skiela1
29.01.07, 15:07
Dzięki ogłoszeniu pewna rodzina znalazła chętnych na chrzestnych dla swojego
synka.
Po naszym piątkowym artykule "Casting na chrzestnych" rozdzwoniły się
telefony. Wielu ludzi poruszyła historia rodziny Kołowskich z Olsztyna, którzy
niedawno przeprowadzili się do Olsztyna, nie mają tam rodziny ani znajomych i
nie mogą znaleźć chrzestnych dla swojego rocznego synka. Dlatego postanowili
poszukać ich, zamieszczając ogłoszenia m.in. w Internecie.
- Mamy wielki problem - żalił się tata Jerzy Kołowski.
- Podejmiemy się tej roli. Obiecujemy, że chłopak będzie miał w nas kochającą
ciocię i wujka - odpowiadają Jacek i Wanda Strzelczykowie z Olsztyna.
Deklarację składają Jolanta i Marek, bezdzietne małżeństwo z Warszawy.
- Jeśli rodzice zdecydują się na nas, będziemy przyjeżdżać do chrześniaka raz
w miesiącu - mówią.
Podobnie wypowiada się wielu innych ludzi.
Jerzy Kołowski takiej pomocy się nie spodziewał. - To najwspanialsza wiadomość
dla mnie w ciągu ostatniego roku. Szkoda, że nie wszyscy mogą zostać
chrzestnymi, okazali nam tyle serca - mówi.
Mężczyzna będzie dzwonił do wszystkich i im dziękował. Jeszcze nie wie, kto
zostanie chrzestnym chłopca. - Ale wszyscy, którzy chcą, nawet jeśli nie
zostaną chrzestnymi, będą mogli odwiedzać synka. Zawsze będą mile widziani - mówi.
serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3881922.html