asiulek123
02.03.07, 22:48
Co najchętniej robilibyśmy po powrocie z pracy do domu? Dla wielu ideałem byłoby wyciągnięcie się w fotelu, przed telewizorem, z piwkiem w ręku...
Ale nic z tych rzeczy... "Wyrzuć śmieci", "wyjdź z psem", "napraw kran" - te komunikaty już w progu zbijają nas z tropu. Pryska wizja wieczornego leniuchowania, a w miejsce oczekiwanego błogostanu pojawia się złość. Jesteśmy wściekli na partnerkę, że "znów się czepia". Że ma gdzieś nasze zmęczenie całym dniem pracy i oczekuje, że zrobimy jeszcze coś w domu...
Najchętniej nakrzyczelibyśmy na nią, ale nie robimy tego, by znów nie usłyszeć, że ona "też przecież pracuje, a mimo to znajduje czas na domowe zajęcia". Bo podkreślania, że ktoś robi więcej niż my, bardzo nie lubimy... Zaciskamy więc usta i chwytamy wiaderko. Jutro wrócimy do domu później, po uprzednim piwku z kolegami. W ten sposób przyjemność będzie już za nami i żona nam jej nie odbierze. A i zegar wskaże godzinę zbyt późną, by zabierać się za jakiekolwiek naprawy...
facet.interia.pl/seks/zwiazki/news/mezczyzna-fan-domowego-lenistwa,878078