Co pan doktor miał na myśli…

12.02.07, 15:49

Jak często wychodzisz z gabinetu lekarza, zastanawiając się: „Co on właściwie
powiedział?”. I co dokładnie powinienem teraz robić, jak się leczyć czy
zapobiec pojawieniu się problemu?

Jeżeli jesteś typowym pacjentem, to zwykle udaje ci się zapamiętać mniej niż
połowę z tego, co doktor właśnie próbował ci wytłumaczyć.

I nieważne, czy skończyłeś zawodówkę, czy masz doktorat, czy zarabiasz rocznie
kwotę trzy- czy pięciocyfrową, czy jesteś czarny czy biały – prawdopodobnie
masz za sobą wiele wizyt u lekarzy, z których wyszedłeś, niewiele rozumiejąc z
usłyszanych porad czy diagnoz.
portalwiedzy.onet.pl/4868,11123,1390455,czasopisma.html
    • parachute Re: Co pan doktor miał na myśli… 12.02.07, 16:06
      niby nas uczą na przedmiotach typu "psychologia" i inne takie jak mówić, by
      używać zwrotów powszechnie rozumianych, zapisywać pacjentowi na karteczce( nie
      w książeczce zdrowia!) co i jak...dość duzo czasu poświęcano temu na
      zajęciach... mam nadzieję że w przyszłości to zaowocuję...mam nadzieję... ze
      swojej strony dołożę wszelkich starań...jak dozyję...
      • parachute Re: Co pan doktor miał na myśli… 12.02.07, 16:09
        mam wrażenie ze pisze nie po polsku ale wracam z zajęć i mam nieodpartą pokuse
        się zdrzemnąć...
        jeszcze jedno z teorii...na tym zdjęciu pacjent i lekarz nie siedzą w pożądanej
        konformacji...ponoć... ale innego ustawienia krzeseł dla lekarza i pacjenta
        nigdy nigdzie nie widziałem
        fine
        • skiela1 Re: Co pan doktor miał na myśli… 12.02.07, 16:49
          Lekarz powinien to albo tamto...
          a kazdy ma 10 minut na pacjenta.
      • ciotkamatylda Re: Co pan doktor miał na myśli… 13.02.07, 13:36
        Parachutku , bo ja taka niewtajemniczona jestem ...
        Panem doktorem będziesz od czego?
        • parachute Re: Co pan doktor miał na myśli… 13.02.07, 14:01
          gdyby każdy wiedział co każdy wie...
          na początek to będę doktorem od 'wszystkiego"...ale to dopiero za 2 lata...no
          plus staż...a później przyjdzie czas na ograniczanie się...jeszcze nie wiem w
          jakim kierunku...naprawdę nie wiem....
          • ciotkamatylda Re: Co pan doktor miał na myśli… 13.02.07, 14:22
            Dlaczego będziesz się ograniczał?smile)) Jest tyle miejsca w człowieku , żeby pan
            dochtur mógł sobie pogrzebać...Masz chyba jakieś upodobania (te medycznesmile
            przód , tył czy wnętrze pacjenta ?
            Chyba chodziło Ci o określanie sięsmile
            • parachute Re: Co pan doktor miał na myśli… 13.02.07, 14:58
              ograniczanie się w sensie specjalizacjismile
    • szarex Re: Co pan doktor miał na myśli… 12.02.07, 16:23
      Zacznę od tego, że wizyty u lekarzy i urzędników znajdują się u mnie na podium znienawidzonych przeze mnie spotkań. Najpierw się człowiek wymęczy w poczekalni, bo stać trzeba, pilnować kolejki itp, skąd ma potem pamiętać co jakiś doktór powiedział. Pacjent chce mieć taką wizytę jak najszybciej za sobą smile
      • parachute Re: Co pan doktor miał na myśli… 13.02.07, 10:19
        nie broniąc nikogo... ale...poznałem to zjawisko z dwóch stron drzwi...na
        początku lutego spędziłem 2 dni w przychodni chirurgii dziecięcej w szpitalu
        wojewódzkim... pacjentów zapisanych na dany dzień było multum...czas
        rzeczywiście ograniczony..ale mimo to lekarz który wtedy przyjmował naprawdę
        zrobił na mnie pozytywne wrażenie... kiedy dowiadywał się że np matka z
        dzieckiem przyjechali z daleka starał się zrobić jak najwięcej badań żeby nie
        fatygować tej dwójki taki kawał drogi ponownie...dzwonił do innych, prosząc o
        konsultacje, żeby przyszli na chwile...tyle tylko, że to trochę wydłużało czas
        jaki poświęcał pacjentowi a jednocześnie o drobinę oddalało moment w którym mógł
        wejść następny... oczywiście co niektórzy od razu robili awantury... do jednego
        pacjenta przyszedł lekarz w "cywilu",bo po dyżurze, na konsultacje...lekarz
        został posądzony o prywatne pogaduchy gdy tylko drzwi się otworzyły i ktoś
        zauwałył że zamiast przyjmować pacjentów to sobie rozmawia z kolegami...
        chodzi chyba o nastawienie...właściwie to nie wiem o co chodzi...
    • joanna515 Re: Co pan doktor miał na myśli… 13.02.07, 11:34
      ja zawsze rozumiem smile)))jak się człowiek trochę zna to od razu lepiej!!! w
      dodatku umiem rozszyfrować recepty la la la la zigi pigi
      • yannis Ja z notatnikiem do lekarza chodzę 13.02.07, 11:53
        (nie ze sobą, tylko z dziecięciem), w którym mam zanotowane pytania smile)
        Odpowiedzi rozumiem, tylko nie zawsze zapamiętuję smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja