"Jestem kobieta szczęsliwą"....

21.09.06, 09:05
Wklejam i linka i całosć.
Bo normalnie mi ręce opadły!
hydepark.net.pl/viewtopic.php?t=6539

Fragment książki "przygotowanie do życia w rodzinie" zaaprobowanej przez MEN
bedzie od wrzesnia w szkolach

"Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli
się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy
całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po
drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu,
gdy idą do szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc
wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku,
na który stać nas dzięki pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na
balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o
zdrowie Swojego dziubdziusia.
Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec wspólny punkt
widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie,
które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do
kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca,
który jest podporą naszej rodziny i dla naszych pięciu
pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest
czyste, pozwalam sobie na chwile relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i
robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która
jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego
kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji,
ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą
atmosferę naszej katolickiej rodziny. Czasami haftuję tak, jak nau
czyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta
nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo. Kiedy moje
dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem,
czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania
do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego
kółka różańcowego. Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą
być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami
z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie
popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie,
ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana.
Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem
szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed
zboczeniem i abominacją.
Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, poczym myje on
ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby
zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim
w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego
skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w
telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy
się wszyscy, mój mąż szybko spełnia swój obowiązek małżeński,
ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej
katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które
urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na
mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności.
Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego
życia"


Ktoś ma coś do dodania?
    • muka77 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 09:06
      Rene juz sie zachwycalismy ta lektura wink, gdzies tu na salonach smile.
      • rene8 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 09:23
        muka77 napisała:

        > Rene juz sie zachwycalismy ta lektura wink, gdzies tu na salonach smile

        Czyli plagiat?
        Ja do tego dotarłam dopiero dziśwink
    • kriss67 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 09:10
      Hejka Renesmile
      To jest jakis żarcik czy to naprawde wchodzi do szkół?
      Normalnie szok!
      • rene8 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 09:25
        Hejka Krisssmile
        Czyżbyś był równie zdziwiony jak ja?

        Nadal myślę ,ze to "jakiś " żart?!
        • wadera3 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 09:43
          rene8 napisała:


          >
          > Nadal myślę ,ze to "jakiś " żart?!
          >

          myślę,żę żart, bo dwa lata temu dostałam to jako załącznik w mailu,

          ale...miałam kiedyś link do katolickiej strony - taki poradnik "życiowy",
          i szczerze mówiąc porady wiele nie odbiegały od tonu w jakim napisano "kobietę
          szczęśliwą" smile
          • rene8 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 09:51
            wadera3 napisała:
            > myślę,żę żart, bo dwa lata temu dostałam to jako załącznik w mailu,

            Też tak mi sie wydaje.
            Bo aż tak głupim narodem nie jesteśmy chyba?

            Ale powiem ,ze znam właśnie takie "wzorcowe" związki.
            Szkoda ,ze chłopcy wyrastaja na podwórku na najwiekszych chuliganów, a a matka
            po cichu pije.
            Nie powiem o ojcu bo można sobie dośpiewać.

            Obłuda,obłuda,obłuda.
    • very_famous Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 09:26
      O ja nieszczęsna wynaturzona grzesznica big_grinDDDDD

      Naprawdę MEN to zaaprobował??
      • rene8 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 09:32
        To jest nas dwiebig_grinDDDD
        No właśnie nie wiem?
        Jak tak to chyba zaczne dziecko uczyc w domu!
        • c.kapturek Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 09:37
          a czego spodziewaliście się po giertrychu lol2
          • rene8 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 09:47
            c.kapturek napisała:

            > a czego spodziewaliście się po giertrychu lol2

            Zajęć z nakładania prezerwatywy?
            Nauki gry na skrzypcach?
            tongue_out
            • c.kapturek Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 10:20
              > Zajęć z nakładania prezerwatywy?
              no, nie bluźnij córko! bo zakare dostaniesz linijką po łapachbig_grin

              z tym pajacem ministrem wrócą kałamarze, rózgi i faruszki z białym kołnierzykiem
              nauka o bocianach....średniowiecze jak nicwink))
          • dociek Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 09:52
            Ten tekst akurat jest satyrą, parodią nawiedzonych "podręczników" szkolnych
            o "życiu rodzinnym", propagowanych przez oszołomów i kościół katolicki do nauki
            bardzo istotnego przedmiotu w szkole. Mam wrażenie, że nasza katol-edukacja
            jest na dobrej drodze do wciskania dzieciom, że ziemia jest płaska i słońce ją
            obiega, a najlepszym sposobem na spłodzenie potomstwa jest uczestnictwo
            małżonków w niedzielnych mszach.
            • rene8 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 10:18
              Jest parodią.
              Ale ostatnio wcielaną w życie.
              Bardzo sie zastanawiam nad wysłaniem syna za rok do prywatnej szkoły. Jestem
              temu generalnie przeciwna,ale...
              Nie zgadzam sie z tym,ze klasa integracyjna jest w innym budynku niż
              klasy "normalne".
              Młody ma pójść do "normalnej",wolałabym do integracyjnej.
              I co to wogóle jest?
              Dzieci maja się uczyć,ze są słabsi ,którym należy pomnóc.
              A oni getto robią?
              W "mojej " szkole dzieci zaczynaja zajęcia od modlitwy o dobra nauke!
              A jeżeli moje dziecko i my jesteśmy innowiercami?
              To co?

              Podobno przy zapisie i przydzieleniu do klas pytaja o wiarę!
              No niech spróbują!
              • c.kapturek Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 10:24
                o matko kochana, aż tak się pozmieniało, szok.
                może prywatna szkoła to jest wyjście. coraz gorzej dzieje się w tych normalnych
                szkołach. wczoraj w tv pokazywali jak to w jednej jakiś woźny pedofil czeka
                na wyrok czy coś, a dyrektorka go nie może zwolnić póki co bo nie stac ją na
                nowego woźnego, paranoja.
              • towita Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 10:29
                Renia, pytanie o wyznanie nie jest wcale głupie, trzeba zaplanować lekcje
                religii, więc lepiej jak dyrekcja z góry wie takie rzeczy.
                Moje dziecko chodzi do normalnej szkoły i nie narzekam.
                Osobiście nie widzę nic złego w tradycyjnych rodzinach - mama nie pracuje, pod
                warunkiem, że takiej kobiecie to odpowiada.
                Nie popadajmy ze skrajności w skrajność, proszę.
                • c.kapturek Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 10:35
                  Towita, ale z tego co pamietam tutaj na forumie bylo strasznie negowane,
                  że niektóre mamy nie pracują i są w domusad
                  pamietam, że za moich czasów można było deklaracje napisać, że nie zyczy sobie
                  rodzić by dziecko uczestniczyło w lekcjach religi. a jesli na początku lekcji
                  jest modlitwa to przecież może siedzieć w ławce i nie myślec o tym, to chyba
                  trwa chwile.
                  • c.kapturek Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 10:36
                    bo od 18-roku życia, to już mozna było sobie samemu taką deklarację napisać.
                  • towita Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 10:55
                    c.kapturek napisała:

                    > Towita, ale z tego co pamietam tutaj na forumie bylo strasznie negowane,
                    > że niektóre mamy nie pracują i są w domusad
                    > pamietam, że za moich czasów można było deklaracje napisać, że nie zyczy
                    sobie
                    > rodzić by dziecko uczestniczyło w lekcjach religi. a jesli na początku lekcji
                    > jest modlitwa to przecież może siedzieć w ławce i nie myślec o tym, to chyba
                    > trwa chwile.

                    Kapturku,
                    jestem pracującą mamą i uwierz codziennie walczę z myślami czy nie powinnam
                    zrezygnować z pracy. Zawsze "coś" odbywa się kosztem "czegoś" albo co
                    gorsza "kogoś". Mam siostrę, która nigdy nie pracowała, ma czworo dzieci i te
                    jej dzieci są inne. One się wyróżniają w tym pozytywnym sensie (najstarsze
                    kończy właśnie studia a najmłodsze ma 3 lata).

                    Mój syn w publicznej szkole modli się tylko na religii, więc nie bardzo
                    rozumiem problem.
                    Mało tego ostatnio mogłam lub nie wyrazić zgodę na kontakt mojego syna z
                    psychologiem szkolnym. Jako jedyna mama w klasie nie podpisałam tej zgody.
                    Naprawdę nie są te szkoły publiczne aż takie złe.
                    • c.kapturek Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 11:21
                      wyobrazam sobie Towitosmile))))
                      osobiście nie widzę w tym nic złego, że niektórzy się decydują, aby mamy
                      zostawały w domu. sama nawet we własnym otoczeniu mogę porównać jak radzą sobie
                      dzieci dłużej wychowywane przez rodziców w porównaniu z tymi co
                      wychowała świetlica czy podwórko. chociazby, te pierwsze są zdecydowanie
                      pewniejsze siebie w póżniejszym życiu, komunikatywniejsze itp.wink no cóż,
                      decydującą rolę odgrywają zarobki, że czasem koniecznością jest aby oboje rodziców pracowało, rzecz jasna.

                      rzeczywiście nie są takie złe państwówki. mnie sie tylko nie podoba
                      giertrychowski zamysł powrotu do wygladu i zachowania szkoly gimnazjalnej
                      rodem z okresu miedzywojennego. a na swoją podstawówkę nie moge narzekać,
                      szkola miala liczne klasy bo po 30 dzieci, a ósmych klas w ten czas bylo 14big_grin
                      podręczniki często dostawaliśmy używane z poprzednich roczników,
                      i nauczyciele wymagajacy i było w sumie coolsmile
                      no nic, obaczym jak to będzie i w jakich warunkach mnie najdzie wychowywać i kształcić potomstwo lol2
                    • aga_piet Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 12:51
                      Ja też nie spotkałam się dotychczas aby dzieci modliły się na innych lekcjach
                      niż religia (mówię oczywiście o państwowej szkole). I nawet przez zerówką
                      rodzice wypełniali pisemne deklaracje czy chcą posyłać dzieci na religię.
                      Wiecie co... cały czas mam nadzieję, że Giertych prędzej czy później wyleci.
                • rene8 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 11:14
                  Pytanie o wyznanie jest nieprawidłowe.
                  Ja sobię nie życze. I koniec.
                  To ,że ja jestem katoliczka nie oznacza ,ze moje dziecko nie ma przebywać z
                  dziećmi innej wiary!
                  Od tego jest szkoła, a właściwie religia zeby przekazać dzieciom inne sprawy.
                  Ja też nie widze nic złego w rodzinie gdzie mama wychowuje dzieci.
                  Przytoczyłam "coś" przejaskrawionego, absurdalnego.
                  • towita Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 11:21
                    Rene, musisz wziąć pod uwagę, że osoby innych wyznań mogą sobie nie życzyć,
                    żeby ich dziecko uczęszczało na lekcje religii prowadzone wg wyznania rzymsko-
                    katolickiego.
                    • rene8 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 11:52
                      Towito, ale dzieci innych wyznań nie uczestnicza w lekcjach religii.
                      I nie chodzi mi o lekcje religii. Bo to jest zrozumiałe,albo tak albo nie.
                      Mi chodzi o to ,że dzieci przed lakcjami modla sie!
                      To nie jest szkoła katolicka tylko powszechna.
                      Dzieci muzułmańskie bija pokłony o tam którejś .
                      A ja nie życze sobie żeby moje dziecko za rok śpiewało "Anioł pański" o 12.
                      I to nie ma nic wspólnego z religia tylko tolerancją.

                      To jest normalne?
                      Dla mnie nie.
                      • rene8 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 11:59
                        Ale generalnie to nie chodzi o problem religii, bo to tylko "kawałeczek" z tego
                        co sie dzieje.
                        Mnie wkurzyło to,ze dzieci "inegrscyjne" sa oddielone.
                        To po co to wszystko.
                        Wiecie co? Chyba na ostatnim roku zmienie spacjalizacje.
                        Zostane pedagogiem i otworze szkołe.
                        Bo mnie krew zalewa!
                        A do tego ,że mój syn tam pójdzie jeszcze rok...
                        • c.kapturek Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 12:06
                          > Zostane pedagogiem i otworze szkołe.

                          ;D
                          • rene8 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 12:28
                            Kaptur!
                            To się nazywa determinacja!smile
                            • c.kapturek Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 12:33
                              tak 3maj Reńka, jesteśmy z tobąsmile))))
                              • towita Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 12:42
                                Wcale nie jesteśmy!
                                Reńka, Ty chyba dawno w szkole nie byłaś. Gdybym miała niepełnosprawne dziecko
                                to bałabym się zwyczajnie, że na przerwie ktoś je uszkodzi.
                                Chciałabym, żeby miało możliwośc nauki ze zdrowymi dziećmi i taka klasa "na
                                boczku" jest moim zdaniem doskonałym rozwiązaniem.
                                Co do rozmowy kwalifikacyjnej to nie uważam moich dzieci za tajemnicę. Jak ma
                                mnie taki pracodawca wywalić z ich powodu to lepiej niech mnie w ogóle nie
                                przyjmuje do pracy.
                                • rene8 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 13:03
                                  Nie,nie moja droga.
                                  Nie zgodze się z Tobą.
                                  Dziecko jest niepełnosprawne, co nie oznacza ,ze nie moze przebywać wśród
                                  dzieci zdrowych.
                                  Klasy integracyjne nie są stworzone by chronić tylko by nauczć.Dziecko w klasie
                                  integracyjnej nie jest chore. Ma pewne dysfunkcje .
                                  Klasy integracyjne nie składają się z niepełnosprawnych.
                                  A (przeprszam z góry) "kwokowanie" tak dzieciom mającym dyfunkcje powoduje u
                                  nich większe zamknięcie.
                                  Wiem jak opiekuńczą jesteś matka, dlatego wiem jka nasza dyskusja będzie
                                  wyglądała.
                                  Ja chce moje dziecko nauczyć tolerancji, samodzielności i oj brakuje mi słowa.
                                  Chce zeby był wrażliwy i pomocny.
                                  I szkoła ma mi w tym pomóc.
                                  A nie oddzielac "inne" dzieci od "normolnach"
                                  • towita Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 13:10
                                    Z tym, że sytuacja w naszych przepełnionych szkołach nie jest normalna. Czasami
                                    osobie dorosłej trudno przebrnąć przez korytarz pędzących pociech.
                                    Jeżeli tak bardzo chcesz Reniu normalności dla swojego zdrowego dziecka to
                                    dlaczego myślisz o kameralnej, prywatnej szkole?
                                    • rene8 Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 22.09.06, 09:55
                                      Masz jednak Towita dużo racji.
                                      Wczoraj byłam rozrażniona i nic mi nie odpowiadało.
                  • c.kapturek Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 11:23
                    to takie same pytanie jak te z seri czy planuje pani dzieci vel co zrobi pani z dzieckiem/ćmi na rozmowach kwalifikacyjnych, niestosowne a i tak je zadajobig_grin
    • magdajeden Re: "Jestem kobieta szczęsliwą".... 21.09.06, 11:01
      o ludzka naiwnosci smile
      ktoś naprawdę uwierzył, ze to moze byc tekst z podręcznika?
      ludzie, myslcie, to nie boli!
    • warszawianka_jedna niezły dowcip 21.09.06, 13:05
      chociaż osobiście znam taką właśnie rodzinę, tylko że oni od 15 lat mieszkają
      w ... Niemczech wink
      • to.ja.kas Re: niezły dowcip 21.09.06, 22:22
        Czasem sobie mysle, ze jakbym miała MĄDREGO męża, który umiałby wzbudzic mój
        szacunek i miłość tak ogromną. I nie bałabym sie ze jestem jego zabawka
        to....mogłabym byc taka zona.
        Ale pewnie tak mi sie tylko wydaje smile
        • towita Re: niezły dowcip 22.09.06, 07:41
          Pewnie taksmile
          Jednak męża mądrego i fajnego (musi być fajny) życzę Ci z całego serca.
      • loczek62 Re: niezły dowcip 22.09.06, 07:47
        A szanowna żona w tym stadle, wyznaje jedyny słuszny pogląd dla kobiety czyli 3K?
        • towita Re: niezły dowcip 22.09.06, 07:53
          No coś Ty!
          Zostaje jeszcze hobby, czas na lekturę, ogródek i sto innych rzeczy (3K
          oczywiście jako pakiet podstawowy)
        • warszawianka_jedna Re: niezły dowcip 22.09.06, 09:37
          loczek62 napisał:

          > A szanowna żona w tym stadle, wyznaje jedyny słuszny pogląd dla kobiety czyli
          3K?


          a co to jest, bo nie wiem?
          • wadera3 Re: niezły dowcip 22.09.06, 09:53
            warszawianka_jedna napisała:

            >
            >
            > a co to jest, bo nie wiem?
            >

            kuchnia kościól, kinder (dziecko)
          • towita Re: niezły dowcip 22.09.06, 09:54
            Dzieci, kuchnia, kościół z niemieckiego (Kinder, Kuche, Kirche).
            • warszawianka_jedna Re: niezły dowcip 22.09.06, 10:26
              aaa, to jeśli chodzi o moją niemiecką rodzinkę, zgadza się na 100%.
              Nigdzie nie chodzą, nie goszczą się, wyjeżdżają raz w roku do rodziny do
              Polski. Ale za to mają domek z ogródkiem wielkości znaczka pocztowego.
              Koszmarrrrr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja