skiela1
27.12.06, 02:06
Uczennice, które były w ciąży bądź teraz w nią zaszły, na polecenie
ministerstwa mają szukać szkoły w całej Polsce. Ręce opadają - komentują
nauczyciele.
Ministerstwo Edukacji Narodowej rozesłało już ankietę, która ma pomóc w
przygotowaniu raportu. Tuż przed świętami trafiła do dyrektorów liceów,
gimnazjów i szkół podstawowych (dziewczynki z klas V-VI). Szkoła ma ustalić,
ile dziewcząt zaszło w ciążę w ubiegłym roku szkolnym i przed dwoma laty oraz
ile obecnie jest w stanie błogosławionym.
W szkołach ankieta wywołała konsternację. Już kilka godzin po jej publikacji
na stronie internetowej kuratorium było kilkadziesiąt wpisów. - Jeśli
uczennica w ubiegłym roku skończyła naszą szkolę, to mam ją teraz sprawdzać,
czy przypadkiem nie była wtedy w ciąży? - pyta jeden z dyrektorów. Kolejny
pyta: - Jeśli ankieta ma być rzetelna, to trzeba dać nam aparat USG?
auczyciele dziwią się też, że minister zwraca się z tym pytaniem do nich. -
Przecież każdy szpital prowadzi statystykę, w której określony jest wiek r
Nodzącej - mówią.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3814002.html?skad=rss