f.l.y
27.10.06, 14:14
dostałam dzisiaj w poczcie to:
Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w
łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki dopracy.
Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków,
jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w
progu, gdy idą do szkoły.
Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki. Piorę
skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki
pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W międzyczasie
dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego dziubdziusia.
Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec
wspólny punkt widzenia.
Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi
tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i
przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest
podporą naszej rodziny i dla naszych pięciu pociech.
Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam
sobie na chwilę relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach
sweterki i
śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan
Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym
znakiem Jego woli.
Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby
zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny.
Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań
domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić
życiowo.
Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z
uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole.
Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela
im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego.
Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi
kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy
natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego
grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć
podsuniętych przez samego Szatana.
Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem
szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed
zboczeniem i abominacją.
Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, po czym myje on
ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował
siłę do pracy.
Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a
ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając
z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji.
Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy się wszyscy,
mój mąż szybko spełnia swój obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w
milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli
o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale
którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi, które w obowiązku szukają
wstrętnych i grzesznych przyjemności.
Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego
życia.
> A teraz pytanie za 3 punkty - co to k... jest?
>Odpowiedź poniżej.
>jeszcze niżej ........
FRAGMENT Z KSIĄŻKI: "Przygotowanie do życia w rodzinie" -
autor Maria Ryś - podręcznik dla gimnazjum i szkoły
ponadgimnazjalnej o miłości, małżeństwie i rodzinie -
zaaprobowany przez MEN i opłacony z Twoich podatków.
Cena detaliczna 12pln.
============
wierzyć mi się nie chce......
to chyba jakiś żart...