodka
jeździeckiego w Danii. Pewnego dnia nie było żadnego kierowcy, który mógłby
przewieźć konie kilkadziesiąt kilometrów. Wsiadła więc za kółko i... już tam
została. Przez następne pół roku jeździła tirem dzień w dzień. I to bez prawa
jazdy. Po przyjeździe do Polski zapisała się na kurs jazdy ciężarówkami. -
Robiłam go eksternistycznie, bo czego oni mogli mnie tam nauczyć - wspomina. -
Egzaminator nie mógł wyjść z podziwu, jak za pierwszym razem zaparkowałam
tyłem.

Później zaczęła szukać pracy w nowym fachu. Ciężko było, bo nikt nie chciał
zatrudnić kobiety. W końcu przyjechała ciężarówką do swojej obecnej firmy. -
Wszyscy wybiegli, by zobaczyć, jak sobie poradzę z wjazdem. Byli zachwyceni.
To wystarczyło. Pracę dostałam natychmiast - opowiada. Dziś cztery razy w
miesiącu jeździ na Zachód, najczęściej do Hiszpanii lub Anglii, służbową 430-
konną maszyną. - To DAF XF super space cup - wyjaśnia z dumą. Wcześniej
jeździła volvo na trasie Bruksela - Moskwa, przewożąc artykuły żywnościowe.
Później przesiadła się na scanię 113. Obecnie ma już drugiego DAF-a.

Izabelę Słomkowską z Poznania miłością do ogromnych aut zaraził mąż. Choć
nieco przez przypadek. Małżonek pani Izy zawodowo jeździ po całej Europie.
Zabrał ją kiedyś w trasę i się zaczęło. Wkrótce zrobiła prawo jazdy i dwa
lata temu sama ruszyła w pierwszy kurs. Zamiłowanie do tirów przeniosło się
także na dwójkę jej synów - siedmioletni Arek i dziewięcioletni Mikołaj już
dziś marzą, by mieć w przyszłości duże samochody.

Nasze panie radzą sobie świetnie. - W Kazachstanie, gdy moja córka miała
zaparkować przed rampą, wszyscy wyszli, żeby to zobaczyć - mówi Tadeusz
Zadrożny. - Zaparkowała za pierwszym razem.

- Jeżdżą lepiej niż wielu moich kolegów - przyznaje Paweł Grzegorczyk,
kierowca tira z Łodzi. Potwierdza to Jan Buczek, sekretarz generalny
Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. - Do prowadzenia
tira nie potrzeba wielkich mięśni, tylko mądrej głowy. A one je mają. Nie
docierają do nas żadne skargi ani informacje o wypadkach. Tylko komplementy -
śmieje się.

- Znajomi pytają, dlaczego jeżdżę takim kolosem? Odpowiadam, że to daje mi
dużą frajdę - mówi Arleta. - Lubię jeździć tirami i tyle. "


Pozdro
Krzysztof
    • rene8 Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 09:23
      Moja koleżanka też jeździ tirem.
      Jej mąż jexdził. Zabierał ją w trasy. Kiedy powiedziała,żeby dał jej
      spróbować ,zaczął się smiać.
      Ale pozwolił. I nauczył.
      Skończyła kurs.
      Firma męża zgodziła sie ,zeby ją zatrudnił w swojej firmie. I w długie trasy
      jezdzą razem.
      Ona jako zmiennik.
      Pierwszy raz pojechała sama,kiedy mąż nie mógł wstać rano,bo go połamały
      korzonki.
      Pojechała do Madrytu.
      Teraz kiedy dzieci sa większe, coraz częściej jexdzi sama.

      Jak się dowiedziałam to myślałam ,ze zartuje.
      Jestem pełna podziwu.

      A jako ciekawostke podam ,że kiedy urodziła dziecko mąz był w trasie i wracał
      akurat jak wychodziła .
      Podobno wszyscy wyszli zobaczyć jak ją odbiera ze szpitala .
      Przyjechał Manemsmile
      • kriss67 Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 09:31
        Hejka Renesmile
        Kiedyś byłem na pokazach lotniczych. I jakiś wielki samolot USA przyleciał.
        Jakib bombowiec to był, maszyna gigant. I patrze, a tu z kabiny mała kobietka
        wyskakuje. Pilotsmile


        Pozdro
        Krzysztof
    • magdajeden Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 09:43
      kiedys to nie było zdrowe dla kobiet. wstrzasy, wibracje czy inne cis tam,
      miało skutkowac kłopotami z plodnoscią. moze teraz sie to zmieniło, bo sa
      lepsze samochody, a moze sie nie zmieniło, tylko nikt o tym nie mówi głosno?
      jak to jest?
      • rene8 Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 10:04
        Nie wiem.
        Ale kolażanka urodziła drugą córke już jeżdzac.

        Ale wiesz...
        Przy naszych szosach to cię wytrzesie nawet w Maybachu.
        A w tych duzych to naprawde tak nie trzęsie.
        Wiem. Bo jechałam.
        Moze kiedyś i tak było.
      • zo_h Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 10:09
        Nic się nie zmieniło. Po wnikliwych badaniach naukowych okazało się że wibracje
        są równie groźne dla płodności mężczyzn jak i dla kobiet.

        Pozdrawiam.
        • towita Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 11:44
          Dla płodności mężczyzn bardziej jest szkodliwe przegrzanie jąder.
          • kriss67 Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 14:16
            Tak szczerze pisząc to kolarze mają z tym problem. I stą konstruktorzy siodełek
            co raz jakies nowości wymyslają
    • skiela1 Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 17:47
      U nas w TV pokazywali polskie malzenstwo"tirowcow",ktore zabieralo w trasy
      malenkie nowo-narodzone dziecko.
      Jest to zabronione,oni jednak uwazali 'co sie takiemu maluchowi moze stac'....
    • zza_krzaka Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 19:10
      Jest coś w wielkich pojazdachsmile

      Raz prowadziłam, co prawda nie tira, ale wywrotkę
      i więcej nie będe bo od razu miałam lekceważący
      stosunek do mniejszych samochodówwink

      Ale prowadziło się ją/wywrotkę/ fantastycznie.

      I po pierwszą swoją córę mąż przyjechał do szpitala tą właśnie wywrotką.
      smile)))
      • kriss67 Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 20:06
        Hejkasmile
        Wywrotka ze szpitala, reeewelkasmile
        A co za auto było? Star, Kamaz czy jakieś zachodnie? Dobrze wiedzieć, że
        kierowcy takich potworów drogowych od razu z pogardą patrzą na małe autkasmile

        Pozdro serdecznesmile
        Krzysztof
        • zza_krzaka Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 21:27
          kriss67 napisał:
          > A co za auto było? Star, Kamaz czy jakieś zachodnie?


          takie tam zachodnie, mniejsze od Kamaza - roześmiała się zza_krzaka
          szkoda, że tylko kilka kilometrów, ale podobało mi się


          >Dobrze wiedzieć, że
          > kierowcy takich potworów drogowych od razu z pogardą patrzą na małe autkasmile


          no.....nie wiem jak inni, ja pisałam o sobiesmile

          odpozdrawiam
          smile
    • tomek854 Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 19:59
      heh. Z jednej strony dzisiejsza ciezarowka o wiele latwiej sie jezdzi
      (wspomaganie, full pneumatyka, cisza, zadnych prawie wibracji, lepiej niz w
      osobowce a i czasy Hlaskowych opowiesci o wymianie panewek na 30 stopniowym
      mrozie tez juz sie skonczyly - teraz jak gume zlapie, to dzwonie po serwis...

      Ale z drugiej strony to dowodzi, ze kobiety jak chca to moga. Ale im sie nie
      chce zazwyczaj. I stad to cale gadanie o slabej plci niewiesciej wink
    • karen_walker Re: Kobiety na Tiry:) 19.09.06, 21:11
      Po co to woijac w bawelne? TIR, do tego flanelowa koszula w krate, drelichowe
      spodnie, buciory Timberland (albo jeszcze lepeiej DM). Slowem - jedno wielkie
      lezbo. Ciekawe, jak reaguja "tirowki" stojace przy trasach przelotowych, jak im
      taka jedna Beata czy Iza zaproponuje przejazdzke.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja