skiela1
09.04.07, 15:23
Kiedy proboszcz rozpoczyna nabożeństwo, ona zaczyna obierać ziemniaki
Mirosława Prychożdenko, żona księdza grekokatolickiego w Miastku. Raz w
miesiącu musi wstać wcześniej i przygotować prosforki, które wierni przyjmują
podczas komunii
Kiedy trafiła na plebanię, miała 22 lata, umiała jedynie ugotować rosół,
pomidorową i upiec kurczaka - tego nauczyła ją mama.
Po maturze w Technikum Rachunkowości Rolnej w Skórczu pracowała przez rok jako
księgowa w Gminnej Spółdzielni 'Samopomoc Chłopska'. Koleżanki umawiały się na
dyskotekę, ona zawsze się wykręcała. Wolała pójść do kościoła - przynosiła
świeże kwiaty, sprzątała, pomagała przygotować żłóbek.
Zauważył ją proboszcz.
- Potrzebuję gospodyni i dobrej organizatorki, popracuj u mnie na plebanii -
zaproponował.
Zgodziła się na miesiąc próby, została na 20 lat.
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4041476.html
Moja ciocia zostala na 50.
Z ta roznica ,ze w KK.
Moim zdaniem zycie sobie zmarnowala.