kriss67
06.11.06, 10:54
"Jego dom w Wilmslow pod Manchesterem nosi nazwę "Fairfields" - tak jak
stocznia, w której jego ojciec pracował jako ślusarz. Tata, kibic Celtiku
Glasgow, nie miał wpływu na piłkarskie fascynacje syna, który wybrał
Rangersów, a nawet został ich zawodnikiem. Kiedy skończył karierę, został
właścicielem pubu z zamiarem, by już nigdy nie zajmować się futbolem. Jego
hobby to muzyka klasyczna, wciąż uczy się grać na pianinie. Każde wakacje
spędza na południu Francji, w Prowansji. Jest znawcą win, piwnice pod domem
rozbudował tak, że są większe niż powierzchnia mieszkalna.
Uważa się za szkockiego socjalistę. Popiera Partię Pracy Tony'ego Blaira. Ma
kilka koni wyścigowych i regularnie ogląda je w akcji. Kiedy wkurzy się na
piłkarza, wykrzykuje pretensje, zbliżając twarz do twarzy delikwenta.
Zawodnicy nazywają to "metodą suszarki".
Jest honorowym obywatelem Manchesteru, Glasgow i Aberdeen. I najbardziej
utytułowanym trenerem w historii futbolu na Wyspach. Przez 20 lat pracy w
Manchesterze United zdobył osiem tytułów mistrza Anglii, pięć Pucharów
Anglii, sześć Tarcz Dobroczynności, wygrał Ligę Mistrzów, Puchar Zdobywców
Pucharu, dwa Superpuchary Europy i Puchar Interkontynentalny.
Kibice "Czerwonych Diabłów" podczas każdego meczu na Old Trafford śpiewają mu
piosenkę: "Now every single one of us, loves Alex Ferguson" ("Teraz każdy z
nas kocha Aleksa Fergusona").
Sir Alex i wyrzucony medal
- Ruud jest niezły, ale nie pobił mojego rekordu. Gdy grałem w Dunfermline,
strzeliłem 45 goli w 51 meczach - żartował kiedyś z van Nistelrooya, który w
barwach MU zdobył w pięciu sezonach 107 bramek. Ferguson - tak jak Holender -
był napastnikiem. Karierę zaczynał w Queens Park jako 16-latek. Był amatorem,
jednocześnie - kontynuując tradycje rodzinne - pracował jako ślusarz w
stoczni w Clyde. Po zdobyciu 15 bramek w 31 meczach przeniósł się do St.
Johnstone. Tam ustrzelił hat tricka w spotkaniu z Glasgow Rangers. Władze
Rangersów postanowiły za wszelką cenę sprowadzić utalentowanego gracza.
Zapłaciły 65 tys. funtów, co w 1967 r. było transferowym rekordem szkockiego
futbolu.
Ferguson trafił do klubu, któremu kibicował od dziecka, i mocno się sparzył.
W 1969 r. Rangersi przegrali finał Pucharu Szkocji ze znienawidzonym
Celtikiem 0:4, a trener właśnie Aleksa uczynił kozłem ofiarnym porażki.
Stwierdził publicznie, że odpowiada - on, środkowy napastnik! - za stratę
każdego gola. Ferguson był tak wściekły, że wyrzucił na śmietnik medal za
zajęcie drugiego miejsca. Kilka miesięcy później chciał go pozyskać
Nottingham Forrest, ale żona sir Alexa, Cathy, odmówiła przeprowadzki do
Anglii. Ferguson przeniósł się do Falkirk, a potem do Ayr United, gdzie w
1974 r. zakończył karierę i został właścicielem pubu.
Nie dotrzymał danej żonie obietnicy zerwania z futbolem. Został trenerem
klubiku East Stirling. Miał 32 lata i zarabiał 40 funtów tygodniowo. Za
namową trenera reprezentacji Szkocji Jacka Steina odszedł do St. Mirren,
które wprowadził do pierwszej ligi. Już wtedy zaczęto mówić o jego
niezwykłych zdolnościach taktycznych i do pracy z ludźmi. Ta opinia
potwierdziła się, gdy objął Aberdeen i po roku wygrał z nim ligę szkocką,
przełamując 15-letnią dominację Celtiku i Rangersów. Już wówczas dał też o
sobie znać jego porywczy charakter - prasa nazywała go "Furious Fergie"
("Wściekły Fergie"). A w 1983 r. zdobył z Aberdeen Puchar Zdobywców Pucharów,
pokonując po drodze Bayern Monachium, a w finale Real Madryt.
W 1986 r. zastąpił Rona Atkinsona na stanowisku trenera Manchesteru United.
Żona tym razem nie protestowała. Wolała już leżący niedaleko szkockiej
granicy Manchester niż Londyn (Ferguson miał też propozycję z Arsenalu), nie
mówiąc o Barcelonie.
Sir Alex i jego dzieciaki
Walijski skrzydłowy MU Ryan Giggs tak opisuje w autobiografii swoje 14.
urodziny w 1987 r. - To było słoneczne popołudnie. Siedziałem przy torcie z
grupą przyjaciół w mieszkaniu w Swinton pod Manchesterem. Nagle dzwonek do
drzwi. Wszyscy milkną, jakby przeczuwając, że za chwilę coś się wydarzy.
Wszyscy zaproszeni goście już byli przy stole, więc to musiał być ktoś
szczególny. Otwieram i widzę przed sobą... Aleksa Fergusona, trenera
najsłynniejszego klubu Anglii. Przyszedł osobiście, żeby zaproponować mi
naukę w szkółce piłkarskiej Manchesteru United. To była "propozycja nie do
odrzucenia". I najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałem na urodziny. Do
dziś nikt tego nie przebił - wspomina Giggs.
Ferguson krótko trzymał go w akademii. Profesjonalny kontrakt podpisał z
Giggsem dzień po 17. urodzinach. W następnym sezonie oddał mu lewe skrzydło
na własność, a Walijczyk odpłacił mu rzadko spotykaną lojalnością. We
wrześniu rozegrał w barwach "Czerwonych Diabłów" 600. spotkanie, zdobywając
po drodze siedem tytułów mistrza Anglii, wygrywając Ligę Mistrzów i
odrzucając lukratywne oferty Interu, Juventusu i Lazio.
Również podczas swych 14. urodzin sir Aleksa poznał osobiście inny wychowanek
Man Utd., Paul Scholes. Nie mniej lojalny niż Giggs - w październiku rozegrał
mecz nr 500 w barwach ManUtd. David Beckham dostąpił tego zaszczytu jako 12-
latek, a nawet wcześniej, bowiem tuż po objęciu Man Utd. przez Fergusona
kilka razy wystąpił w roli maskotki klubu. Pozostali najsłynniejsi
wychowankowie Szkota to bracia Gary i Philipe Neville oraz Nicky Butt.
To właśnie owymi pięcioma 20-latkami Ferguson zastąpił w sezonie 1995/96
trzech ówczesnych gwiazdorów Man Utd.: Marka Hughesa, Paula Ince'a i Andrieja
Kanczelskisa. Media podniosły larum. - Fergie zbytnio zawierzył młodości.
Dzieciakami niczego nie wygra - wieszczył były gwiazdor Liverpoolu, Alan
Hansen.
Osiem miesięcy później dzieciaki w pamiętnym pościgu po tytuł dogoniły
Newcastle United Kevina Keegana, choć traciły do "Srok" już 14 pkt. Może
dlatego i dziś sir Alex stawia na wychowanków. W obecnej drużynie po akademii
piłkarskiej w Carrington są John O'Shea, Darren Fletcher, Wes Brown i Kieran
Richardson.
Sir Alex i interesy stulecia
Równie dobrą rękę Ferguson miał do transferów. Do dziś fani Man Utd. za
najlepszego zawodnika w historii klubu uznają Erika Cantonę, którego
przedkładają nad "piątego beatlesa" George'a Besta czy mistrza świata z 1966
r. Bobby'ego Charltona. Kiedy w 1992 r. Ferguson płacił Leeds za 26-letniego
Francuza milion funtów, eksperci źle wróżyli temu transferowi. Cantona miał
za sobą pobicie podczas meczu bramkarza własnej drużyny, nazwanie trenera
reprezentacji Francji Henri Michela "workiem gówna", a także wyrzucenie bez
rozegrania jednego meczu z Sheffield Wednesday.
- Trzeba nauczyć się żyć z gwałtownym charakterem Cantony. Czasami widać, że
tak mu się w czerepie zagotuje, że musi się przelać. Ale ten temperament
zrobił z niego wielkiego zawodnika - tłumaczył Ferguson.
Wiedział, co mówi. Gdy Manchester został wyeliminowany z Pucharu Europy przez
Galatasaray Stambuł, Cantona zarzucił niemieckiemu sędziemu Kurtowi
Rothlisbergerowi przekupstwo. Ferguson twierdził, że wypowiedź Francuza
została źle przetłumaczona, ale i tak skończyło się na dyskwalifikacji i
grzywnie.
26 stycznia 1995 r., w 48. minucie meczu z Crystal Palace, Cantona dostał
czerwoną kartkę. Idąc do szatni, przeskoczył ogrodzenie i ciosem kung-fu
uderzył urągającego mu kibica prosto w pierś. Chamski wyczyn kosztował
Francuza osiem miesięcy dyskwalifikacji i 30 tys. funtów grzywny. Sąd skazał
go na dwa tygodnie więzienia, które w wyniku apelacji zmieniono mu na 120
godzin prac społecznych. W ich trakcie Cantona szkolił trampkarzy Manchesteru.
Ferguson twardo wspierał Francuza. A Cantona w ciągu pięciu lat pobytu na Old
Trafford poprowadził Man Utd. do czterech tytułów mistrzowskich i dwóch
Pucharów Anglii. W 2000 r. Ferguson namaścił Francuza na swego następcę. -
Byłby idealnym trenerem Manchesteru - powiedział Szkot."
A tu cały tekst: